Facebook Google+ Twitter

Odmienny stan – dzisiaj i ćwierć wieku temu

Od zarania dziejów ciąża u kobiet przebiega tak samo. Zapłodnienie, 9 miesięcy „błogosławionego stanu” i poród – to znany nam wszystkim, niezmienny ciąg wydarzeń.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Pregnant_woman2.jpgJednak społeczeństwa, w ramach których kobiety funkcjonują, ewoluują stale – zmieniają się obyczaje, tradycje, zachowania, poglądy, postawy i hierarchie wartości tworzących je ludzi.

Przyjrzyjmy się historiom dwóch matek, z których pierwsza nosiła swoje dziecko pod sercem zaledwie kilka miesięcy temu, druga – 25 lat temu. Artykuł daje nam możliwość „podwójnego” spojrzenia na tą kwestię i porównania, na podstawie ich subiektywnych doświadczeń, jak w ciągu ostatniego ćwierćwiecza zmieniło się w naszym kraju społeczne podejście do kobiety ciężarnej. Czy nasze społeczeństwo dojrzało na tyle, aby stwarzać przyszłym matkom coraz dogodniejsze warunki? Czy coraz lepiej je rozumie? Jak zmieniła się nasza obyczajowość? A może na postawę Polaków wpływa gospodarczo-polityczna sytuacja w kraju? Oceńcie sami.

2010
Jakoś dziwnie się ostatnio czuję. Zwiększył mi się apetyt, co jakiś czas pojawiają się poranne nudności. Aż za dobrze wiem, co to może znaczyć. Któregoś dnia, po wyjściu z pracy, kupuję w aptece test ciążowy. A jednak - jestem w ciąży! W domu euforia. Strasznie się cieszę, mąż cieszy się ze mną, bo już długo czekaliśmy na dziecko. Mam już w końcu 29 lat. Szybko umawiam wizytę u ginekologa i dwa dni później słyszę, że już prawie trzy miesiące noszę w brzuchu nowe życie!

1985
Brak „prawdziwej” miesiączki od dwóch miesięcy zbyt mocno mnie nie niepokoi. No bo jakieś tam plamienia są. Czyli wszystko OK. Ani ja, ani nikt z mojego otoczenia nie ma takiej jakiejś wnikliwej wiedzy na temat tego, co się dzieje podczas ciąży, jak ją rozpoznać. Nie ma internetu, na biologii był poruszany ten temat, ale zdawkowo, sucho. Nie czuło się atmosfery przyjaznej zadawaniu pytań. Jakoś wstyd jest mi zapytać kogoś starszego. Sąsiadka „wróży” mi ciążę, kiedy mówię jej, że przestała mi smakować kawa i dziwnie drażni mnie tytoniowy dym. Uważam, że to jakieś przesądy i śmieję się z tego. Jednak dla świętego spokoju idę do ginekologa. No i sąsiadka miała rację! W domu popłoch – mieszkam nadal z rodzicami, młodszą siostrą i babcią – mam przecież dopiero 20 lat. Poważna rozmowa z moich chłopakiem. Wniosek: trzeba brać ślub. Obie rodziny mobilizują oszczędności i rusza organizacja ślubu i wesela.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pierwszy raz chyba zgadzam się z Panem Orłowskim... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten artykuł jest sprzeczny ze statystykami, przez co niereprezentatywny i niewiarygodny. Powinno być raczej:

1985 - mam wspaniałą rodzinę i mąż bardzo się ucieszył z kolejnego dziecka, no i nie będzie źle bo mamy państwo opiekuńcze

2010 - cholera! zaszłam, a przecież mam dopiero 17 lat... pewnie było to na tej imprezie, ale który z nich jest ojcem?! będzie ciężko bo przecież w Polsce bachora nie usunę, całe moje życie legło w gruzach!

Komentarz został ukrytyrozwiń

W 1980 roku w dawnym Leningradzie nad drzwiami na porodówkę napisane było: "Ciąża jest to naturalny stan kobiety radzieckiej" - ciekaw jestem co teraz piszą ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fantastyczny temat :) *****

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.