Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49129 miejsce

Odmienny stan. Magicy i anioły

Dziś już nie "gdybam", po prostu wiem, że będzie dobrze, musi być! Mam w sobie ogromną siłę!

Jestem 30-letnią mamą dwójki fantastycznych chłopaków: Iki ma trzy lata, a Kajko trzy miesiące.

Starszy syn urodził się w Warszawie, w szpitalu na Solcu, zdrowy i bez żadnych komplikacji. Natomiast z młodszym nie było już tak różowo. Ciąża przebiegała bez żadnych komplikacji, ja czułam się świetnie, badania wzorowe. Sam poród (szpital Bielański) przez cięcie cesarskie też przebiegł bez komplikacji. W trzeciej dobie po porodzie, przy wypisie, lekarze chcąc zmierzyć dziecku temperaturę zauważyli, że ma ono całkowicie zarośnięty odbyt (atrezja).

Sytuacja była poważna, dziecko przyjmowało pokarm, ale nie wydalało. Groziła mu perforacja żołądka. Ordynator natychmiast zadecydował o przewiezieniu dziecka do Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu na natychmiastową operację. Już wtedy był to dla mnie szok, nie wierzyłam, że te wszystkie rzeczy dzieją się naprawdę. Przecież wszystko było dobrze. Przecież już wychodziliśmy do domu.

Syn pomyślnie przeszedł operację (wyłonienie stomii), trafił na oddział pooperacyjny. Nas poinformowano, że czekają go w przyszłości jeszcze dwie operacje, rekonstrukcja odbytu i schowanie stomii. Nie jestem w stanie, nie potrafię opisać, o czym wtedy myślałam, w jakich kierunkach biegały moje myśli i z jaką prędkością.

Po operacji w sumie wszystko było już dobrze. Syn powolutku dochodził do siebie, ja niekoniecznie. Mając w domu całkowicie zdrowe dziecko, nigdy w życiu nie podejrzewałam, że coś takiego może mnie spotkać. Syn dość długo się stabilizował, w międzyczasie wystąpiły duszności, a nam między wierszami mówiono, że często ta wada odbytu powiązana jest z wadami serca. Oczywiście udawaliśmy z mężem, że tego nie słyszymy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Myślę , że A.Einstein i M.Jagger mieli coś konkretnego do przekazania swoim jęzorem. Ale oczywiście , mogę się mylić, a może nawet się mylę i o tym nie wiem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmmm, happy end ... szczęśliwa ciąża, ale komplikacje z niemowlęciem, tego co czuje matka nikt nie jest w stanie odczuć tak samo jak ona.
PS,
Droga autorko, nie mogę się powstrzymać aby nie zadać pytania : dlaczego wywaliłaś jęzor do nas, czytelników? Mnie uczyli , że pokazywaniem komuś jęzora obrażamy. Nie sądze abyś chciała mnie obrazić, jednak ta fotografia zniechęcała do czytania artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

przeszedł mnie dreszcz! brrr...dobrze, że wszystko dobrze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.