Facebook Google+ Twitter

Odmienny stan. Mój przywilej - moje prawo wyboru

Pamiętam dzień, w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Może powinnam teraz napisać, że byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, ale rzeczywistość okazała się inna. Byłam przerażona, zagubiona i bezradna wobec przyszłości.

 / Fot. Materiały organizatoraOd dłuższego czasu pragnęłam dziecka, ale w momencie, gdy uświadomiłam sobie, że noszę je pod sercem, poczułam strach. "To niemożliwe, nie jestem gotowa" - powtarzałam w myślach, roniąc łzy wielkości grochu. W tym samym dniu pobiegłam do lekarza i tak naprawdę nie wiem, czego oczekiwałam - potwierdzenia wyniku testu czy może uspokojenia, że jednak zaszła pomyłka. Z każdą minutą wszystko stawało się jeszcze bardziej skomplikowane.

Mój ginekolog przebywał w tym czasie na urlopie, ale nie mogłam czekać. Szybko włączyłam komputer, by wyszukać w sieci mojego "wybawiciela". Przejrzałam dokładnie fora internetowe, na których kobiety wymieniały się opiniami na temat lekarzy. Wybrałam trzy nazwiska, które zebrały najwięcej przychylnych komentarzy. Potem sprawdziłam każde z nich, biorąc pod uwagę lokalizację gabinetu, godziny przyjęć i cenę wizyty. Trzymając telefon w drżącej dłoni, wystukałam numer. Usłyszałam w słuchawce głos miłej pani, która oznajmiła, że oczywiście zostanę dziś przyjęta przez pana doktora. Wyjaśniła mi również, jak dojechać na miejsce.

"Gratuluję! Jest pani w ciąży!" - zabrzmiał wyrok, który dziś uważam za najwspanialszą wiadomość na świecie. Lekarz spojrzał na łzy, które popłynęły po moim policzku, podał chusteczkę i powiedział: "Dlaczego pani płacze? Jest pani naprawdę szczęściarą! Tak wiele kobiet nadaremnie stara się o dziecko, a los wybrał właśnie panią. Proszę się nie martwić, już wiele łez rozpaczy polało się w tym gabinecie, gdy oznajmiałem tę wspaniałą nowinę, ale prawie każda z tych kobiet wracała do mnie po 9 miesiącach, mając w oczach łzy szczęścia". Porozmawiał ze mną jeszcze chwilę, obiecał, że będzie dobrze, choć macierzyństwo to największe z wyzwań człowieka.

Wróciłam do domu, by móc w spokoju pomyśleć o przyszłości. Wciąż nie docierało do mnie, że biją we mnie dwa serca, z czego jedno jest bardzo, bardzo malutkie. Wkrótce mój mąż wrócił z pracy i z przerażeniem spojrzał na moje czerwone i opuchnięte oczy. Nie mogłam wydusić z siebie słowa więc pokazałam mu kartę ciąży, którą założył mi lekarz. Mąż wpatrywał się w nią dość długo, po czym przytulił mnie mocno, roniąc kilka łez. Staliśmy tak chwilę, płacząc jednocześnie - on ze szczęścia, a ja... sama nie wiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ciekawie jest poznać kobiecy punkt widzenia. Ale jak wiadomo : ile kobiet, tyle opinii.
Ciąża to dosyć często spotykany stan u kobiet, ale najważniejszy jest jej efekt, czyli zdrowe i kochane dziecko. A z tym różnie bywa., niestety....
*5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Doroto, potrzeba jest chyba jednak zawsze i jest nią dobro dziecka. Moja znajoma wzięła urlop w momencie, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży. Praca nie znaczy dla niej nic, dziecko - wszystko. A lekarka ją w tym utwierdziła, przekonując, że skoro ma do tego prawo, to niech bez obaw z tego prawa korzysta. Do wykonywania pracy oczywiście przeciwwskazań nie miała - czuła się świetnie, wyglądała pięknie, nawet nudności jej nie męczyły. Ale i tak zdecydowała się na urlop i dziś jest szczęśliwą mamą wspaniałego synka. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytając ten materiał odniosłam wrażenie jakbym już się z podobną sytuacją spotkała.
Może znajdą się młode panie, które napiszą czy korzystają ze zwolnień lekarskich, bo z obserwacji wiem że tak i to nawet jeśli nie ma takiej potrzeby.
Wyjątkiem są przyszłe matki, które nie mają czasu na rozpieszczanie się, tylko pracują do samego końca ciąży. Bo czy dziewczyna prowadząca gospodarstwo rolne pozwoli sobie na zwolnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kobiety lubią opowiadać o porodzie i o ciąży. Ile kobiet , które tego do.wiadczyły, tyle opowieści. Aż dziw wielki, że tak mało artykułów, A może właśnie dlatego, że wszystkie ( te opowieści) są podobne lub prawie takie same?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.