Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

63886 miejsce

Odmienny stan. Nie dla mnie przywileje

- Proszę, niech pani usiądzie - odezwałam się nieśmiało, podnosząc się niezdarnie z miejsca pod oknem. - Dziękuję, chętnie odpocznę. Śliczny brzuszek. To będą bliźniaki? - uśmiechnęła się starsza pani.

- Nie, spodziewam się synka, a brzuch taki wielki, bo to już ósmy miesiąc - wysiliłam się na odwzajemnienie uśmiechu. Cały autobus patrzył na mnie z wielkim podziwem. Twarze ludzi mówiły: "O, jaka kulturalna kobieta. Ustępuje miejsca starszym, choć jest w zaawansowanej ciąży". Na podziwie zaczęło się i skończyło... A ja? Ja marzyłam tylko o tym, by być już na miejscu, dojść (doturlać?) do domu i usiąść w swoim wielkim fotelu.

Wychowano mnie w duchu tradycji i szacunku wobec starszych, chorych, słabszych. Ciągle słyszałam, że niesienie pomocy innym jest niezwykle ważne. Jestem wdzięczna rodzicom za wpojenie mi tych zasad i wychowanie na porządnego człowieka. Niestety w tym całym wzorcu postępowania zabrakło miejsca dla mnie. Nikt nigdy nie mówił, bym troszczyła się również o siebie, a co więcej - dbanie o własny byt było często źle postrzegane.

Może właśnie dlatego przez całe dziewięć miesięcy mojej ciąży nie znalazła się nawet chwila, w której odważyłabym się myśleć o sobie. Mogłabym myśleć nie tyle o sobie, co o dziecku, ale jakoś nie potrafiłam rozgraniczyć nas jako dwóch osobnych istot ludzkich. Stanowiliśmy jedność, dziecko było częścią mnie samej. Nie czułam, że jestem w jakimś wyjątkowym stanie, ciesząc się ciążą po cichu. Nie twierdziłam, że należy mi się specjalne traktowanie, a wolne miejsce w tramwaju jest właśnie dla mnie. Nie wychylałam się ponad innych, dławiąc w sobie żal i często smutek.

- Przepraszam, czy mogłaby mnie pani przepuścić? Bardzo się spieszę - usłyszałam nerwowy głos, który wychylił się zza moich pleców, przerywając zadumę, która często dopada mnie w długich sklepowych kolejkach. - Tak, jasne - nie mogłam uwierzyć, że te słowa wydobyły się z moich ust. Stałam przecież już dość długo, dźwigając wielki brzuch, ledwo trzymając się na nogach, które zaczynały przypominać dwa grube słupy. Nie potrafiłam odmówić. Przecież komuś bardzo się spieszyło. Ja nie musiałam nigdzie gnać, bo czas płynął mi i tak zbyt wolno. A gdybym powiedziała: "Nie"? Zapewne spotkałabym się z wrogim spojrzeniem, a i to w najlepszym wypadku. Nie lubię konfliktów więc staram się schodzić z drogi, gdy widzę zagrożenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"Nie potrafiłam nigdy upominać się o swoje, choć często brakowało sił, a nogi odmawiały mi posłuszeństwa" - błędnie, trochę asertywności i pewności siebie. Trzeba walczyć o swoje.

A artykuł ciekawy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.