Facebook Google+ Twitter

Odra Wodzisław – Widzew 3:0 - Przegrali ze śniegiem i Chmiestem

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-11-06 07:24

To, że obserwator PZPN Roman Drzewiecki i delegat PZPN Jerzy Lula oraz warszawski sędzia Robert Werder zdecydowali się na rozegranie tego meczu, jest skandalem.


fot. Express IlustrowanyPrzed meczem widzewski beniaminek bardzo obawiał się determinacji gospodarzy i anormalnych warunków, a w jakich będzie rozgrywane spotkanie w Wodzisławiu. Lęki okazały się słuszne.

Na boisku leżała gruba warstwa śniegu, którego nikt nie próbował usuwać. Gdyby do szufli oddelegowano okiestrę górniczą, a nie do walenia w bębny, to z pewnością warunki do gry w piłkę nożną byłyby utrudnione, ale zbliżone do normalności. Przez całe spotkanie padał śnieg, wiał zimny wiatr i tylko cud sprawił, że zawodnicy nie odnieśli poważniejszych kontuzji. Dwa razy sędzia przerwał mecz (w 26 i 82 minucie), by porządkowi odgarnęli śnieg z głównych linii.

Do tych arktycznych warunków lepiej przystosowali się gospodarze. Pierwszy kwadrans tego nie zapowiadał, choć niektórzy widzewscy piłkarze nie potrafili nawet biegać po śniegu, zwłaszcza Robert Kłos, Bartłomiej Konieczny i Bartłomiej Grzelak. W dziesiątej minucie pierwszą groźną sytuację stworzył Marcin Dymkowski, którego płaski strzał sparował nogami Bartosz Fabiniak.

W 17 minucie Odra objęła prowadzenie. Po podaniu Mariusza Muszalika z głębi pola, próbował ratować sytuację Marcin Nowak. Piłkę przejął Marcin Chmiest. Strzelił silnie z ośmiu metrów. Trafił w wewnętrzną część słupka i do siatki. Łodzianie ruszyli energiczniej do odrabiana straty. W 32 minucie Grzelak zacentrował z prawej. Podanie głową Marcina Nowaka trafiło pod nogi Saszy Bogunovicia, który z 4 metrów od bramki zaprzepaścił okazję do wyrównania. W ostatniej minucie pierwszej połowy zmiennik Serba Krzysztof Sokalski miał kolejną szansę na wyrównanie, lecz skończyło się tylko kolejnym kornerem.

W trzeciej minucie drugiej połowy widzewiacy mieli wyśmienitą szansę na wyrównanie. Rykoszet po strzale Łukasza Brozia trafił pod nogi Grzelaka, który nie potrafił pokonać z najbliższej odległości bramkarza gospodarzy. Najpierw uderzył w Wojciecha Skabę, a odbitą piłkę skierował obok pustej bramki.

W 55 minucie niefortunnie interweniował dobrze dotąd grający Łukasz Broź. Sytuację mógł ratować Konieczny i Bartosz Fabiniak. Ale podanie Marcina Smolińskiego trafiło do Chmiesta. Lider strzelców nie był atakowany, zakończył akcję silnym celnym strzałem i widzewski bramkarz znów wyjmował piłkę z siatki.

fot. Express IlustrowanyW 68 minucie po zagraniu Grzelaka, kontaktowego gola mógł zdobyć Bartosz Iwan. Łodzianie atakowali, starali się, ale gospodarze bili ich skutecznością. Trzeci gol dla Odry był dziełem duetu, przed którym przestrzegaliśmy łodzian w przedmeczowej zapowiedzi. Po precyzyjnej wrzutce Jana Wosia, imponujący precyzją Chmiest tylko dopełnił formalności i z najbliższej odległości pokonał widzewskiego bramkarza. Lider strzelców po raz pierwszy w karierze zdobył trzy gole w ekstraklasie.

Goście nie mogli zaostrzyć gry z prostego powodu. Nie pozwolił im na to arbiter. Przy porównywalnej ilości fauli karał kartkami tylko łodzian. W kilku przypadkach miało to wymiar karykaturalny. To, że gospodarze skończyli mecz bez kartki, jest wynikiem bezczelności arbitra, który w tym elemencie wyraźnie faworyzował Odrę. Warszawski sędzia nie wypaczył wyniku, bo skuteczniejsi gospodarze wygrali zasłużenie, ale jego decyzje o kartkach były parodią sędziowania. Jeżeli przyjąć jego linię karania kartkami, to należało ją stosować wobec obu stron, a nie tylko wobec gości. W wyniku radosnej twórczości kartkowej arbitra, w następnym meczu z Zagłębiem Lubin nie będą mogli grać Krzysztof Sokalski i Robert Kłos, który nie wystąpi przeciw kolegom ze swojego poprzedniego klubu.

Gospodarze zwyciężyli drugi raz w tym sezonie. Odra wygrała po raz pierwszy od inauguracyjnej kolejki. Ma szanse zrealizować plan minimum, który wyznaczył zawodnikom Wodzisławia prezes Ireneusz Serwotka. Mają oni zdobyć minimum 4 punkty w ostatnich trzech meczach rundy (trzy już wywalczyli, a grają jeszcze w stolicy z Legią i w Wodzisławiu z Lechem). Jeszcze gorszą passę zakończył Marcin Bochynek. Zakochany w gołębiach szkoleniowiec, cudem ocalony z katastrofy w katowickiej hali, wygrał po raz pierwszy po dwudziestu meczach trenowanych przez niego drużyn (z Odrą Wodzisław, z Dyskobolią, Górnikiem Zabrze i znowu z Odrą). Gospodarze byli bardziej doświadczeni, szybciej dostosowali się do trudnych warunków.

Widzew pogłębił swój kompleks boiska w Wodzisławiu. W meczach ekstraklasy jeszcze nie wygrał tam z Odrą. Niepokoi, że to drugi mecz z rzędu przegrany przez beniaminka. Na domiar złego, w żadnym z nich widzewiacy nie zdobyli gola. Nie wszystko da się usprawiedliwić śniegiem, bo okazje na honorową bramkę były. Stosunkowo najlepiej wypadli Jakub Rzeźniczak i Adrian Budka.

Bartosz Kukuć

Odra Wodzisław – Widzew 3:0
Gole 1:0 - Marcin Chmiest (17), 2:0 - Chmiest (55), 3:0 - Chmiest (79).

Składy:
Odra - Skaba - Dymkowski, Kowalczyk, Gmitrzuk - Szymiczek, Malinowski, Muszalik (86, Radzewicz), Smoliński (70, Krysiński), Dudek - Chmiest, Woś. Trener: Marcin Bochynek
Widzew : Fabiniak - Nowak, Rzeźniczak, Konieczny, Broź (57, Napoleoni) - Budka, Kłos, Kuklis (62, Iwan), Wawrzyniak - Bogunović (40, Sokalski), Grzelak. Trener: Michał Probierz

Kartki Żółte: Kuklis, Kłos, Sokalski.
Sędzia: Robert Werder (Warszawa).
Widzów 1500.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.