Facebook Google+ Twitter

"Odrodzona". Pierwszy tom dzienników Susan Sontag

Oto mamy okazję przeczytać dzienniki Susan Sontag. Czy to nie wystarczy za całą zachętę?

 / Fot. wydawnictwo karakterJednostki wybitne zazwyczaj zostawiają, oprócz prac ogólnie znanych, osobiste notatki, które czasem mamy okazję poznać. Chcemy wiedzieć jakim człowiekiem był ten, którego myśli kształtowały nasze poglądy, kogo podziwialiśmy czy z kim polemizowaliśmy. Ot, zwykła ludzka ciekawość.

Czasem lektura takich osobistych notatek powoduje rozczarowanie, czasem zachwyt przechodzący w uwielbienie. Czasem zaś potwierdzenie naszych twierdzeń o wybitności danej osoby. I to ostatnie odczucie pasuje do tego co czułem po zakończeniu lektury pierwszego tomu Dzienników Susan Sontag.

„Idee zakłócają płaszczyznę życia”, „Ludzie różnią się od siebie wyłącznie inteligencją”, „Jedynym kryterium oceny naszych działań jest to, czy stajemy się dzięki nim bardziej szczęśliwsi czy nieszczęśliwi” - to jedne z pierwszych zdań, jakie możemy przeczytać w wydanym ostatnio pierwszym tomie Dzienników Susan Sontag.

Na pierwszy rzut oka myśli te wydawać się mogą banalne, wręcz oczywiste. Pamiętajmy jednak, że pisała je nastoletnia dziewczynka. Czasy zaś, w których pisane były te słowa nie nastrajały do odrzucenia idei, poświęcenia wszystkiego szczęściu jednego człowieka, czy szukaniu podobieństw a nie różnic. Aby to zrozumieć musimy sobie uświadomić powojenną sytuację geopolityczną, polaryzację świata i ówczesną amerykańską obyczajowość.

W świat pełen uprzedzeń, zarówno w stosunku do ludzi innego koloru skóry, innych religii, ateistów czy ludzi o odmiennych preferencjach seksualnych wkraczała małoletnia intelektualistka. Umierając w 2004 roku pozostawiła świat zupełnie odmienny, odmienne nastawienie do ludzi, nastawienie znacznie większej części elit politycznych na poszukiwanie podobieństw a nie różnic, czy większej tolerancji dla tych innych.

Tym, którzy sięgając po wspomnienia ludzi wybitnych szukają sensacji obyczajowych czy skrywanych ciekawostek, stanowczo odradzam lekturę Dzienników. Nie znajdą w nim bowiem plotek i sensacyjek godnych brukowego pisma. Nie znajdą też prób wybielania przez autorkę własnej osoby kosztem otoczenia. Nie znajdą też opisów kłótni czy aktów seksualnych. Z tego więc powodu powinni się oni z daleka trzymać od tej książki.

Szczerze natomiast mogę polecić ją tym, którzy czytali eseje Sontag lub chcą poznać amerykańską rzeczywistość z nieco innej strony. Ci będą mieli okazję poznać Susan Sontag poddaną swego rodzaju auto wiwisekcji. Sontag traktuje bowiem swoje dzienniki jako rodzaj terapii, a także jako miejsce wprawek i przemyśleń wykorzystywanych w pisanych później esejach. Oprócz opisów rozterek emocjonalnych znajdziemy więc interpretację myśli pisarzy, wrażenia z przeczytanych książek, listy książek do przeczytania czy wręcz całe repertuary kin amerykańskich. Jednakże najbardziej eksponowany w dziennikach jest homoseksualizm autorki i to, w jaki sposób próbowała sobie „dać radę”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.