Facebook Google+ Twitter

Odrzucono sprawozdania finansowe dwóch partii - czy słusznie?

Polska ordynacja wyborcza jest "najgłupszą na świecie" - stwierdził kiedyś profesor Brzeziński. Przepisy, które regulują finansowanie kampanii wyborczych są jeszcze głupsze. Z jednej strony umożliwiają oszustwa, z drugiej karzą niewinnych.

Sensacją ma być odrzucenie sprawozdania finansowego z ostatnich wyborów dwóch partii - PiS i SLD. Dziennikarze sugerują "wielkie przekręty". Zwracają uwagę zwłaszcza na to, że "prawi i sprawiedliwi" dopuścili się jakichś nadużyć. Nikt nie mówi, na czym polegały te rzekome "przekręty", i dlaczego tak naprawdę Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdania finansowe tych dwóch partii.

Ordynacja wyborcza i towarzyszące jej przepisy wykonawcze, które określają, jak można finansować kampanię wyborczą, są źle skonstruowane. Z jednej strony umożliwiają naprawdę wielkie "przekręty", a z drugiej piętnują tych, którzy nie dopuścili się nieprawidłowości. Jeden z działaczy PiS zwrócił uwagę, np. na to, iż jeden z kandydatów na radnego z ramienia tej partii dokonał wpłaty na konto partyjnego komitetu wyborczego z konta swojej piekarni, a nie z prywatnego rachunku. Już to stanowi powód do odrzucenia sprawozdania finansowego.

Mogę podać kilka konkretnych przykładów z własnego podwórka, które pokazują, jak absurdalne są przepisy wyborcze. Swego czasu na konto naszego komitetu wyborczego (w wyborach samorządowych) wpłynęły dwie wpłaty od kandydatów naszego stowarzyszenia - po 300 zł. Kandydaci ci wpłacili gotówkę w innym niż nasz banku. Bank ten przelał pieniądze na nasze konto. Faktycznie była to wpłata gotówkowa, ale nasz bank odnotował ją jako przelew (z jednego banku do drugiego). Przepisy zabraniają wpłat gotówkowych. Zobowiązują komitety wyborcze do zawierania z bankami takich umów, które wykluczają przyjmowanie wpłat gotówkowych. Na kampanię wyborczą można wpłacać tylko przelewem lub kartą.

Regulacja taka powstała po słynnych wpłatach "martwych dusz" na kampanię Krzaklewskiego. Na konto jego komitetu wpłynęło mnóstwo wpłat gotówkowych od ludzi, którzy nie istnieli lub dawno temu zmarli. Ustawodawca postanowił więc słusznie położyć kres tym praktykom. Co jednak osiągnął tym, iż wprowadził nakaz wpłat w formie przelewu - z konta istniejącej osoby na konto komitetu wyborczego? Nic. Istnieje np. ograniczenie wielkości wpłaty. Jedna osoba może wpłacić na rzecz jakiegoś komitetu wyborczego tylko nieco ponad 10 tys. zł. Gdy np. jakiś "Masa" albo inny gangster chce dać komitetowi więcej, może to zrobić w prosty sposób - daje komitetowi np. milion złotych. Komitet prosi 100 osób, by wpłaciły ze swojego konta po 10 tys. zł i gangsterska wpłata staje się legalna.

Wróćmy jednak do mojego przykładu. Otóż nasze stowarzyszenie - komitet wyborczy - zawarło umowę z bankiem zgodnie z przepisami. Wprowadzony został zakaz wpłat gotówkowych. Mimo to bank przyjął takie wpłaty, biorąc je za przelewy. Pełnomocnik finansowy naszego komitetu wyborczego cały czas kontrolował wpłaty, żądając od banku wyciągów, obrazujących je. Na tych bankowych dokumentach przy każdej wpłacie była uwaga, która wskazywała na przelew. Gdy po zakończeniu wyborów zlikwidowaliśmy konto, otrzymaliśmy od banku inne wyciągi z konta, gdzie bank odnotował wspomniane wyżej wpłaty gotówkowe. Minął już miesiąc od tych wpłat i tym samym naruszone zostało prawo. Mimo, że zwróciliśmy te 600 złotych tym, którzy wpłacili gotówkę, komisarz wyborczy nie przyjął z tego powodu naszego sprawozdania. Podobne zdanie wyraził sąd.

Najbardziej absurdalne jest jednak to, że sąd uzasadniając wyrok, stwierdził, że nie była to wina naszego komitetu wyborczego, lecz banku. Co więcej sędzia oświadczył, iż mamy pełne prawo domagać się zwrotu tych 600 złotych od banku, gdyż nasz komitet wyborczy musi je zwrócić Skarbowi Państwa.

Polskie prawo wyborcze jest więc takie: mimo, że nasz komitet wyborczy nie jest winny, musi drugi raz zapłacić 600 złotych (na rzecz Skarbu Państwa), a nasze sprawozdanie zostało odrzucone. Teraz mamy procesować się z bankiem. Sąd stwierdził jednoznacznie, że na pewno bank zwróci nam te 600 złotych. I co z tego, kiedy nasze sprawozdanie zostało odrzucone. Czy mamy także od banku żądać odszkodowania za straty moralne? Gdy rozmawiałem na ten temat z prawnikami Państwowej Komisji Wyborczej, przyznali, że przepisy są absurdalne. Prawo oznacza jednak prawo i koniec. Być może wyborcza "przygoda" PiS i SLD z PKW sprawi, że Sejm tak znowelizuje ustawę "Ordynacja wyborcza", iż tego typu absurdy nie będą możliwe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.