Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16056 miejsce

Odświeżone "Niech no tylko zakwitną jabłonie" w Teatrze Ateneum

Sztuka Agnieszki Osieckiej, opowiadająca o historii Polski i Warszawy, powróciła po 50 latach na deski Teatru Ateneum.

Niech no tylko zakwitną jabłonie / Fot. Bartek Warzecha, Teatr AteneumSpektakl "Niech no tylko zakwitną jabłonie" został wystawiony po raz pierwszy w 1964 roku. Agnieszka Osiecka postanowiła opowiedzieć w niej o Polsce przedwojennej i tej współczesnej. Było to wielkie wydarzenie dla warszawskiej publiczności. W prapremierze grał niemal 30-osobowy zespół Ateneum, jednak dziś na scenie jest zaledwie 7 osób. Trochę szkoda, bo byłoby bardziej spektakularnie.

Sztuka w reżyserii Wojciecha Kościelniaka ma nową formę artystyczną. Tak jak w prapremierze, spektakl podzielony został na dwie części - okres przedwojenny i powojenny. Można usłyszeć m.in. takie piosenki jak: "Ta mała piła dziś", "Tango milonga", "Budujemy nowy dom", "Walczyk Warszawy", "Zakochany", "Jak młode Stare Miasto", "Szła dzieweczka", "Kiedy rano jadę osiemnastką". A także reklamy z tamtych lat - m.in. kina Świt, cukierni Pomorzanka, PKO.

Krzysztof Tyniec (konferansjer) / Fot. Bartek Warzecha, Teatr AteneumTrzeba przyznać, że wszyscy artyści są świetni - zarówno pod względem gry aktorskiej, śpiewu (to zasługa Andrzeja Borzyma Jr), jak i tańca (za choreografię odpowiada Jarosław Staniek). Szczególnie podobali mi się Krzysztof Tyniec jako interpretator, który ma niespożytą energię, Emilia Komarnicka jako Buba i Zuzanna Reakcjonistka oraz Wojciech Brzeziński jako Inżynier i Pozytywno-Negatywny.

Kilka piosenek szczególnie zapada w pamięć, choć mają one inny wydźwięk niż w oryginale. Pierwszym takim utworem jest "Rebeka" Dory Kalinówny, która śpiewała o nieszczęśliwej miłości wrażliwej dziewczyny do chłopaka bez serca. Wykonana przez Olgę Sarzyńską nabiera zupełnie innego sensu, choć słowa pozostają te same. O mój wymarzony. O mój wytęskniony. Nie wiesz przecież o tym ty. Że w małym miasteczku za tobą ktoś. Wypłakał z oczu łzy... Że biedna Rebeka. W zamyśleniu czeka. Aż przyjedziesz po nią sam. I zabierzesz ją jako żonę swą. Hen, do pałacu bram... Przy wersie Ciebie pamiętam z tamtych stron aktorka przewraca strony czasopisma - ma to na celu pokazanie głupoty nastolatek, które zaczytywały się w kolorowych magazynach i zakochanych w swoich idolach.

Julia Konarska (pasażerka) i Wojciech Brzeziński (tajniak) / Fot. Bartek Warzecha, Teatr AteneumDrugą piosenką jest "Na prawo most, na lewo most" w wykonaniu Wojciecha Michalaka. Kiedy rano jadę osiemnastką. Chociaż ciasno, chociaż tłok. Patrzę na kochane moje miasto. Które mnie zadziwia co krok. Bo tu Marszałkowska i Trasa W-Z, Krakowskie Przedmieście. I tunel, i wnet... Na każdym przystanku jeden z pasażerów odchodzi z tajniakiem (w tej roli Wojciech Brzeziński). Przez to utwór ten ma ponury wydźwięk, potęguje to spowolniona i złowieszcza muzyka.

Podobnie jest z piosenką - "To wszystko z nudów" Sławy Przybylskiej w wykonaniu Emilii Komarnickiej. To wszystko z nudów, wysoki sądzie. To wszystko z nudów. Kto raz nad pustą szklanką siądzie. Wysoki sądzie, nie ma cudów. Interpretacja ma odnosić się do czasu powojennych procesów, które były sfingowane, a niewinni musieli się przyznać do winy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

To prawda, uzależnia. Też bardzo lubię Tyńca :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Krzysztof Tyniec chyba nigdy mi się nie znudzi! Jest cudowny i taki profesjonalny!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choć byłam na tym przedstawieniu ponad dwa miesiące temu, cały czas chodzą za mną piosenki, które śpiewali aktorzy :) Teatr uzależnia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.