Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15935 miejsce

Odurzeni oburzeni

Im szybciej obalimy mit biednych młodych ludzi, którzy tylko za sprawą złych polityków i pazernych banków nie mają pracy i możliwości, tym szybciej europejska gospodarka zacznie wychodzić z kryzysu.

Wiele pisze się w ostatnich miesiącach o straconych pokoleniach i podupadających narodach. W tym chórze żałobników nie słyszę jednak zupełnie wieści o tym, że demokratyczny system, który do tego doprowadził, miałby się, choć trochę zmienić.

Obecny, przypominający dziecięcy bunt, głos młodych pracowników, obserwowany na dwóch kontynentach to nie wyraz znudzenia konsumpcyjnym stylem życia, ale faktem, że na szeroki konsumpcjonizm nie stać wszystkich zainteresowanych.

Świadomie używam uproszczenia sytuacji, ale komentarze publicystów na temat ”oburzonych” pozostawiają wiele do życzenia w kwestii sensowności. Otóż oburzenie w tym przypadku nie jest wynikiem problemów na poziomie czysto egzystencjalnym, ale wynika z pobudek hedonistycznych. Po dekadzie cudownego rozmnażania długów przyszedł czas na ich spłatę. Oburzeni to natomiast ci, którzy wychowani zostali w świecie namnażania, muszą jednak żyć w świecie redukowania. Budzi to sprzeciw uzasadniony w kwestii pytania ”dlaczego my?”, ale kompletnie niezrozumiały jeśli chodzi o stwierdzenie
”to nie nasza wina”.

Zamieszki w Londynie, marsze w Nowym Yorku, okupacja placów w Atenach czy Madrycie to krzyk butnej i co by nie powiedzieć, nieodpowiedzialnej młodzieży. W końcu to nie ”oburzeni” dwadzieścia kilka lat temu zakładali fabryki, dokonywali przełomu w technologii, ani nie rozwijali produkcji. Dzisiejsi ”oburzeni” to ci, którzy kilkanaście lat wcześniej mieli spokojne i dostatnie dzieciństwo opływające w zabawki, gry komputerowe i poczucie bezpieczeństwa. ”Oburzeni” to ludzie, którzy wyszli na ulicę i zażądali tyle samo materialnego dobra co ich rodzice, którzy trzy dekady wcześniej, podobnie jak ci dzisiaj pracowali za marne grosze.

Dlaczego publicyści z taką pozytywną reakcją odnoszą się do oburzonych? Czy protestujący to ci, którzy już uczestniczyli w budowaniu dobrobytu? Czy zbudowali cokolwiek, że tak głośno krzyczą, że im się należy? Dlaczego nikt nie piętnuje ich samolubnego charakteru? W końcu protesty w bogatej Europie nie wynikają z realnej biedy. Czy naprawdę wszystko należy się wszystkim?
Jeszcze większą zagadką pozostaje pytanie dlaczego po dekadzie życia na kredyt, za całą sytuację obwinia się banki i rządy. W końcu autostrady, domy, filharmonie i kurorty nie spadły z nieba, ale zostały sfinansowane za społecznym przyzwoleniem i gwarantowane państwowymi funduszami. Każdy z nas dobrze pamięta równie głośne wiwaty Greków, przy otwieraniu swojego Euro, jak dzisiaj ich niezadowolenie z konieczności cięć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Parafrazując klasyka gdyby wprowadzić czysty kapitalizm na Saharze, to wszystkie oazy były by wyłącznie płatne, z czego część wyłącznie dla VIP'ów. Wycieńczeni wędrowcy odsyłani byli by do innych czego pilnowała by prywatna armia, ponieważ:
"jak wiadomo woda nie jest dla wszystkich i musi kosztować".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cytując klasyka gdyby socjalizm wprowadzić na Saharze wkrótce zabrakłoby piasku. Tyle w temacie złego kapitalizmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sam kapitalizm to barbarzyństwo i prawo dżungli. Sam socjalizm, to rozleniwienie społeczeństwa i marnotrawstwo. Optymalne państwo powinno balansować gdzieś między jednym, a drugim.
Trzeba sobie jasno zdać sprawę z faktu, że gdyby nie socjalizm, to połowy ludzi na tym portalu by nie było bo ich rodzice nie mieli by wystarczającej ilości gotówki żeby zapewnić im edukację.
To nie lewicowość jest problemem zachodniej Europy tylko fakt, że rządy pozwoliły działać koncernom bez kontroli. Gdyby banki i inne duże firmy miały kogoś kto je kontroluje, to by nie robiły takich przekrętów i nie prowadziły kampanii reklamowych obliczonych na jak najszybszy zysk, "a potem niech się wszystko wali". Efekty możemy właśnie oglądać. To nie przywileje socjalne wywołały kryzys tylko kapitaliści działający poza prawem.
Protesty są w sumie całkiem uzasadnione, bo najpierw władze nie kontrolowały sytuacji zostawiając wolną rękę różnym kombinatorom. Ci kombinatorzy poczuli się bezkarni, więc doprowadzili przekręty do kosmicznych rozmiarów. One z kolei zagroziły, że upadnie cały system finansowy, więc rządy postanowiły dofinansować banki i różne firmy "żeby nie było katastrofy", a żeby zdobyć na to fundusze zostaną obcięte wydatki na cele socjalne. }
Czyli ponieważ bogaci narozrabiali, to biednym się zabierze. Powinni skonfiskować majątki różnym rekinom finansjery i zagonić ich do naprawiania tego co popsuli, a nie zostawiać z ukradzioną kasą i jeszcze dofinansowywać ze skarbu państwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, problem polega na tym, ze państwa zachodnie (Polskę łaskawie pomijam) nie są socjalistyczne ale kapitalistyczne też juz od jakiegoś czasu nie. Wiele działań rządów zaprzecza kapitalizmowi. A problem bierze sie z utopijnego systemu rządów zwanego demokracją gdzie żaden polityk z zarówno z prawa jak i lewa nie zdecyduje sie na realne działania (te tzw. niepopularne) dopóki nie znajdzie się w sytuacji np. Grecji a nie zdecyduje się bo zawsze w zanadrzu są jakieś wybory i kółko się zamyka. Wiele możnaby też napisać o inteligencji ludzi. Jesli przeciętny mieszkaniec pewnego anglosaskiego kraju wydawał rocznie 110% swoich zarobków to tak ciężko sie domyslić ze w końcu wpadnie w pętle długów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Michale - wcale nie zdejmuję z tych ludzi odpowiedzialności za ich decyzję. Po prostu chodzi mi o to, że aktualna sytuacja nie wynikła sama z siebie - wiele osób za pomocą skomplikowanych technik postarało się by ludzie myśleli tak, a nie inaczej. Techniki te lepsze są niż propaganda w czasach PRL... Ludzie mieli być grzecznymi konsumentami i kupować to co producentom jest wygodniej tak długo jak się da. Myślę, że masowe protesty zostały w tym "biznesplanie" konkretnie przeliczone czy się opłacają czy nie. Ktoś tam uznał że ich ryzyko i tak się opłaca no i mamy to co mamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, każdy dorosły ma swój rozum. Do mnie również dociera przekaz korporacyjno-medialny medialny ale kieruję się swoim rozumem i to ja stwierdzam czy potrzeby mi 7 telewizor, śpiewająca pralka etc. i najczęściej mówię nie dziękuję. Jeśli więc ktoś jest na tyle głupi, ze słucha tego przekazu i łapie się jak dziecko no to sam jest sobie winien.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Autorze-nie wiem skąd, nie wiem dlaczego w arcie jest tyle sloganów i nieprawdy. Osobiście nie zgadzam się z myślą przewodnią i zawartymi wnioskami. Dlaczego?- miły autorze, normalnym jest dziedziczenie dorobku rodziców, normalnym jest korzystanie z dobrodziejstw rozwoju cywilizacji. Ale nie jest normalnym, kiedy z moich ulokowanych w banku pieniędzy nie czyni się "towaru" do dalszej odsprzedaży, tylko zgarnia do własnej kieszeni, jako zasłużone ponadnormatywne wynagrodzenie. Na jakich zasadach dyrektor ponadnarodowego koncernu obracającego miliardami, zatrudniającego tysiące ludzi ma zarabiać milion a dyrektor banku kilka milionów? Na jakiej zasadzie - pomijając różnice kulturowe, dorobku historycznego, gospodarczego itp porównujemy stawiając znak równości-Grecję, Hiszpanię i Polskę. Europę, Azję i Amerykę. Nie tak. Nie tędy. Nie ma jednej sprawiedliwości, nie ma jednego garnka i koszuli. Warto mieć własne zdanie ale warto tez mierzyć siły na zamiary. To nie tylko konsumpcjonizm, to także wyraz niezadowolenia z nierównego traktowania i udziału we wspólnym torcie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kwintesencją jest slogan z jednej z ostatnich reklam:

" Czy potrzebuję go ? Nie, ale chcę go mieć "


W samych "chceniu" jeszcze nie ma problemu. Gorzej z mierzeniem własnych sił i zamiarów. Także sił i zamiarów rządów i władz lokalnych.


Można się spierać, czy jest to immanentna wina samej demokracji, czy wina "złej" demokracji.

Za pierwszym przemawia całkiem logiczny wywód, że do władzy prędzej czy później dojdzie ten, kto obieca więcej ( niekoniecznie najwięcej), niż stać na to w danej chwili dane państwo i obietnice te, przynajmniej częściowo zrealizuje. ( kwestia alokacji środków - to zasadniczy problem, ale odrębny)

Dalej uruchamia się śniegowa kula. Pożyczki, przywileje, które zawsze najtrudniej cofnąć, kolejne pożyczki na finansowanie odsetek od pożyczek, itd, aż do bankructwa, wojny czy rewolucji, która "zresetuje" system.

Najgorsze, że na gruzach będzie odbudowywane ponownie to samo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ale ci ludzie sami z siebie tacy się nie stali. Na zamówienie koncernów media wytresowały społeczeństwo tak żeby ludzie uważali, że każdy "normalny obywatel" ma 3 nowe samochody i zmienia je co 3 lata, ma 4 telewizory które wyrzuca na śmietnik i kupuje po 2 latach kolejne, co roku kupuje nowy odkurzacz, co 2 nową lodówkę, co 3 nowy komputer i tak dalej i tak dalej. Wszystko to tak naprawdę nie jest potrzebne ludziom, ale zostało im wmówione i nic dziwnego, że teraz są oburzeni. Chcą żyć tak jak zostali wychowani, a tu taki dziwny pomysł żeby żyć skromniej... Zwłaszcza, że media nie ucichły i dalej wmawiają ludziom nowe zakupy.
Poza tym część tego oburzenia jest jak najbardziej uzasadniona - kryzys nakręciły wielkie koncerny i rożne banki, więc to ich szefowie i właściciele powinni ponieść konsekwencje, a nie ludzie nie mający gotówki.
Czemu prywatne banki (i nie tylko) uratowano przed bankructwem z państwowej kasy, a teraz jak nie ma cele socjalne to się robi w nich cięcia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie ma pan rację. Dodam tylko że większość oburzonych mówiących o braku pracy obraża setki tysięcy pracujących za granicą Polaków, którzy przyjechali tam bo leniwym oburzonym nie chce się iść do pracy fizycznej. A co do dziennikarzy. Jesli 90% mediów jest lewicowa (w różnym zabarwieniu) to mamy relacje jakie mamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.