Facebook Google+ Twitter

Odwilż niemiecka. Jakim prezydentem będzie Gauck?

Po ustąpieniu Christiana Wulffa nominację na stanowisko prezydenta otrzymał Joachim Gauck. Wybór miał być międzypartyjnym kompromisem, a mimo to budzi kontrowersje. Czy były pastor pomoże Niemcom przetrwać kryzys?

 / Fot. Tohma (talk)/CC 3.0Kiedy doniesienia o aferze kredytowej z udziałem Christiana Wulffa okazały się prawdą, były prezydent stał się obiektem nagonki medialnej. Prof. Zdzisław Krasnodębski powiedział w jednym z wywiadów, że "Wulffa obaliły tabloidy". Konieczne stało się znalezienie kandydata, który odbudowałby zaufanie społeczeństwa. Wybór padł na Joachima Gaucka, byłego pastora i działacza demokratycznego w NRD. I chociaż Gauck nie należy do żadnej partii politycznej, nie można nazwać go apolitycznym. Polityk sam siebie określa jako lewicującego konserwatywnego liberała bądź lewicowego liberalnego konserwatystę.

Kim jest więc ów charyzmatyczny polityk? Joachim Gauck urodził się 24 stycznia 1940 roku w Rostocku na północy Niemiec. Na decyzję o zaangażowaniu się w politykę kluczowy wpływ miała deportacja jego ojca na Syberię w 1951 roku, pod zarzutem szpiegostwa. Ponieważ Gauck nie należał do socjalistycznego związku młodzieży, nie dostał się na wymarzone studia na wydziale filologii i literatury niemieckiej. W 1958 roku podjął natomiast studia teologiczne i siedem lat później rozpoczął służbę, jako pastor luterański. Jako duchowny był nieustannie inwigilowany przez niemiecką tajną policję. Paradoksalnie fakt, iż był duszpasterzem, dawał mu pewnego rodzaju immunitet i możliwość wyrażania krytyki wobec reżimu komunistycznego. Gdy Kościół stał się ważnym punktem oporu przeciw Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (niem. SED) w NRD, Gauck wielokrotnie wspierał manifestacje opozycjonistów.

Po zjednoczeniu Niemiec Gauck pracował na stanowisku szefa Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi, gdzie zajmował się badaniem zbrodni popełnionych przez państwową tajną policję. Nie dziwi więc, że jedynym zdecydowanym przeciwnikiem Gaucka na arenie politycznej jest partia lewicowa, która czerpie z dorobku partii komunistycznej. Kiedy w 2010 roku Gauck przegrał walkę o fotel prezydenta z Wulffem, liderka partii lewicowej Gesine Lötzsch nazwała przegranego "człowiekiem przeszłości", który nie wyznaczył Niemcom ścieżki przyszłości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ponieważ przez wiele lat mieszkałem w Niemczech, interesuje mnie ten Kraj i to, co się w Nim Dzieje i pozwalam sobie wtrącić swoje "trzy grosze" do artykułu w formie komentarza - nie artykułu a wydarzeń.

Szczerze mówiąc dziwi mnie fakt "powrotu" Pana Gauck'a. Przepchnięty wręcz na siłę w wyborach do Pałacu prezydenckiego Wulff okazał się niegodny sprawowanego Urzędu i teraz jego Kontrkandydat dostaje "ogrzewanego kotleta" - tamten nie zjadł świeżego, no to masz Ty. Osobiście nie połakomiłbym się na tego "kotleta".

W ogólnym rozczarowaniu polityką także i w Niemczech (tak tak moi Państwo - to nie jest tylko nasza bolączka) taki powrót na arenę wydaje mi się błędem, który nie poprawi wizerunku Urzędu Prezydenta w Niemczech.

Kto w takim razie spytacie. Niemcy - szczególnie południe - to jednak tradycjonaliści (mimo, iż życie "na kocią łapę", związki tej samej płci i topless na plażach to sprawa tak normalna, jak świeże bułki rano w piekarni).

W związku z tym wydaje mi się, że najodpowiedniejszym kandydatem, a raczej kandydatką, byłby ktoś przede wszystkim z poza polityki (Gauck to jednak osoba polityczna już choćby ze względu na sprawowany przez Niego Urząd) i ktoś, kto ma w rodowodzie pewne tradycje i wartości przekazywane z pokolenia na pokolenie - to ktoś (najlepiej Kobieta) z niemieckiej szlachty - nie skompromitowanej w najnowszej historii niczym oprócz obkładaniem parasolką reportera przez jednego Pana "von", należącego obecnie do rodziny książęcej w Monaco. A jest sporo Pań z "von" przed nazwiskiem. Rodzina, moralne prowadzenie i domu i Majątku, dobroć, mądrość a i wykształcenie przednie.

Politycy w Berlinie zdecydowali jednak inaczej. Ja zaś już czekam na drwiny prasy (także Bild'a). Ten "odgrzewany kotlet" i fakt życia z Kobietą na "kocią łapę" i to na dodatek były Pastor (!!!) to już pierwsze punkty "zaczepne".
Powiecie, przecież napisałeś, że u Nich "na kocią łapę" to normalne. Tak....ale w przypadku Prezydenta nabiera to już jednak innego wymiaru.
Pierwsz jakakolwiek wpadka tego Pana i się zacznie.

My zaś ponownie będziemy czytać o nowych (przedwczesnych) wyborach w Niemczech.
Ten Pan - moim zdaniem - nie przywróci wiary w Urząd i rangi tegoż Urzędu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.