Facebook Google+ Twitter

Odwołać Prezydenta RP lub... zlikwidować internet

Justyna Romanowska z Wrocławia zbiera w internecie podpisy, by odwołać Lecha Kaczyńskiego z funkcji prezydenta i rozwiązać Sejm.

Jako humanista z największą podejrzliwością podchodzę no nowinek technicznych. Telefonu komórkowego (ba nawet stacjonarnego - Alexander Graham Bell jest mi wrogiem) staram się nie używać. Komputer przez długi czas "gryzł" mnie w palce.

Ogólnoświatowa sieć zdumiewa i przeraża. Cywilizacja ludzkości jest cywilizacją inżynierów. Nie pozostawia to twierdzenie we mnie żadnych wątpliwości. Choć nie budzi nadmiernego entuzjazmu. Techne - traktowana jako wiedza praktyczna ustępuje episteme - wiedzy teoretycznej. Tym bardziej, że dochodzę ostatnio do wniosku, że techne i episteme nie są podporządkowane phonesis, czyli rozsądkowi! Nauki techniczne rozwijają się tak gwałtownie, że ludzkość (szczególnie jej starsza część) popada w głęboką frustrację. Nauki humanistyczne zdecydowanie nie nadążają za naukami technicznymi.

Traktując więc nieprawdopodobnie szybki rozwój techniki z największą podejrzliwością, powolutku przyswajam sobie umiejętności korzystania z nich. Uwierzyłem, że w komputerze nie mieszkają miliony inteligentnych krasnoludków. Znalazłem przyjemność i pożytki z wielogodzinnych wędrówek po sieci. Dzięki internetowi mogę zwiedzać muzea, do których los mnie nie zaprowadził. Mogę obcować (w moim przypadku - przyjaźnić się) ze sztuką. Mogę korzystać z bibliotek. A wszystko to czynię, siedząc w wygodnym fotelu.

Internet otwiera też zupełnie nowe możliwości. Możliwości, które w przerażenie powinny wprawiać polityków. Szczególnie tych, których społeczeństwa nie darzą szczególną sympatią. Oto pani Justyna Romanowska z Wrocławia zbiera w internecie podpisy, by odwołać Lecha Kaczyńskiego z funkcji prezydenta i rozwiązać Sejm. Inicjatywa Romanowskiej byłaby nadzwyczaj trudna do zrealizowania poza Internetem. Samo nagłośnienie akcji byłoby (bez udziału partii opozycyjnych wobec prezydenta) prawie niemożliwe. Możliwości zebrania na ulicach pół miliona podpisów nie widzę żadnych. Co innego w Internecie!

Pani Romanowska uznała, że demokracja jest w Polsce zagrożona. Za źródło zła uznała braci Kaczyńskich. Widząc nieporadność opozycji parlamentarnej postanowiła "wziąć sprawy w swoje ręce". Powołując się na Artykuł 125 Konstytucji: "w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe", Romanowska postanowiła zorganizować obywatelskie referendum. Artykuł 63 Ustawy o referendum ogólnokrajowym mówi: "Sejm może postanowić o poddaniu określonej sprawy pod referendum z inicjatywy obywateli, którzy dla swojego wniosku uzyskają poparcie co najmniej 500.000 osób mających prawo udziału w referendum."

Pani Romanowska na specjalnej stronie internetowej apeluje: "Czas najwyższy wstać z kanapy i zebrać chociaż 10 podpisów wśród najbliższej rodziny. Możemy zmieniać świat na lepszy, trzeba tylko chcieć. Narzekaniem w domowym zaciszu doprowadzimy samych siebie do upadku." Proponuje takie oto pytania referendalne:

1. Czy jesteś za natychmiastowym odwołaniem z urzędu Prezydenta RP Lecha Aleksandra Kaczyńskiego?
2. Czy jesteś za rozwiązaniem Sejmu RP V kadencji?
Romanowska pisze: "Proszę ... wszystkich, którzy mają dość:
- kpin z Konstytucji RP,
- prób łamania charakterów na masową skalę,
- nieprzestrzegania prawa przez organy rządowe,
- obrażania i poniżania najbardziej zasłużonych dla Polski osób,
- kryminalistów w rządzie RP,
o wykorzystanie konstytucyjnej możliwości zmiany tego stanu rzeczy. (...)

Podzielam częściowo diagnozę pani Romanowskiej i tych wszystkich, którzy obawiają się skutków rządów PiS i prezydenta. Nie wstanę jednak z kanapy i nie ruszę zbierać podpisów. Raz - bo prezydent został wybrany w sposób demokratyczny. Dwa - bo parlament został wybrany również w sposób demokratyczny (dziękuję elektoratowi za taki właśnie wybór, dziękuję też PO za nieumiejętność brania udziału w życiu politycznym!). Trzy - bo propozycja pani Romanowskiej wydaje mi się niedorzeczna i niemożliwa do przeprowadzenia.

Innym pytaniem jest czy podpisałbym się pod inicjatywą odwołania posła, prezydenta czy całego parlamentu. Być może tak, z małym zastrzeżeniem. Zrobiłbym to również 10 i 5 lat temu. Zrobiłbym to również za lat 5! Nie o poglądy polityczne - czy ich brak chodzi - a o niezwykłe możliwości nowinek technicznych. Już niebawem będziemy wybierać rządy, parlamenty przez internet. W ten sam sposób będziemy odwoływać niemiłych nam polityków. Jeść będziemy przez internet, kochać się, przyjaźnić. Staliśmy się częścią internetu. Człowiek uległ technicyzacji w większym stopniu niż mu się to wydaje.

Nie zachwyca mnie to. A nawet przeraża. Rozpoczynam więc prywatną wojenkę z internetem (wybiórczą i bardzo ograniczoną). Idę teraz do kuchni, w której buszuje moja żona. Pocałuję ją tam raz, a kto wie czy nie więcej. Realnie, namacalnie, a nie wirtualnie. Ponarzekamy na polityków realnie, a nie wirtualnie. Zjemy też wspólnie śniadanie, którego smak będzie zdecydowanie realny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Plus ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polski rząd i policja traktuje wszystkich internautów jako przestępców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+za trzeźwy stosunek do internetu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co najwyżej w sugestii Beaty, by przenosić znajomości do "reala" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ossad - przerażający jest fakt, że internet wchodzi w nasze intymnie życie. To wspaniale, że zawieramy internetowe znajomości, ale przyjaźnie? Mam koleżankę, która "przyjaciół" ma w całej Polsce - od morza aż po góry, ale wszystkich wirtualnych - nie sądzisz, że to staje się powoli nienormalne? Internet to wspaniała sprawa, pod warunkiem, że znasz granice korzystania z niego....

Komentarz został ukrytyrozwiń

oczywiście Beato, ale nie lubię demonizowania
równie szkodliwe mogą być książki, np. ktoś czyta całymi dniami Harlequiny, a nosa nie wyściubi z domu i dziwi się, że takie romanse to tylko w książkach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst - klasyczny przykład tego gatunku, który wykuwamy: newsobloga. Jest news - informacja o liście Romanowskiej (można kojarzyć z inną listą, pana na "M", bo to podobna inicjatywa), ale podany wybitnie blogowo, łącznie z wtrąceniami osobistymi (Andrzeju, przeczytaj jeszcze raz zakończenie i - doradzam - przeredaguj, bo nie jest najszczęśliwsze, są tam zdania, hmm, niezbyt udane - nie gniewaj się:)
Co do samej listy, to jest to pomysł absurdalny. Trzeba iść i głosować, a nie jakieś listy tworzyć. Głosowałem na Kaczora i byłbym naprawdę wściekły, gdyby jakieś oszołomy urządzały sobie quasi-zamach stanu i obalały demokratycznie wybranego prezydenta, bo się im wydaje, że wszyscy użytkownicy internetu krzykną "hurra" i się podpiszą.
A propos komentarzy - ktoś pisze, że go "przeraża", że w internecie nawiązuje się przyjaźnie. Co? Przeraża? Przecież to jedna z piękniejszych cech internetu. Ludzie, obudźcie się! Internet łączy ludzi! Gdzie byśmy się poznali, jeśli nie w Sieci (mówię o użytkownikach W24)??? Byle nie popadać w uzależnienie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A na marginesie - chciałam pokazać, w jaki sposób społeczeństwo ocenia swoich przedstawicieli, co nie znaczy, że podzielam ich zdanie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

...ech mnie o aparycję prezydenta chodziło;) doskonale pamiętam te "garsonki" p. Kwaśniewskiej, gdy się wprowadzali do Pałacu - przydałby się jej wtedy poradnik "jak się nie ubierać":)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie chcę być niegrzeczny ale najpierw musiałbym sie dowiedzieć czy nie istnieje niebezpieczeństwo ingerencji chirurgicznych. Z pewnością w ubiorach nikt nie "pobije" eks prezydentowej ;) Wpadek było full of materials :P jak zaznaczyła Monika Olejnik

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.