Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4146 miejsce

Odznaka sportowa. Kolekcjonować czy zdobywać?

Polacy kochają sport, wiernie kibicują i kolekcjonują sportowe odznaczenia. Niemcy to naród wysportowany, doceniający walory zdrowotne sportu. Są dumni z miliona rocznie zdobytych odznak sprawności sportowej.

Polska Odznaka Sportowa (srebrna)- POS / Fot. Isabella DegenPolacy uwielbiają sport, ale głównie jako obserwatorzy i kibice, Niemcy uprawiają sport na co dzień. Należą do grupy najlepszych państw zbierających medale na olimpiadach i mistrzostwach świata. Sport dla nich jest ważny, zarówno na międzynarodowej arenie, jak i na małych szkolnych boiskach. W Polsce odznakę sportową się kolekcjonuje, w Niemczech się zdobywa.

Polska Powszechna Odznaka Sportowa związana jest z powstaniem Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego w Warszawie (CIWF). CIWF zainicjował swą działalność w latach 1928-29. Wraz z tym wydarzeniem rozpoczęła się kampania krzewienia ducha sportowego nie tylko wśród młodzieży w kubach i zrzeszeniach sportowych, ale przede wszystkim wśród wojskowych. Mając na uwadze podwyższanie umiejętności fizycznych, zarówno ogółu społeczeństwa, jak i wojska, wprowadzono Państwową Odznakę Sportową POS (zwaną też powszechną odznaką sportową).


Odznaka POS była III-klasowa, a każda klasa miała 4 stopnie. Klasa I - brązowa; Klasa II - srebrna; Klasa III - złota. Kandydatowi ubiegającemu się o odznakę po raz pierwszy przyznawano odznakę brązową I stopnia. O kolejną klasę POS ubiegać należało się przed upływem okresu 2-letniego. Odznaka POS miała formę stylizowanego orła z białej emalii o rozpiętości skrzydeł 2 cm. Jego dolna część spoczywała na tarczy, różnej dla każdej klasy POS. Mogła być ona wykonana odpowiednio z: brązu, srebra lub złota. Na tarczy czerwone, emaliowane litery P.O.S.

W Polsce ta odznaka była bardzo popularna zaraz po jej powstaniu, szczególnie w wojsku polskim, wręcz wypadało ją zdobywać i nosić. Lecz II wojna światowa nie pozwoliła na rozwinięcie się tej sportowej idei, a po wojnie w socjalistycznym systemie nie była ona respektowana. Istniała wtedy jedynie „Wojskowa odznaka sprawności fizycznej” przeznaczona tylko dla żołnierzy. Obecnie odznaki nikt już nie zdobywa, a jedynie można ją zakupić na aukcjach internetowych za około 20-30 złotych plus koszta wysyłki. Poza historią nikogo już nie interesuje głęboka idea sportowa tej odznaki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Isabello, poruszyłaś istotny problem. Z artykułu wynika że te dwa narody miały jednakowe szanse. Tylko jeden te szanse wykorzystał. Czyżby popełniane błędy wynikały z mentalności narodowej? U nas w Polsce modne stały się "Orliki". Myślę że upłynie jeszcze sporo wody w Wiśle, zanim sport stanie się w Polsce powszechny. Twój artykuł wiele tutaj wnosi i myślę że tą tematykę trzeba będzie częściej nagłaśniać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poruszyłaś ciekawy temat. Niestety Polska, która zbliża się (albo próbuje) do państw "zachodnich", równocześnie się oddala.
Ta "powszechność i popularność" sportu była obecna w życiu młodych ludzi w czasach głębokiej komuny. Dostępność sal gimnastycznych, na zajęciach pozalekcyjnych, typu SKS, klubów sportowych (np. w KS Burza raz w życiu nawet o tyczce skoczyłam ;)), zawody międzyszkolne, olimpiady to była normalka. Bardziej wyrafinowane dyscypliny jak szermierka, z niezastąpionym trenerem Medyńskim, strzelanie, spadochroniarstwo, żeglarstwo - były dostępne dla dzieci nawet z mniej zamożnych rodzin. Teraz zrobił się z tego biznes i "powszechność" skurczyła się. Pamiętam też popularność zdobywania oznak górskich GOT i autentyczną buchalterie z wpisywaniem do książeczek opisów trasy, przeliczaniem na punkty i stemplowaniem pieczęcią. Ale to miało swój urok. Żal mi współczesnych dzieciaków, pozbawionych takich szerokich możliwości uczestniczenia w aktywnym wypoczynku. Trzepak i telewizor, to współczesna oferta dla mniej zamożnych rodzin.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój ojciec w naszych ostatnich latach pobytu w Polsce - do lat 70-tych czynnie uczestniczył dla Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej - dla którego prowadził księgowość. Ja zaś unikałem lekcji WF -u jak ognia, także piłki nożnej i innych sportów ; ))

Dopiero w Niemczech polubiłem "ducha fizycznego" czyli sport poprzez medytacje OSHO. Polubiłem wodę i pływanie - a tym samym Swoje własne Ciało i siebie. W Polsce był "muss" -konieczność, powinnośó.

W Hamburgu pokochałem Naturę, nagość - nie było w tej sprawie jakichś rygorów : ani szkolnych, ani religijnych...można więc było polubić ; ))
Pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.