Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71616 miejsce

OE: Legia i Wisła gromią, rywale nie odpuszczają

Efektowne zwycięstwa Legii Warszawa i Wisły Kraków pozwoliły im utrzymać kilkupuntową przewagę nad pozostałymi drużynami. Z pościgu za liderami nie rezygnują jednak piłkarze Korony Kielce i Lecha Poznań. Największą niespodzianką 9. kolejki zakończył się mecz w Chorzowie, gdzie Polonia Bytom pokonała mistrza Polski, Zagłębie Lubin.

Polonia Bytom - Zagłębie Lubin 1:0
Bramka: 1:0 Podstawek (11.)
Polonia: Suchański - Owczarek, Jurczyk, Dziółka (85. Stano), Marcinkowski (70. Jabłoński) - Sojka, Grzyb, Trzeciak, Robaszek (90. + 2. Mróz) - Zieliński, Podstawek
Zagłębie: Vaclavik - G. Bartczak, Stasiak (77. Andre Nunes), Sretenović, Arboleda - Rui Miguel, M. Bartczak (46. Pawłowski), Iwański, Łobodziński (63. Kolendowicz) - Chałbiński, Włodarczyk

O tym, jak ważny jest pojedynek z Zagłębiem, nikogo w zespole Polonii nie trzeba było przekonywać. Dopiero piętnaste miejsce w tabeli i fatalna passa pięciu porażek z rzędu sprawiły, że nad Bytomiem zaczęły gromadzić się czarne chmury. Piątkowa potyczka miała być również sprawdzianem ostatniej szansy dla trenera Dariusza Fornalaka, którego posada lada moment zawisnąć miała na włosku. Po ostatnim gwizdku sędziego, zarówno szkoleniowiec, jak i piłkarze beniaminkaChorzów, 28.09.2007. Piłkarz Polonii Bytom Rafał Grzyb (P) główkuje obok Macieja Iwańskiego (L) z Zagłębia Lubin podczas meczu Orange Ekstraklasy, 28 bm. / Fot. PAP/ Andrzej Grygiel odetchnąć mogli z olbrzymią ulgą. Polonia niespodziewanie wygrała w Chorzowie z mistrzem Polski 1:0, odbijając się nieco od ligowego dna. Bramkę na wagę trzech punktów dla gospodarzy zdobył w 11. minucie Grzegorz Podstawek, wykorzystując dokładne dośrodkowanie z rzutu wolnego Jacka Trzeciaka. Było to pierwsze trafienie bytomian w Orange Ekstraklasie od 487 minut. Zagłębie nie potrafiło wykorzystać przewagi (15:0 w rzutach rożnych) i powiększyło dystans dzielący go od czołówki tabeli.

Legia Warszawa - PGE GKS Bełchatów 4:1
Bramki: Giza (7.), Chinyama (35. i 49.), Radovic (39.) - Popek (16.)
Żółte kartki: Wawrzyniak, Kiełbowicz, Chinyama - Cecot
Warszawa, 28.09.2007. Zawodnik Legii Warszawa Takesure Chinyama (L) w wyścigu do piłki z Patrykiem Rachwałem (P) z GKS Bełchatów podczas meczu Orange Ekstraklasy, 28 bm. (gj) / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiCzerwona kartka: Wróbel (GKS)
Legia: Mucha - Rzeźniczak, Astiz, Wawrzyniak, Kiełbowicz - Radović, Vuković, Roger (77. Burkhardt), Giza (70. Ekwueme), Grosicki - Chinyama (62. Korzym)
PGE GKS: Lech - Kowalczyk, Cecot (46. Grodzicki), Stolarczyk, Popek (74. Sanchez) - Wróbel, Pietrasiak, Jarzębowski, Garguła, Rachwał (58. Tosik) - Ujek

W hicie weekendu na polskich stadionach Legia Warszawa Warszawa, 28.09.2007. Sędzia Jarosław Żyro (P) ukarał czerwoną kartką piłkarza GKS Bełchatów Tomasza Wróbla (L) podczas meczu Orange Ekstraklasy z Legią Warszawa, 28 bm. (gj) / Fot. PAP/Bartłomiej Zborowskipodejmowała PGE GKS Bełchatów. "Wojskowi" objęli prowadzenie już w 7. minucie, kiedy piłkę do siatki gości skierował Piotr Giza. Kilka chwil później do wyrównania doprowadził imponujący skutecznością w ostatnich tygodniach obrońca Jacek Popek. Kolejne gole przy ul. Łazienkowskiej strzelali jednak tylko legioniści. Dwie bramki zdobył najskuteczniejszy zawodnik zespołu Jana Urbana w tym sezonie, Takesure Chinyama, na listę strzelców wpisał się również Miroslav Radović.

Nie bez winy przy trafieniach obu graczy pozostawał bramkarz GKS, Piotr Lech, który najpierw dał się uprzedzić Radoviciowi, a tuż po przerwie fatalnym wybiciem otworzył drogę do szczęścia Chinyamie. Od 26. minuty bełchatowianie grali w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartkę za brutalny faul otrzymał Tomasz Wróbel. Po uzyskaniu wysokiej przewagi bramkowej podopieczni Jana Urbana spokojnie kontrolowali przebieg meczu, nie pozwalając rywalom choćby marzyć o odrobieniu strat. Piłkarze Legii potwierdzili, że niedawna przegrana z Koroną Kielce była jedynie jednorazowym niepowodzeniem i w dobrym stylu umocnili się na fotelu lidera tabeli.

Jagiellonia Białystok - Widzew Łódź 2:1
Bramki: Wasiluk (21.), Sotirović (63.) - de Lima (40. samobójcza)
Jagiellonia: Banaszyński - Łatka, Nawotczyński, de Lima, Wasiluk - Dzienis (61. Niedziela), Pereira, Sobociński (61. Gevorgyan), Markiewicz, Jarecki - Sotirović
Widzew: Fabiniak - Kłos, Oshodagan, Stawarczyk, Broź - Budka, Masłowski, Kuklis, Napoleoni (65. Panka)- Bogunović, Piechna (67. Grzelczak)

Sobotni wieczór na stałe wpisał się w karty historii Jagiellonii Białystok, która rozegrała pierwszy mecz przy sztucznym oświetleniu na własnym stadionie. Podopieczni Artura Płatka należycie uczcili klubowe święto, wygrywając 2:1 z Widzewem. Spotkanie rozpoczęło się z półgodzinnym opóźnieniem, gdyż łódzcy kibice nie chcieli zdjąć z trybun flag zakazanych przez PZPN. Kuriozalne wydarzenia nie wpłynęły jednak na koncentrację zawodników. W 21. minucie gospodarze objęli prowadzenie po dośrodkowaniu Jacka Markiewicza i strzale głową Marka Wasiluka. Jeszcze przed przerwą widzewiacy zdołali doprowadzić do wyrównania. Pomógł im w tym znacznie Rodnei de Lima, który trafiony mocnym zagraniem Stefano Napoleoniego skierował piłkę do własnej bramki. Gola na wagę trzech punktów dla "Jagi" zdobył Vuk Sotirović, wykorzystując drugą w tym meczu asystę Markiewicza. Zasłużone zwycięstwo białostoczan tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego przypieczętować mógł Bartłomiej Niedziela, ale gości uratował tym razem słupek. Widzew nie potrafił powtórzyć wyniku z wtorkowej potyczki obu drużyn w Pucharze Polski, kiedy wygrał w Białymstoku 4:2.

Cracovia Kraków - Zagłębie Sosnowiec 1:0
Bramka: Witkowski (32.)
Cracovia: Cabaj - Kulig, Skrzyński, Radwański - Szwajdych (66. Dudzic), Kłus, Wiśniewski (50. Wacek), Nowak - Witkowski (73. Wojciechowski), Szczoczarz, Pawlusiński
Zagłębie: Gąsiński - Kłoda, Hosić, Marek, Adżem - Piątkowski (60. Skrzypek), Berliński, Pach (72. Berensztajn), Kozubek - Folc (75. Oziębała), Bagnicki

Żenująco słabe widowisko obejrzeli kibice na stadionie przy ul. Kałuży w Krakowie, gdzie miejscowa Cracovia z trudem wymęczyła skromne zwycięstwo nad Zagłębiem Sosnowiec. Autorem jedynej bramki spotkania był Kamil Witkowski, a sytuacje strzeleckie obu zespołów policzyć można było na palcach jednej ręki. Nic więc dziwnego, że schodzących do szatni piłkarzy żegnały po meczu gwizdy fanów. Do ciekawej sytuacji doszło (podobnie jak w Białymstoku) natomiast przed rozpoczęciem pojedynku. Licząca kilkuset osób grupa sympatyków gości najpierw wywiesiła transparent z obraźliwym hasłem, a gdy utarczki słowne z nakazującymi jego usunięcie ochroniarzami nie przyniosły efektu, kibice zadecydowali o powrocie do Sosnowca. W kiepskich nastrojach z Krakowa wyjeżdżali również zawodnicy Zagłębia, którzy przegrali trzecie spotkanie z rzędu i utwierdzili się na ostatniej pozycji w tabeli.

Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski - Górnik Zabrze 3:1
Bramki: Piechniak (53.), Mynar (82.), Majewski (90+3.) - Gołoś (4.)
Czerwone kartki: Pesković (35. - druga żółta), Brzęczek (75.)
Groclin: Przyrowski - Sokołowski (46. Ivanovski), Jodłowiec, Mynar, Telichowski - Piechniak, Muszalik (46. Majewski), Kumbev, Lato - Rocki (72. Babnić), Sikora
Górnik: Pesković - Pawelec (87. Ruszkul), Hajto, Smirnovs, Papeckys - Gołoś, Brzęczek, Gierczak, Kizys (38. Sławik) - Jarka (70. Malinowski), Zahorski

Grodzisk Wielkopolski, 30.09.2007. Sędzia Mariusz Podgórski (L) pokazuje czerwoną kartkę bramkarzowi Górnika Zabrze Borisowi Peskovicowi (P) podczas meczu piłkarskiej Orange Ekstraklasy z Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wlkp., 29 bm. (gj) / Fot. PAP/Adam CiereszkoDuża dramaturgia towarzyszyła potyczce Groclinu Grodzisk Wielkopolski z Górnikiem Zabrze. Goście przerwali dobrą serię pięciu meczów bez porażki, ulegając Dyskobolii 1:3. Od początku spotkania nic nie wskazywało jednak na pewne zwycięstwo gospodarzy. Już w 4. minucie gola dla Górnika zdobył bowiem Konrad Gołoś, wykorzystując dokładne dośrodkowanie Mariusa Kizysa i gapiostwo obrońców. Bogactwo kuriozalnych zdarzeń w 9. kolejce nie znało granic. W przerwie kontuzjowanego...arbitra Mariusza Podgórskiego zastąpić musiał sędzia techniczny Konrad Bobkiewicz. Obaj pokazali zabrzanom po czerwonej kartce, wyrzucając z boiska kolejno bramkarza Borisa Peskovicia i Jerzego Brzęczka. Osłabienie zespołu Ryszarda Wieczorka znacznie ułatwiło grę piłkarzom Groclinu, którzy za sprawą Piotra Piechniaka, Radka Mynara (przy jego trafieniu nie popisał się także zmiennik Peskovicia, Mateusz Sławik, faulując w polu karnym Adriana Sikorę) i Radosława Majewskiego zdobyli trzy bramki i cieszyć się mogli z końcowej wygranej.

Wodzisław Śląski, 30.09.2007. Piłkarze Lecha Poznań Rafał Murawski (L) i Dimitrije Injac (3L) cieszą się ze zdobycia bramki przez Henry'ego Quinterosa (2L) podczas meczu Orange Ekstraklasy z Odrą Wodzisław, 29 bm. (gj) / Fot. PAP/ Andrzej GrygielOdra Wodzisław - Lech Poznań 1:2
Bramki: Grzegorzewski (23.) - 0:1 Quinteros (15.), 1:2 Zając (28.)
Odra: Pilarz - Kokoszka, Kowalczyk (41. Cichy), Hinc, Szary - Seweryn (46. Iwan), Malinowski, Nowacki, Biskup (51. Kuranty) - Woś, Grzegorzewski
Lech: Dolha - Kikut, Kucharski, Djurdjević, Wilk - Zając (88. Florian), Murawski, Injac (75. Rengifo), Quinteros, Henriquez (90. + 4. Pitry) - Reiss


Aspiracje do walki o czołowe miejsca w Orange Ekstraklasie z każdym tygodniem coraz śmielej potwierdza Lech Poznań. W sobotę "Kolejorz" pokonał w Wodzisławiu słynącą z dobrej gry na własnym stadionie Odrę. Obie drużyny chciały zrehabilitować się za przedwczesne odpadnięcie z Pucharu Polski. Obrońcy gospodarzy zdawali sobie sprawę, że kluczem do sukcesu w pojedynku z Lechem będzie powstrzymanie Piotra Reissa i Marcina Zająca. Już w 15. minucie ten pierwszy podał jednak do Henry'ego Quinterosa, który strzelił swojego drugiego gola w tym sezonie. Kilka chwil później do wyrównania zdołał doprowadzić Jakub Grzegorzewski, lecz prowadzenie i zarazem trzy punkty zespołowi ze stolicy Wielkopolski dało siódme w ligowych rozgrywkach trafienie Marcina Zająca. Lech wygrał w Wodzisławiu po raz pierwszy od o 1996 roku, przełamując tym samym niemoc w spotkaniach wyjazdowych.

ŁKS Łódź - Korona Kielce 0:1
Bramki: Edi (48.)
ŁKS: Wyparło - Łakomy (68. Klatt), Cerić, Woźniczka, Komorowski - Sikora (46. Szczot), Jose Paulo, Andreson, Madej, Opsenica - Arifović
Korona: Mielcarz - Kuś, Drzymont, Skerla, Bednarek - Bonin (89. Świerczewski), Zganiacz (89. Celeban), Hermes, Sasin - Edi (66. Kowalczyk), Robak

Łódź, 30.09.2007. Zawodnik Kolportera Korony Kielce Paweł Sasin (L) w wyścigu do piłki z Ribasem Andresonem (P) z ŁKS Łódź podczas meczu Orange Ekstraklasy.29 bm. (gj) / Fot. PAP/Grzegorz MichałowskiCoraz więcej powodów do radości mają również sympatycy Korony Kielce. Po niespodziewanym zwycięstwie nad Legią, złocisto-krwiści dość łatwo poradzili sobie z ekipą ŁKS. Już w pierwszej połowie piłkarze Jacka Zielińskiego zyskali sporą przewagę, lecz na jej udokumentowanie poczekać musieli do początku drugiej odsłony meczu. Trzy minuty po przerwie na bramkę gospodarzy strzelał Paweł Sasin, a po niedokładnej interwencji Bogusława Wyparły Edi z bliska umieścił piłkę w siatce. Po objęciu prowadzenia kielczanie kontrolowali przebieg gry i nie pozwolili ŁKS na odrobienie strat. Zasłużoną wygraną trener Zieliński zadedykował tragicznie zmarłemu kibicowi Korony.

Chorzów, 30.09.2007. Zawodnik Ruchu Chorzów Krzysztof Nykiel (L) w pojedynku o piłkę z Rafałem Boguskim (P) z Wisły Kraków podczas meczu Orange Ekstraklasy, 30 bm. (gj) / Fot. PAP/Andrzej GrygielRuch Chorzów - Wisła Kraków 0:3
Bramki: Zieńczuk (55.), Sobolewski (82.), Cantoro (87.)
Ruch: Mioduszewski - Jakubowski, Klaczka, Golem, Nykiel - Grzyb, Baran, Pulkowski (71. Janoszka), Balaz (71. Sokołowski) - Fabusz, Jezierski (84. Lilo)
Wisła: Pawełek - Baszczyński, Głowacki, Cleber, Dudka - Kosowski (85. Ćwielong), Sobolewski, Cantoro (90. + 1. Jirsak), Zieńczuk - Paweł Brożek, Boguski (59. Piotr Brożek)

W pojedynku zamykającym 9. kolejkę Orange Ekstraklasy Wisła Kraków rozgromiła w Chorzowie miejscowy Ruch 3:0. W pierwszej połowie kibice zgromadzeni na stadionie przy ul. Cichej nie oglądali goli, a dobre akcje obu zespołów policzyć można było na palcach jednej ręki. Faworyzowani goście grali znacznie poniżej oczekiwań i nie potrafili poważnie zagrozić bramce "Niebieskich". Pierwszy celny strzał wiślacy oddali dopiero w 55. minucie i od razu cieszyć się mogli z objęcia prowadzenia. Dokładne dośrodkowanie Kamila Kosowskiego pięknym uderzeniem z powietrza zakończył Marek Zieńczuk, zdobywając piątego gola w sezonie. Zawodnicy Ruchu próbowali doprowadzić do wyrównania, lecz to "Biała Gwiazda" w pełni kontrolowała przebieg meczu. W końcowych minutach bezradnych gospodarzy dobili Radosław Sobolewski i Mauro Cantoro, zwiększając rozmiary wygranej graczy spod Wawelu. Wisła pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w lidze i do prowadzącej w tabeli Legii ma tylko punkt straty.

Tabela:

1. Legia Warszawa 24 pkt
2. Wisła Kraków 23
3. Korona Kielce 19
4. Lech Poznań 17
5. Groclin Grodzisk Wielkopolski16
6. Zagłębie Lubin 14
7. Górnik Zabrze 13
8. GKS Bełchatów 13
9. Cracovia Kraków 13
10. Jagiellonia Białystok 11
11. Ruch Chorzów 8
12. Polonia Bytom 7
13. Odra Wodzisław 6
14. ŁKS Łódź 6
15. Widzew Łódź 6
16. Zagłębie Sosnowiec 2


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Craxa i Górnik słabną, Lech wreszcie wygrywa i kto wie czy jeszcze nie sprawdzi się moja przedsezonowa zapowiedź jakoby to kolejorz miał szansę na mistrza ;)

A dla Krzyśka jak zwykle duży plus za super robotę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

PLUS!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

a to Polonia zaszalała...szok.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mistrzem Polski jest Legia
Legia najlepsza jest
Legia to jest potęga
Legia CWKS

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.