Facebook Google+ Twitter

OE: Legia znów wygrywa, mistrz Polski pokonany

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-09-01 10:04

Trudno myśleć o obronie tytułu, jeśli nie wygrywa się spotkań na własnych śmieciach. A w tym sezonie piłkarze Zagłębia zapomnieli, jak to się robi.

Goście z Warszawy nie oszczędzali piłkarzy Zagłębia. Ale gospodarzom najbardziej podcięła skrzydła samobójcza bramka Tiago Gomesa. / Fot. Fot. Janusz WójtowiczLegia to prawdziwy ewenement tego sezonu. Zespół pozbawiony latem swoich największych gwiazd (Fabiański, Janczyk, Bronowicki) i uzupełniony graczami przeciętnymi, prezentuje się wyśmienicie. Główna w tym zasługa trenera Jana Urbana, pod którego wodzą warszawski zespół nie przegrał meczu a bramkarz Jan Mucha nie puścił gola.
Słowak mógł jednak skapitulować w piątek już w drugiej minucie. Niestety, okazji nie wykorzystał Michał Goliński. Były to miłe złego początki. Z minuty na minutę Legia osiągała przewagę. Przyjezdni grali ambitnie i z polotem, którego brakowało mistrzom Polski. Szczególnie groźny był Chinyama. Napastnik nie tylko co chwila nękał Michala Vaclavika, ale także pracował za dwóch, od czasu do czasu wcielając się nawet w rolę obrońcy. Aż szkoda, że reprezentant Zimbabwe zamiast do Lubina, przed sezonem trafił jednak do Warszawy.

Samobój Gomesa


Przewaga gości rosła. Wreszcie piłka trafiła do Tomasza Kiełbowicza, który mocno zacentrował wzdłuż linii bramkowej do Kamila Grosickiego. Młodego zawodnika Legii wyręczył niepewnie interweniujący Tiago Gomes.
Po zdobyciu prowadzenia Legia bardziej cofnęła się do obrony. Dlatego Zagłębie zaczęło stwarzać sobie coraz więcej sytuacji strzeleckich. Najpierw Andre Nunes zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany przez Edsona. Chwilę później wyczyn Nunesa skopiował Goliński, ale tym razem mężem opatrznościowym Legii okazał się Inaki Astiz. Najlepszą okazję zmarnował Nunes. Jego uderzenie w nieprawdopodobny sposób wybronił Mucha, a dobitka Arboledy przeszła obok słupka.

Słaby Iwański


Po zmianie stron Zagłębie nie potrafiło już wejść w ten sam rytm, dzięki któremu pod koniec pierwszej połowy raz po raz nękało Muchę. A Legia? Tylko czekała na kontry, które kilka razy powinny były przynieść jej powodzenie. Uderzenia Chinyamy, Rzeźniczaka bądź Gizy padały jednak łupem Vaclavika.
Trener Czesław Michniewicz robił co mógł, by ratować sytuację. Szybciej niż zwykle zaczął wprowadzać nowych graczy. Najpierw Piotra Włodarczyka (fani gości powitali go krzycząc: „Włodar do kadry”), potem Rui Miguela. Portugalczyk zmienił Macieja Iwańskiego. To rzadkość, bowiem kapitan miedziowych z reguły przebywał na murawie aż do końcowego gwizdka. Niestety, w piątek Iwański był cieniem samego siebie. Nawet rzuty wolne i rożne wychodziły mu słabiutko.

Sporo ożywienia przyniosło wprowadzenie Szymona Pawłowskiego. Napastnik był bliski zaliczenia asysty, ale jego doskonałe podanie zmarnował Michał Chałbiński, strzelając prosto w Muchę. Słowacki bramkarz jeszcze kilkakrotnie ratował swój zespół z poważnych opresji. I choć Zagłębie atakowało do końca, to Legia postawiła kropkę nad i. A dokładnie Maciej Korzym, który efektownym strzałem wykończył szybką kontrę. •

Michał Mazur
-
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

MISTRZ MISTRZ LEGIA MISTRZ (L) :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.