Facebook Google+ Twitter

OE: Podsumowanie 25. kolejki

Wisła Kraków musi jeszcze poczekać na mistrzostwo. Goniący ją Groclin znów wygrał i umocnił się na drugim miejscu. Legia niespodziewanie przegrała z Lechem. Zapraszam na przegląd wydarzeń i podsumowanie 25. kolejki Orange Ekstraklasy.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Lech_Poznań_panorama_mecz.JPG

Komentarz: Wszystko prawie jasne


Do końca sezonu pięć kolejek i kwestii nierozstrzygniętych pozostało w praktyce bardzo niewiele. Wisła Kraków jest już prawie mistrzem Polski, tak samo jak Korona Kielce – który już raz? - wiosną prawie straciła szanse na udział w europejskich pucharach. O minionych dwóch tygodniach w Kielcach zapewne chcieliby jak najszybciej zapomnieć: porażka w Warszawie, później zarzuty korupcyjne wobec byłego trenera, wycofanie się sponsora, a teraz – nieszczęsny remis z Cracovią, który stawia Koronę w bardzo trudnej sytuacji.

Jedyne, co nie jest „prawie”, ani choćby „trochę” pewne, to drugie miejsce, o które nadal rywalizują trzy zespoły. Dzięki zwycięstwu w Warszawie do walki o europejskie puchary włączył się na dobre Lech Poznań. W tym kontekście niezwykle ciekawie zapowiada się jego starcie z Groclinem w następnej kolejce. Tym samym Groclinem, który wiosną nie tylko jeszcze nie przegrał, ale od czterech spotkań nie stracił bramki.

W cieniu korupcyjnej afery toczy się walka w dolnej części stawki. ŁKS, wygrywając w derby Łodzi, odsunął marzenia widzewiaków o spokojnym dotrwaniu do końca sezonu. Dla ekipy Marka Zuba widmo relegacji do III ligi znów staje się realne. Równie przykro patrzeć na piłkarzy Zagłębia Sosnowiec, którzy grają coraz bardziej rozpaczliwie i wyglądają w każdym meczu na zagubionych na boisku. Niestety, wiele wskazuje, że do takich widoków powoli musimy się przyzwyczaić. Jeden ze scenariuszy zakłada nawet, że do ekstraklasy awansuje aż sześć drugoligowych zespołów, prezentujących podobny poziom jak drużyna z Sosnowca. Niewykluczone więc, że czeka nas sezon prawdziwej ligowej miernoty.

Kolejka w skrócie


Zagłębie Sosnowiec 0:2 Górnik Zabrze Zahorski 37, Brzęczek 42
Trwa fatalna passa sosnowiczan. Przegrana z Górnikiem to ich piąta porażka z rzędu. Bramki dla gości strzelili Zahorski i Brzęczek.

ŁKS Łódź 2:0 Widzew Łódź Adamski 14-głową, T. Kłos 51-głową
Łódzki Klub Sportowy pokonał lokalnego rywala, przeważając przez większą część spotkania. Gole padły po rzutach rożnych: najpierw Adamski, a później Kłos pokonali Bartosza Fabiniaka.

Legia Warszawa 0:1 Lech Poznań Pitry 85-głową
Nieoczekiwana porażka stołecznej drużyny na własnym boisku. Trafienie Pitrego pozwoliło Lechowi zainkasować cenne trzy punkty i awansować na trzecie miejsce w tabeli.

Cracovia Kraków 1:1 Korona Kielce Polczak 53 – Andradina 57-głową
Gospodarze objęli prowadzenie po strzale Polczaka, dość szybko wyrównał jednak Edi. Ten ostatni w doliczonym czasie gry obejrzał dodatkowo czerwoną kartkę.

Polonia Bytom 0:0 GKS Bełchatów
Mocno osłabiony PGE GKS wywiózł z Bytomia tylko punkt. Bramki nie padły, nie zabrakło natomiast kontrowersyjnych sytuacji.

Jagiellonia Białystok 1:2 Wisła Kraków Tumicz 76 – Matusiak 16, Zieńczuk 65
Mimo wielu kibiców na trybunach, gospodarze nie zdołali powstrzymać zmierzającej po tytuł Wisły. Pierwszą bramkę po powrocie do ekstraklasy zdobył Matusiak, trafienie zaliczył też niezawodny Zieńczuk.

Groclin Grodzisk 2:0 Zagłębie Lubin Sikora 3, Kumbev 72-głową
Grodziszczanie kontynuują wspaniałą serię. Tym razem pokonali mistrzów Polski z Lubina, a bardzo dobrą partię rozegrał Radosław Majewski, który wypracował obydwie bramki.

Ruch Chorzów 3:2 Odra Wodzisław Pulkowski 31, Fabus 38, Balaz 61-wolny – Micanski 4 i 73
Pomimo dwóch trafień Iliana Micanskiego, goście nie zdołali wywieźć z Chorzowa choćby punktu. Bramki Pulkowskiego, Fabusa i Balaza pozwoliły „niebieskim” przerwać serię czterech spotkań bez zwycięstwa.

Plusy kolejki


Sebastian Mila. Zdecydowanie najlepszy piłkarz spotkania derbowego. Był na boisku wszędzie: biegał, rozgrywał, dośrodkowywał, strzelał. Asystował też przy obydwu bramkach ŁKS. Przypomniał się gracz, jakiego pamiętamy z czasów gry w Groclinie Grodzisk.

Grzegorz Wojtkowiak. Pierwszą część sezonu stracił z powodu kontuzji. Powrócił jednak na boisko już w listopadzie, a od początku rundy rewanżowej jest pewnym punktem obrony Lecha. Przed tygodniem strzelił pierwszą bramkę w sezonie, a w Warszawie w jednej z sytuacji uratował zespół przed utratą gola.

Radosław Matusiak. Pod nieobecność Pawła Brożka przełamał się. Poprzednie trafienie w polskiej ekstraklasie zaliczył jeszcze w barwach GKS Bełchatów, jesienią 2006 r. Pytanie tylko, czy będzie w stanie na dłużej zadomowić się w wyjściowym składzie krakowskiej drużyny.

Minusy kolejki


Jewhen Kopył i Marcin Komorowski. Fatalne nieporozumienie bramkarza i obrońcy Zagłębia Sosnowiec zakończyło się stratą gola. Kilka minut później rywale dołożyli drugą bramkę. Jakby tego było mało, Kopył po godzinie gry doznał kontuzji i musiał zostać zmieniony przez Adama Bensza.

Marcin Smoliński. Można dyskutować, czy druga kartka rzeczywiście należała się pomocnikowi warszawskiej Legii. Smoliński powinien jednak, mając już jedno upomnienie na koncie, nieco bardziej trzymać nerwy na wodzy. Tymczasem osłabił drużynę, która przez połowę spotkania zmuszona była grać w dziesiątkę i w efekcie przegrała mecz.

Marcin Robak. Skuteczności jak nie było – tak nie ma. W sparingach przed rozpoczęciem rundy napastnik Korony zdobył aż dziewięć bramek, ale już w samej lidze ani jednej. W sobotę nie sprawdził się też w roli zmiennika, marnując dogodną okazję do strzelenia gola.

Bohater kolejki


Przemysław Pitry. Na Łazienkowskiej zagrał tylko 23 minuty, ale właśnie on najbardziej dał się we znaki obrońcom Legii. Tuż przed zakończeniem spotkania wykorzystał dokładne dośrodkowanie Ivana Djurdjevica i strzałem głową pokonał Jana Muchę. Jak się okazało, był to gol na wagę trzech punktów – a także pierwszego od 15 lat zwycięstwa drużyny z Poznania na Łazienkowskiej.

Bramka kolejki


Jerzy Brzęczek, na 0:2 w spotkaniu Zagłębie Sosnowiec – Górnik Zabrze. Akcję rozpoczął po prawej stronie boiska Konrad Gołoś. Minąwszy serią zwodów kilku zawodników gospodarzy, wyłożył piłkę przed pole karne Jerzemu Brzęczkowi. Kapitan Górnika, nie zastanawiając się długo, uderzył silnie prawą nogą, umieszczając piłkę w górnym rogu bramki Zagłębia.

Kontrowersje


Piłkarze Wisły Kraków w 2004 roku. / Fot. AkpaRęka Stolarczyka? Już w pierwszych minutach spotkania w Bytomiu gospodarze domagali się rzutu karnego za zagranie ręką Macieja Stolarczyka. Wydaje się jednak, że arbiter słusznie nie reagował – obrońca gości odsuwał wręcz dłoń od piłki, by tylko jej nie dotknąć.

Dziółka powalił Dziedzica? Jeszcze więcej kontrowersji wzbudziła sytuacja, w której Janusz Dziedzi padł w polu karnym Polonii po starciu z Jakubem Dziółką. Powtórki pokazały, że napastnik GKS rzeczywiście był przytrzymywany przez obrońcę przeciwników.

Berliński uderzył w twarz? Po jednym ze starć z defensorem z Sosnowca, na murawę padł Tomasz Zahorski. Powtórki pokazały, że Berliński uderzył go dłonią w twarz. Arbiter Piotr Wasielewski zdecydował się pokazać tylko żółtą kartkę.

Smoliński musiał wylecieć? Pomocnik Legii osłabił swój zespół już w 41. minucie meczu, otrzymując drugą żółtą kartkę. Pierwsza z nich należała się jak najbardziej – druga była jednak nieco dyskusyjna. Sędzia prawdopodobnie uznał, że Smoliński spóźnił się ze wślizgiem, faulując Dawida Kucharskiego.

Warte odnotowania


Ukraińskie fatum. Przed tygodniem Konstiantyn Machnowski z ŁKS w bezsensowny sposób zapracował na czerwoną kartkę. Teraz inny ukraiński golkiper, Jewhen Kopył z Sosnowca, do spółki z jednym z obrońców sprokurował jedną z bramek dla przeciwników. Wydaje się, że szefowie polskich klubów dobrze się zastanowią, nim zatrudnią kolejnego bramkarza z Ukrainy.

Czyste konto Groclinu. Sebastian Przyrowski ostatni raz wpuścił gola w ligowym meczu 365 minut temu. Rekord tego sezonu, należący do Jana Muchy z Legii (634 min), może niebawem być zagrożony.

Farciarz Fabus. W dwóch z trzech bramek Ruchu spory – choć dość przypadkowy – udział miał Martin Fabus. Najpierw trącił piłkę po zagraniu Nowackiego w taki sposób, że wylądowała w siatce; później otarł się o niego strzał z wolnego Balaza. Niektórzy obserwatorzy przypisali mu nawet nie tylko pierwsze, ale również drugie z owych trafień.

W następnej kolejce


2008-04-18 20:00 Widzew Łódź – Polonia Bytom
2008-04-19 18:00 Korona Kielce – Zagłębie Sosnowiec
2008-04-19 18:00 Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok
2008-04-19 18:00 GKS Bełchatów – Ruch Chorzów
2008-04-19 18:00 Odra Wodzisław – Legia Warszawa
2008-04-19 20:00 Lech Poznań – Groclin Grodzisk
2008-04-20 16:00 Górnik Zabrze – ŁKS Łódź
2008-04-20 17:00 Wisła Kraków – Cracovia Kraków

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Plus :)

Fajnie, bo inaczej :)

A co do kolejki, to raczej Smoliński nie powinien dostać czerwonej. Gdy zrobił wślizg, to od razu pomyślałem, że wyleci, ale jak na powtórce, to zobaczyłem, to jednak bym mu nie pokazał drugiej żółtej.

Nie przesadzał bym z tym czystym kontem Groclinu. Już w następnej kolejce jadą na Bułgarską i Lech może ich "wyleczyć".

Również piękną bramkę strzelił Kłos. Wyszedł w powietrze i uderzył z "kręgosłupa" ; ) Soczysty strzał głową, mało takich w naszej lidze.

No i co do Mili, to chłopak się wreszcie obudził. W ogóle ŁKS grał bardzo dobrze. Ale chyba Mila zasłużył na największe brawa. Defensywa też bardzo dobrze się spisała. Widzew w sumie nie miał żadnej sytuacji groźnej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.