Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

70002 miejsce

Off Festival - część trzecia

Tym razem pod swoją lupą umieściłam dwie "albumowe" propozycje. Cóż to takiego? Zapraszam do środka po szczegóły.

Jeśli wybierasz się tylko na dwa główne dni festiwalu Off (7 i 8 sierpnia), nie ominie cię sposobność posłuchania na żywo dwóch płyt, które zyskały status kultowych. Pierwszego dnia, po godzinie 21, na scenie głównej wystąpi Lech Janerka i zagra swoją pierwszą solową płytę "Historia podwodna", dobę później w tym samym miejscu, po 19, Cool Kids of Death zaprezentują pierwszy album "Cool Kids of Death".

"Historia podwodna" narodziła się zaraz po tym, jak Lech Janerka opuścił Klausa Mitffocha. Był rok 1986 i w kraju panował polityczny chaos (równie dobrym określeniem tamtej sytuacji jest absurd), więc Janerka, jako artysta o przenikliwym wzroku, skomentował ten stan nagrywając pierwszy solowy krążek. Do współpracy zachęcił swoją żonę, Bożenę, która jest wiolonczelistką, Janusza Rołta, perkusistę i Krzysztofa Pociechę, grającego na gitarze. W nagraniach wzięli też udział Małgorzata Ostrowska, saksofonista Tomasz Pierzchalski, Wojciech Konikiewicz na fortepianie, Wiesław Mrozik i Eugeniusz Obarski z oldschoolową Yamahą DX7.

Jakie są efekty tej współpracy? W warstwie tekstowej "Historia..." jest wyśmienitym komentarzem, a więc cel został osiągnięty. Pozorna absurdalność tekstów to odpowiedź na zawiłości i błędy systemu, w którym nic nie działało tak, jak powinno. Są opowieści o relacjach międzyludzkich, o walce o swobodę polityczną i obywatelską, przewrotna recepta na życie w socjalistycznych warunkach w piosence tytułowej ("Jak tu żyć, żeby zgnić"), aż po egzystencjalne rozterki ("Tryki na start").

Zanurzenie "Historii podwodnej" w zimnofalowej (a nawet nowofalowej) oprawie było idealnym pomysłem. Kompozycje potrafią zadziwiać drapieżnością, która nagle przechodzi w bardzo introwertyczne, oszczędne w środki rejony. Przyznać muszę, że wiolonczela wpasowała się w te utwory wyśmienicie - nadaje wyrazu i sprawia, że twarda muzyka łagodnieje. Tym, co najbardziej rzuca się w ucho, są jednak gitary - przestery korespondują z finezyjnymi zagrywkami na gitarze elektrycznej, a pod nimi słychać znakomicie brzmiący, niebanalnie poprowadzony bas.

Zastanawiam się, jak Janerka z towarzystwem potraktuje tę płytę. W jakiej zagra ją kolejności i czy będzie to miało znaczenie, w jaki sposób zreinterpretuje oryginalne utwory i czy zabrzmi ona po ponad dwudziestu latach tak świeżo i interesująco, jak musiała brzmieć w latach osiemdziesiątych. Liczę na to i spodziewam się pozytywnych niespodzianek.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.