Facebook Google+ Twitter

Off Festival niezawodny. Fantastyczna przygoda w Katowicach!

Nic nie było w stanie zrazić amatorów alternatywnych brzmień do udziału w trzydniowej przygodzie w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach. Pomimo ulew i błota, zapał był wszechobecny. Zacznę od sceny eksperymentalnej.

Scena eksperymentalna

Trochę na uboczu, zarówno artystycznie, jak i "geograficznie" - jak jednak wiadomo, na granicy dzieje się wiele intrygujących rzeczy i każda moja nieliczna wizyta w namiocie eksperymentalnym była wielkim przeżyciem. Swoboda wyrazu, eklektyzm brzmień, odwaga ekspresji i faktycznie mocno nowatorskie podejście do muzyki charakteryzowały każdy z zobaczonych przeze mnie koncertów.

Zaczęło się od Factory Floor - w piątkową noc, prosto z gęstego i pięknego koncertu Mogwai, wybrałam zamiast Low (których uwielbiam) przygodę - niespodziankę z Brytyjczykami. Moje zaskoczenie było ogromne, bo choć prasa entuzjastycznie wypowiada się o dokonaniach tria, z dobrą prasą bywa różnie, tym bardziej w wykonaniach na żywo. Hałaśliwe kompozycje z dotychczasowych EP-ek (płyta długogrająca jest na etapie realizacji - o czym między innymi wkrótce w wywiadzie z zespołem) mogły wpisać się w dość tendencyjną skłonność do chaotycznego eksperymentu lub zlać się w jednolitą, bezsensowną całość. Udało się jednak zachować niezwykłą energię ich muzyki i potężnie ją zaprezentować w kilkudziesięciominutowym ciągu, w którym rzeżąca gitara (na której Nic rzeźbiła pojedyncze dźwięki, często przy pomocy smyczka) mieszała się z nieludzką precyzją perkusji i dyskotekowymi, transującymi bitami. Jakkolwiek Factory Floor tworzą zdecydowany, brutalny wręcz noise, gęsty od incydentalnych, improwizowanych dźwięków, to jednak czuć w nim porządkującą, schematyczną obecność wpływów minimal techno. Można ten zespół podziwiać na dwa sposoby (lub oba na raz) - poprzez analizę pojedycznych dźwięków i struktur, które na siebie nakładają, oraz poprzez ogólną radość odbierania kompletnego chaosu, który nie pozwala pozostać obojętnym. Oba godne polecenia. A więc opinie nie były przesadzone.

Następnego dnia ukoronowaniem wieczoru był występ Suuns , tym razem stojącym w mocnej opozycji do głównego występu Primal Scream (może ten kontrast między innymi pomógł zespołowi, bo po tym, nota bene, świetnym zaprezentowaniu "Screamadelici" ożywcze wrażenie dawał ich transowy hałas).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.