Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

42404 miejsce

Off Festival w Katowicach. Spotkania z innymi dźwiękami

Nie tylko gitary oraz tajemnicze loopy ambientowych czarodziejów, ale i egzotyczne, inspirujące podróże zaplanowane są na przyszły weekend w Katowicach. Jest kilka zespołów, które w nas je zabiorą, i o nich będzie tym razem.

 / Fot. ShearwaterToro Y Moi

Egzotykę Chaz Budnick mógł mieć od dzieciństwa we krwi, będąc potomkiem Filipinki i Afro- Amerykanina, do tego wychowanym w Południowej Karolinie. Źródeł powolnej aury jego debiutu można by więc szukać w genach naznaczonych nieustającym latem i swobodnym stosunkiem do czasu. Nie bez znaczenia będą też artystyczne związki z indie (założył znany w rodzinnych okolicach zespół The Heist) oraz grającym chwillwave Washed Out. To właśnie z tym gatunkiem Chazwik zbratał się na dobre. Dodajmy magisterium z grafiki i otrzymamy całkiem obiecujący obraz uzdolnionej postaci. A teraz, pozostawiając szufladki i domniemania, dlaczego to Toro Y Moi warto będzie posłuchać? Bo w wymarzonych warunkach będziemy mieli tego dnia leniwie rumieniące się słońce, zieloność drzew nad głowami, drinki z parasolkami w rękach, do których Toro Y Moi może dodać jeszcze więcej soczystej radości, emanującej z migoczących, rozgrzanych, zapętlonych melodii. 23-latek kończy właśnie nagrywać drugą płytę (obie ujrzą więc światło dzienne w tym roku) i w ciągu godziny może się wydarzyć kilka premier. Tak czy inaczej, zapowiada się doskonale chill-outowe popołudnie.


Shearwater

Na zupełnie innym biegunie artystycznym tworzy miłośnik ptaków, Jonathan Meiburg (członek Okkrevil River, o czym być może wiecie) i jego utalentowani znajomi. Muzykę Shearwater można by porównać do krainy łagodności, dziewiczego krajobrazu pełnego harmonijnych i delikatnych brzmień. Jest w niej rzeczywiście coś z miłości do natury, a złożoność i uroda kompozycji zaspokoją oczekiwania wielu odbiorców: szukających prostoty estetyki singer-songwriter, zwolenników ambientowych pejzaży, folkowych elementów (choć te nie są pretensjonalne, nachalne ani przaśne) czy wreszcie mocnych gitar i zdecydowanej rytmiki. Meiburg upiększa wszystko niezwykłym głosem (kojarzy mi się z "Marbles" Marillion). Szykuje się duża dawka emocji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.