Facebook Google+ Twitter

"Ofiara" czy femme fatale?

"Ofiara" Pierre'a Lemaitre'a to ostatnia część trylogii o Camille'u Verhoeverze, niezwykle inteligentnym i charyzmatycznym inspektorze paryskiej policji.

okładka / Fot. wydawnictwo MuzaPodobno za przełomowe uważa się takie wydarzenie, które wywraca do góry nogami twoje życie. Co gorsza, przeczuwamy ledwie jedną setną tego, co nas spotyka. I tak właśnie było w przypadku Camille'a Verhoevera, bohatera "Ofiary", który nawet nie przypuszczał, jak bardzo jego życie się zmieni za sprawą niefortunnego zabiegu okoliczności (a może świadomego działania).

Camille Verhoever, inspektor paryskiej policji, sądził że jego pech już się skończył. Poznał kobietę, która wiele dla niego znaczy i wypełniła pustkę po stracie żony. Nie wie jednak, jak bardzo się mylił. Przekonuje się o tym w dniu pogrzebu swojego przyjaciela. I to już jest dla niego duży cios, jednak jak widać niewystarczający.

Przed pogrzebem dowiaduje się, że jego Anne została brutalnie pobita i wylądowała w szpitalu. I tylko cudem uniknęła śmierci, gdyż napastnicy do niej strzelali. A to dlatego, że znalazła się w złym miejscu i czasie - przypadkowo stała się świadkiem napadu na sklep jubilerski. Okazuje się, że jej stan jest poważny, ale nie beznadziejny. Ma wprawdzie liczne złamania, ale nic z czego nie dałoby się wyjść.

Camille jest zdesperowany, używa podstępu, by móc zająć się tą sprawą i odszukać winnych. Kładzie na szali swoje stanowisko - może stracić pracę w policji. Ale nie potrafi inaczej, musi coś robić, bo zwariuje. Czy uda mu się dojść do prawdy? I czy nie będzie ona dla niego zbyt bolesna? Jedno jest pewne, nic nie jest takie jakie się wydaje na początku.

"Ofiara" to znakomity thriller psychologiczny, który porusza temat zemsty i mrocznej przeszłości. Nie ma w nim czarno-białych bohaterów, każdy ma coś na sumieniu i trudno jednoznacznie ich osądzić. Pierre Lemaitre posługuje się starannym i lekkim językiem. Jednak opisy są dość brutalne i nie dla każdego. Jak choćby ten: drewniana kolba rozpłatała jej twarz od szczęki aż po skroń, zmiażdżyła lewą kość policzka, która pękła jak owoc, rozorała policzek na długości dziesięciu centymetrów, momentalnie trysnęła krew.

Autor przeplata narrację trzecioosobową (losy Anne i śledztwo Camille'a) z pierwszoosobową (z perspektywy tajemniczego napastnika). Jest to ciekawy zabieg, który z jednej strony pozwala spojrzeć na sprawy z pewnego dystansu, a z drugiej - poznać plany złoczyńcy i jednocześnie za szybko nie poznać jego tożsamości. Wszystkowiedzący narrator wyprzedza czasami bieg wydarzeń: Odtąd wszystko potoczy się na opak, wszystko jest jednym ciągiem błędów, przypadków i potknięć. Tak jakby Bóg, którego sytuacja przerosła, sam już nie wiedział, co robić, więc aktorzy zaczynają improwizować, co siłą rzeczy jest fatalne...

Dużym plusem są świetnie zarysowane portrety psychologiczne postaci. Camille Verhoever, to mężczyzna po przejściach, który 4 lata temu stracił żonę. Została ona zamordowana, a inspektor długo nie mógł się z tym pogodzić. Ale to nie jedyny jego problem. Ma on bowiem 145 cm wzrostu, przez co nie jest poważnie traktowany i ma kompleksy. Zdarzają mu się także liczne niedogodności: tym razem zatrzymuje się przy recepcji, kontuar ma na wysokości oczu (sto pięć centymetrów - ocenia Camille, który w tych sprawach rzadko kiedy się myli więcej niż o centymetr, dwa). I przykrości, które potrafi obrócić w żart:

- Strasznie pan niski! To znaczy, jak na policjanta... Nie ma jakiegoś minimum wzrostu dla kandydata do policji?
- Odpuścili mi - mówi.
- Ma się te chody, co?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Haha ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zazwyczaj jedno i drugie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.