Facebook Google+ Twitter

Oglądanie reklamówek rządowych szkodzi zdrowiu

Reklamowe spoty rządowych projektów przegrywają w starciu z rzeczywistością.

Zdarzyło mi się ostatnimi czasy kilkakrotnie natrafić w telewizji na reklamę, zachwalająca rządowy projekt wprowadzenia e-administracji.

Reklamówka jest dość banalna, opisuje korzyści płynące z wprowadzenia rozwiązań, które mają za cel zniesienie kolejek w urzędach i różnych lecznicach.
Wspaniała sprawa!

Nikt nie powie, że to jakieś głupoty wymyślane nie wiadomo po co. Każdy człowiek korzystający z internetu wie, jak wygodne jest regulowanie płatności przez konto internetowe. Piękna sprawa omijać okienko pocztowe, a tylko zasiąść przed ekranem komputera i opłacić wszystkie te przykre należności.

Jak już wiecie (sami tak mnie nazwaliście), jest we mnie troszkę malkontenctwa.
Ja to określam brakiem huraoptymizmu wobec zapowiedzi rządu. No nie ma co ściemniać, to nie jest rząd moich marzeń i do każdej obietnicy podchodzę jak pies do jeża.

Jednak uwierzcie mi, że bardzo chcę, by to się powiodło. Nie jestem wyznawcą zasady im gorzej, tym lepiej. I tak oglądając te reklamówki, myślałem sobie, fajnie będzie się żyło z takimi udogodnieniami.

I dzisiaj zajrzałem sobie na telegazetę polsatowską. Pojawiła się tam informacje, które znowu wpędziły mnie w poczucie, ze jestem poważnie skażony wirusem tego paskudnego wirusa malkontenctwa.

Jak ustaliła kontrola NIK, z zaplanowanych 28 projektów w tej sferze działa tylko pięć. Zakładany budżet na lata 2007-2010 opiewał na 2,5 mld złotych.
Plan nie został wykonany. Utopiono w nie działających projektach setki milionów złotych. Teraz, by zaczęło działać to, co już miało działać, trzeba wydać 6 mld złotych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.