Pozycja materiału w rankingach:
W ubiegły piątek rozpoczęła się rozbiórka kolejnego w Łodzi obiektu należącego do gminnej ewidencji zabytków. Tym razem zrównać z ziemią postanowiono dawną remizę strażacką przy ul. Sienkiewicza 54, powstałą w latach 20. XX wieku.
Wracając do rozbiórki remizy - wczoraj późnym wieczorem rozpoczęto prace rozbiórkowe. Dziś na miejscu można było zastać panów, kruszących ścianę łomami, młotami i świdrem wiertniczym. Nie zauważyłem tablicy informacyjnej, chociaż zgodnie z prawem budowlanym powinna być. Jeden z przechodniów początkowo ucieszył się, widząc rusztowanie, bo myślał, że przeprowadzany jest remont, ale po tym, jak dowiedział się, jaki będzie naprawdę los tego budynku, nie krył zaskoczenia. Tak wygląda rewitalizacja po łódzku - zrównać z ziemią, postawić plastikową budkę, szlaban i zrobić kolejny quasi-parking "płatny niestrzeżony". A władze po raz kolejny bezradnie rozłożą ręce.Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 31 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Zwykły, przeciętny internauta, korzystający czasem ze swobody wyrażania opinii.
Ostatnie artykuły autora:
Zobacz inne materiałySortuj komentarze:
Ewa Łazowska 28.09.2009 11:26
To jest po prostu żenujące, co był uprzejmy powiedzieć ów "specjalista" od "dokumentacji zabytków". Taka wypowiedź właśnie jest klasycznym przykładem tego, jaki urzędnicy zza biurka mają stosunek do naszych zabytków - dodam - zabytków świadczących o tym, że to miasto jednak (odkąd powstało) - nigdy nie było wiochą. I nie jest, ale kto wie? Wszystko zmierza w tym kierunku. Pozdrawiam!
Marek Jurkiewicz 28.09.2009 10:42
Jeśli chodzi o starych ludzi, to w istocie, był już kiedyś jeden taki pan, który zarządził, co należy zrobić ze starymi i chorymi (tzw. akcja 14f13). I rzeczywiście - gdyby dziś pozbyć się wszystkich osób otrzymujących świadczenia z ZUS i KRUS, to ileż pieniędzy by się zaoszczędziło!
Ten sam pan odpowiedzialny jest za zniszczenie wielu miast, a Warszawę kazał zburzyć doszczętnie. I to samo robią ci tzw. "inwestorzy", przy wsparciu urzędników i tzw. "urbanistów". Ciekawostka - byłem kiedyś na debacie pod tytułem"Czy należy zaorać pół Łodzi" i goszczący tam pan, na co dzień zajmujący się "dokumentacją zabytków", ubolewał, że "mamy wiochę", bo Łódź nie została podczas wojny zburzona tak, jak Warszawa.
Piotr Fedyk 28.09.2009 08:58
Starzy ludzie są wręcz szkodliwi dla państwa i społeczeństwa! Obciążają budżet ZUS a PKB z nich żaden. Ze starymi budynkami jest podobnie.
Ewa Łazowska 27.09.2009 22:49
Jasne! Popieram. A komu to potrzebnie? Nie dość, że stare, to jeszcze trzeba konserwować i kasę wydawać. To zupełnie tak, jak ze starymi ludźmi, z których nie ma żadnego pożytku. Wywalić, rozebrać i spalić. O! Teraz już na serio. To już nawet nie jest McDonalyzacja architektury. To już jest falandyzacja, tym razem w wykonaniu decydentów od wyburzania zabytków.
Piotr Fedyk 27.09.2009 21:23
Zabytki - a co to takiego? Jak stoi i przeszkadza to rozwalić. W końcu jeszcze tyle pięknych szklanych domów i sklepów można zbudować! Nie ma to jak McDonaldyzacja architektury. W każdym mieście człowiek czuje się tak samo, choć bez smaku.
Ewa Łazowska 27.09.2009 13:41
Tiaaak... Tę piękną, eklektyczną kamienicę przy Kościszki 21 znam bardzo dobrze. Mieszkałam wiele lat przy Kościuszki 29.
To kawałek historii naszego miasta, choćby już powojennej. Miała tam swoją siedzibę Wyższa Szkoła Pedagogiczna, oczywiście później kilka katedr Uniwersytetu Łódzkiego. Dla mnie wyrzutem sumienia dla naszych włodarzy powinien być, między innymi, żałosny i wołający o pomstę do nieba, stan tkalni POLTEXU, w której - jak by nie było - Jan Paweł II spotkał się z w roku 1987 z łódzkimi włókniarkami. Takie przykłady można mnożyć i mnożyć w nieskończoność.
Agnieszka Wojewoda 27.09.2009 13:24
Tak, p. Ewo, właśnie tak jest, nie tylko w Łodzi. Pracuję nad pewnym materiałem dotyczącym tego właśnie, o czym Państwo mówią, tyle że rzecz dotyczy innego miasta. Niszczenie przez zaniechanie można było zaobserwować od wielu lat, ale teraz jest jeszcze argument w postaci kryzysu.
Straszne.
Marek Jurkiewicz 27.09.2009 12:25
Ekipa rządząca miastem przymykanie oczu na niszczenie zabytków uczyniła głównym środkiem przyciągającym inwestorów. Np. żeby pan Mordechaj Zisser wyłożył pieniądze na budowę polsko-żydowskiego Centrum Dialogu , pozwolono mu (a ściślej mówiąc jednej z jego spółek - Plaza Centers) rozwalić zakłady Karola Eiserta (Norbelanę), na których miejscu do dziś są gruzy - a minęły już 4 lata. Ale Centrum Dialogu i tak póki co nie ma. Gruzy pozostawił po sobie również inny inwestor - hiszpańska "Urbanica". Rozwalili zakłady Geyera (Eskimo) i Allarta-Rousseau (Polmerino), miały być hotele i różne inne cuda, a teraz, teraz "z powodu kryzysu" wycofują się z Łodzi. Zarobili swoje, pozostawili po sobie spaloną ziemię, miasto na tym straciło - oni zyskali. http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35153,7047280,Deweloper_naobiecywal__obietnic_nie_dotrzymal.html Urzędnicy pewnie też swoje zarobili, inaczej by do tego nie doszło.
Ewa Łazowska 27.09.2009 11:24
Jasne - Pani Agnieszko. Na kryzys można zwalić wszystko, co wymaga zaangażowania środków finansowych. Problem w tym, że w Łodzi jeszcze grubo przed kryzysem można było zaobserwować zjawisko pozbywania się cennych dla historii miasta zabytków architektury przemysłowej. Przykłady można mnożyć, ale lepiej ode mnie jest zorientowany w tej sprawie autor artykułu.
Agnieszka Wojewoda 27.09.2009 11:07
Niestety, nie tylko w Łodzi tak się dzieje, a obecny kryzys daje niejako na to przyzwolenie.
Port Szczecin widziany subiektywnie
(odsłon: +280)