Facebook Google+ Twitter

Ogniem i młotem, czyli rewitalizacja po łódzku

W ubiegły piątek rozpoczęła się rozbiórka kolejnego w Łodzi obiektu należącego do gminnej ewidencji zabytków. Tym razem zrównać z ziemią postanowiono dawną remizę strażacką przy ul. Sienkiewicza 54, powstałą w latach 20. XX wieku.

Remiza przy Sienkiewicza 54 - prace rozbiórkowe (26.09.2009) / Fot. Marek Jurkiewicz Strażnica należała w przeszłości do straży pożarnej, a od 2001 roku do gminy Łódź. Miasto przekazało ten teren gminie żydowskiej, która go odsprzedała. Aktualnie właścicielem obiektu jest tajemnicza spółka "Jupiter Rida". Właściciel otrzymał pozwolenie na rozbiórkę bez słowa sprzeciwu ze strony miejskich i wojewódzkich służb konserwatorskich. Sytuacja jest zastanawiająca, bo obiekt znajduje się na obszarze objętym Zintegrowanym Programem Rewitalizacji Obszarów Centralnych Łodzi ("Prorevita"), a na stronie Prorevity można znaleźć informację, że w budynku remizy będzie (uwaga!) Centrum Rewitalizacji Łodzi. Pozwolę sobie zacytować autorów:

Wizualizacja Centrum Rewitalizacji Łodzi przy Sienkiewicza 54 / Fot. Prorevita / UMŁ "Podstawowym zadaniem jest informowanie o przedsięwzięciach planowanych i realizowanych w mieście. [...] Ośrodek ma spełniać funkcje edukacyjne. Przybliżając tematykę polityki przestrzennej miasta i związanych z nią problemów ma aktywizować mieszkańców do uczestnictwa w dyskusji a zarazem w realizacji. Dlatego też proponuje się w projektowanym Centrum salę wielofunkcyjną, która może pełnić funkcje wystawowe, ale też stanowić miejsce spotkań, wykładów, projekcji filmów tematycznych. Projektuje się oprócz tego mniejsze sale wykładowe, a także salę spotkań dla grup intencjonalnych uczestniczących w procesie rewitalizacji."

W praktyce - jak widać na omawianym przykładzie - program ten służy głównie do tego, by władze miasta mogły się nim od czasu do czasu pochwalić, bo tereny w nim ujęte nie zostały objęte miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, a to w polskich i zwłaszcza łódzkich warunkach daje właścicielom zielone światło dla samowoli. Nawet jeśli obiekt objęty jest opieką konserwatorską, bo i to może go nie uratować.

18 kwietnia 2008 r. budynek (ale nie kojarzona przez łodzian część frontowa, a jedynie dawna siedziba straży, znajdująca się w podwórku) uległ zniszczeniu w pożarze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

To jest po prostu żenujące, co był uprzejmy powiedzieć ów "specjalista" od "dokumentacji zabytków". Taka wypowiedź właśnie jest klasycznym przykładem tego, jaki urzędnicy zza biurka mają stosunek do naszych zabytków - dodam - zabytków świadczących o tym, że to miasto jednak (odkąd powstało) - nigdy nie było wiochą. I nie jest, ale kto wie? Wszystko zmierza w tym kierunku. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chodzi o starych ludzi, to w istocie, był już kiedyś jeden taki pan, który zarządził, co należy zrobić ze starymi i chorymi (tzw. akcja 14f13). I rzeczywiście - gdyby dziś pozbyć się wszystkich osób otrzymujących świadczenia z ZUS i KRUS, to ileż pieniędzy by się zaoszczędziło!

Ten sam pan odpowiedzialny jest za zniszczenie wielu miast, a Warszawę kazał zburzyć doszczętnie. I to samo robią ci tzw. "inwestorzy", przy wsparciu urzędników i tzw. "urbanistów". Ciekawostka - byłem kiedyś na debacie pod tytułem"Czy należy zaorać pół Łodzi" i goszczący tam pan, na co dzień zajmujący się "dokumentacją zabytków", ubolewał, że "mamy wiochę", bo Łódź nie została podczas wojny zburzona tak, jak Warszawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Starzy ludzie są wręcz szkodliwi dla państwa i społeczeństwa! Obciążają budżet ZUS a PKB z nich żaden. Ze starymi budynkami jest podobnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jasne! Popieram. A komu to potrzebnie? Nie dość, że stare, to jeszcze trzeba konserwować i kasę wydawać. To zupełnie tak, jak ze starymi ludźmi, z których nie ma żadnego pożytku. Wywalić, rozebrać i spalić. O! Teraz już na serio. To już nawet nie jest McDonalyzacja architektury. To już jest falandyzacja, tym razem w wykonaniu decydentów od wyburzania zabytków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zabytki - a co to takiego? Jak stoi i przeszkadza to rozwalić. W końcu jeszcze tyle pięknych szklanych domów i sklepów można zbudować! Nie ma to jak McDonaldyzacja architektury. W każdym mieście człowiek czuje się tak samo, choć bez smaku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tiaaak... Tę piękną, eklektyczną kamienicę przy Kościszki 21 znam bardzo dobrze. Mieszkałam wiele lat przy Kościuszki 29.
To kawałek historii naszego miasta, choćby już powojennej. Miała tam swoją siedzibę Wyższa Szkoła Pedagogiczna, oczywiście później kilka katedr Uniwersytetu Łódzkiego. Dla mnie wyrzutem sumienia dla naszych włodarzy powinien być, między innymi, żałosny i wołający o pomstę do nieba, stan tkalni POLTEXU, w której - jak by nie było - Jan Paweł II spotkał się z w roku 1987 z łódzkimi włókniarkami. Takie przykłady można mnożyć i mnożyć w nieskończoność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, p. Ewo, właśnie tak jest, nie tylko w Łodzi. Pracuję nad pewnym materiałem dotyczącym tego właśnie, o czym Państwo mówią, tyle że rzecz dotyczy innego miasta. Niszczenie przez zaniechanie można było zaobserwować od wielu lat, ale teraz jest jeszcze argument w postaci kryzysu.
Straszne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ekipa rządząca miastem przymykanie oczu na niszczenie zabytków uczyniła głównym środkiem przyciągającym inwestorów. Np. żeby pan Mordechaj Zisser wyłożył pieniądze na budowę polsko-żydowskiego Centrum Dialogu , pozwolono mu (a ściślej mówiąc jednej z jego spółek - Plaza Centers) rozwalić zakłady Karola Eiserta (Norbelanę), na których miejscu do dziś są gruzy - a minęły już 4 lata. Ale Centrum Dialogu i tak póki co nie ma. Gruzy pozostawił po sobie również inny inwestor - hiszpańska "Urbanica". Rozwalili zakłady Geyera (Eskimo) i Allarta-Rousseau (Polmerino), miały być hotele i różne inne cuda, a teraz, teraz "z powodu kryzysu" wycofują się z Łodzi. Zarobili swoje, pozostawili po sobie spaloną ziemię, miasto na tym straciło - oni zyskali. http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35153,7047280,Deweloper_naobiecywal__obietnic_nie_dotrzymal.html Urzędnicy pewnie też swoje zarobili, inaczej by do tego nie doszło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jasne - Pani Agnieszko. Na kryzys można zwalić wszystko, co wymaga zaangażowania środków finansowych. Problem w tym, że w Łodzi jeszcze grubo przed kryzysem można było zaobserwować zjawisko pozbywania się cennych dla historii miasta zabytków architektury przemysłowej. Przykłady można mnożyć, ale lepiej ode mnie jest zorientowany w tej sprawie autor artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, nie tylko w Łodzi tak się dzieje, a obecny kryzys daje niejako na to przyzwolenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.