Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178683 miejsce

Ogólnopolska akcja ministerstwa: nękanie agencji towarzyskich

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-03-23 09:19

Szykuje się gwałtowny najazd niezapowiedzianych gości na agencje towarzyskie i salony masażu erotycznego. Aby utrudnić życie przybytkom uciech, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wysyła do nich wszystkie dostępne służby: policjantów, strażaków, skarbówkę, inspekcję pracy, a nawet nadzór budowlany.

Fot. Akpa / Fot. Na biurko wojewody łódzkiego i dyrektorów większości służb trafiło pismo sygnowane przez wiceministra spraw wewnętrznych Marka Surmacza, w którym zaleca "stałe podejmowanie czynności kontrolno-koordynujących (...) w celu eliminowania zagrożeń i problemów wynikających z funkcjonowania tzw. agencji towarzyskich, salonów masaży oraz klubów " (cudzysłów pochodzi od ministra).

Dla inspektorów nadzoru budowlanego to pierwszy raz, więc czują się trochę niepewnie. - My pracujemy w dzień, a agencje, o ile się orientuję, raczej w nocnych godzinach, więc trudno powiedzieć, jak te kontrole będą wyglądały - zastanawia się Marian Głowacki, zastępca wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego w Łodzi. Są też pewne rozbieżności, co ma kontrolować nadzór budowlany. Rury do tańca? Inspektorzy w Bełchatowie sprawdzą po prostu, czy aktualne są przeglądy budynku i czy nie brakuje żadnych pozwoleń.

Antoni Sokalski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w powiecie łódzkim wschodnim, ma inny pomysł. - Przyjrzymy się tym obiektom jako budynkom użyteczności publicznej. Na przykład sprawdzimy, czy bez problemu dostaną się tam osoby niepełnosprawne - wyjaśnia. Ministerstwo nie życzy sobie tego rodzaju instytucji "użyteczności publicznej" i stąd zmasowana akcja. Chodzi o skuteczne nękanie, aby zaprzestały działalności.

Oficjalnie jest to walka z przestępczością.


- Celem jest ograniczenie szerokiego katalogu przestępstw, wykroczeń lub innych uchybień prawnych, które wiążą się z działalnością tego typu przybytków - mówi ministerstwo ustami swojego rzecznika Michała Rachonia. - Założeniem jest kontrolowanie agencji przy użyciu dostępnych w prawie narzędzi.

Te "narzędzia" nie są żadną nowością. Policja, straż pożarna czy policja pracy od dłuższego czasu sprawdzają agencje towarzyskie, reagując na sygnały mieszkańców, którzy mają dość awantur i pijanych klientów, dobijających się nie do tych drzwi. W Łodzi policjanci i strażacy regularnie nawiedzają 12-13 agencji, na których sąsiedztwo skarżą się mieszkańcy. Z reguły kończy się na mandatach za zakłócanie spokoju i złamanie przepisów przeciwpożarowych. Zdarzają się jednak przypadki, że w takich lokalach znajdują się nielegalnie przebywający cudzoziemcy i broń. Niekiedy uda się udowodnić, że "pracujące" w agencjach dziewczyny zmuszane są do nierządu.

Po raz pierwszy akcja przeciwko przybytkom uciech koordynowana jest na szczeblu ministerstwa. Czy to pomoże?

Marek Kostanek, kierownik oddziału nadzoru rynku pracy w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim, narzeka, że agencje towarzyskie są coraz lepiej przygotowane. Kiedy wkracza policja pracy, prawie wszystkie dziewczyny pokazują umowy zlecenia, z których czarno na białym wynika, że są zatrudnione jako sekretarki lub sprzątaczki. Inspektorzy nadzoru budowlanego poprosili samorządy o wykazy lokali, które powinni skontrolować, ale nie wiadomo, czy takie dostaną, bo w oficjalnych rejestrach agencje często figurują jako "działalność rozrywkowa, gdzie indziej nie sklasyfikowana". Dlatego na pierwszy ogień pójdą te agencje, które regularnie się reklamują.


To już było w Warszawie


Walka z agencjami towarzyskimi, seks-shopami czy klubami erotycznymi za pomocą działań administracyjnych nie jest niczym nowym. W Warszawie w 2004 roku ówczesny prezydent miasta Lech Kaczyński szczycił się likwidacją 60 agencji towarzyskich. Nikt nie liczył, kiedy i gdzie te agencje zostały reaktywowane. W Łodzi policjantom z Widzewa i Górnej w 2005 roku udało się zamknąć trzy dokuczliwe dla mieszkańców domy publiczne. Po prostu radiowozy parkowały przed klatką, gdzie znajdowała się agencja, odstraszając potencjalnych klientów. Do sąsiedztwa z agencją zmuszony był nawet przez półtora roku minister szkolnictwa wyższego Michał Seweryński. Agencja wyniosła się z budynku miesiąc temu, ale nikt nie wie, dlaczego.

Ewa Drzazga

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Poprostu głupota może niech sami zaczną tam pracować

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawe a czy ktoś pomyślał o tym że w momencie gdy już je pozamykają narośnie liczba gwałtów itp. najczęściej w takie miejsca przychodzą ludzie z problemami.Wystarczy żeby wszystkie dziewczyny robiły obowiązkowe badania. Nie wieże w to że taki jeden drugi minister nigdy w życiu nie był w przybytku.Ci którzy dużo gadają mają najwięcej na sumieniu . Wiele z tych dziewczyn pracuje po to żeby mieć co dzieciom dać do jedzenia. Sami tworzą ten kraj są tacy dobrzy to niech im zapewnią byt. Zawsze coś wynika z czegoś nie można oceniać ludzi na przykładzie jednej chorej osoby a skoro się zarazili to co z nią i jak robili od czego są prezerwatywy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.