Facebook Google+ Twitter

Ograniczyć demokrację? Wolę samochód w kwiatki

Jeden z komentujących mój felieton na temat pomników żołnierzy radzieckich był łaskaw przywołać mnie do porządku w sprawie mojego sposobu myślenia i pisania. A do wszystkiego wmieszał się prezydent.

 / Fot. Jadwiga KowalczykCytuję: "Tak to już jest z tą cholerną demokracją, że każdy ma prawo wyrazić swoją opinię. Gdyby rządzili krasnoarmiejcy, to nie byłoby tych problemów ;-)"

Ponieważ, póki co jest ta cholerna demokracja jestem w stanie być za a nawet przeciw słowom mojego adwersarza.

Za - bo gdyby rządzili krasnoarmiejcy na pewno bym sobie nie mogła pozwolić na takie pisanie, a nie wiadomo, czy pisanie w ogóle.

Przeciw - bo objawy na ziemi (nie wiadomo jak tam z niebem) wskazują, że zaczynamy brać szerokim łukiem zakręt coraz bardziej w prawo i nie wiadomo co z tego ostatecznie wyniknie.

Dlaczego to piszę?

Otóż pan prezydent nie sądzi (cytat) "...żeby grupa kilkunastu, na ogół wybitnych, prawników istotnie miała tak olbrzymią władzę (...). Muszę powiedzieć, że mi się to wydaje wysoce wątpliwe".

Rzecz dotyczy Trybunału Konstytucyjnego, który - jak na gusta pana prezydenta - wydaje się być zbyt niezależnym.

Dalej pan prezydent planuje zmianę konstytucji, która dziś zapewnia odpowiedni zakres władzy prezydenta (jakże by inaczej), natomiast w przyszłości powinna tę władzę ograniczyć. Wszak może się zdarzyć, że prezydentem nie będzie brat premiera czy odwrotnie.

Wyraża to w słowach: "Jeżeli sytuacja jest taka jak dzisiaj, to nie ma z tego powodu żadnych napięć, natomiast w warunkach kohabitacji (współistnienia prezydenta i rządu, pochodzących z różnych obozów politycznych), prezydent ma dzisiaj bardzo dużą siłę".

A więc w warunkach kohabitacji konstytucja stworzy sytuacje napięć, bo władza prezydenta będzie zbyt silna. Tyle z tego rozumiem ja - szara obywatelka. I nie powiem żeby mi się taki sposób rozumowania prezydenta podobał.

Ale przecież - "tak to już jest z tą cholerną demokracją". Problemy jakie stwarza możnaby zminimalizować, gdyby ją ograniczyć. Na przykład przez zmianę konstytucji i uprawnień Trybunału Konstytucyjnego. To tak na początek.

Działania opisane powyżej jako żywo przypominają mi anegdotę o Henrym Fordzie, który powiedział podobno: "można u mnie zamówić samochód w każdym kolorze, pod warunkiem, że będzie czarny".

A może to był ktoś inny i nie tak dawno? Jakby nie było, osobiście preferuję samochód w kwiatki. W czarnym mi nie do twarzy.

ZOBACZ TAKŻE:
- Prezydent: konstytucja wymaga zmian

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.05.2007 13:02

No proszę, jestem człowiekiem na dorobku. Zaczęto mnie cytować w tekstach publicystycznych. Co prawda na razie anonimowo, ale zawsze to coś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ci ludzie po prostu nie rozumieją demokracji. Oni myślą, że demokracja jest wtedy, kiedy parlament może wszystko.
Scenariusz na ogół jest podobny. Koalicja uchwala ustawę. Opozycja, media i specjaliści twierdzą, że jest ona rażąco niezgodna z Konstytucją. Koalicja twierdzi, że wszystko oczywiście jest OK, a jak potem TK wysyła ustawę w kosmos to okazują wielkie zdziwienie. I, co gorsza, zapowiadają ograniczenie swobody chyba najważniejszego gwaranta wolności i demokracji.
Ale tu na szczęście mogą sobie tylko pogadać, bo nie uciułają 3/4 posłów. Gorzej sprawa wygląda w edukacji. Tam mają miejsce autentyczne prześladowania opozycji w iście peerelowski sposób - blokowanie karier ludziom związanym z SLD lub ZNP, przyznawanie medali według partyjnego klucza. Szkoda, że nikt tego zdaje się nie zauważać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.