Pozycja materiału w rankingach:
W schronisku praca jest ciężka."Józia chyba umiera. Jęczy i stęka tak ją brzuch boli". W głowie jeszcze szampan, a oni usiłowali jakoś zbadać leżącą w boleściach na piętrowym łóżku dziewczynę. Schronisko górskie, miejsce przyjazne...
bohaterom tego zdarzenia.
Jeździliśmy na narty do Szczyrku na Skrzyczne. Mieliśmy spanie w drewnianym schronisku. Skromny personel, od lat ten sam, zajmował dwa niewielkie pokoje z piętrowymi łóżkami. My nieco większe, z ciasno ustawionymi obok siebie piętrusami. Przez wiele zim pokojami zajmowała się pani Janina, paliła w piecach, sprzątała i zmieniała pościel. W kuchni rządziła ciągle ta sama szefowa pani Hela, na zmywaku pani Antosia, a wszystkim do pomocy była Józia, najmłodsza pracownica w schronisku. Józia nosiła gary bigosu z sionki, schodziła po drabinie do piwnicznej spiżarni po różne prowianty, często przynosiła kawał pnia do pieca i szufle węgla, smażyła kotlety i obierała kocioł ziemniaków. W schronisku praca była ciężka i właściwie bez określonych godzin. Na okrągło coś jest do roboty od 6 rano do 20.Zobacz także:
Artykuły
(116)
Galerie
(36)
Średnia ocen
(4.26)
Miejscowość: tu i tam | Kraj: Polska i Szwajcaria
O mnie: Serio, lecz z humorem oraz bez tabliczki.
Ostatnie artykuły autora:
Zobacz inne materiałySortuj komentarze:
Barbara Chmura 09.08.2010 17:17
Dziękuję i również gratuluję. I ciekawa jestem co to za pomysł :)
BARBARA Romer Kukulska 09.08.2010 16:36
Bardzo dziękuję za komentarze. Dziekuję za nagrodę.
Mam w związku z nią pewien szaleńczy pomysł, o którym napiszę wkrótce.
Barbara Kieś 06.08.2010 18:19
Ma być : Gratuluję autorce, bo prawdziwe i czyta się z przyjemnością. :)
Barbara Kieś 06.08.2010 18:17
Każde miejsce w naszym kraju, jak "czytać", jest przyjazne kobiecie w ciąży, potem już jakby mniej, bo matka Polka nie kojarzy się z radością bytowania.
Artykuł wspaniały, pozwala "ocalić od zapomnienia" i tyle emocji wyzwala.
Józka, przy takiej umiejętności bezstresowego bytowania, dożyje 100 lat, to pewne.
Gratuluję autorce, bo prawdzie i czyta się z przyjemnością.
Szczepan Ratanow 06.08.2010 13:52
Witaj Basiu! Jesteś Wielka. Przypomniałaś mi tym wspaniale napisanym artykułem moje pbyty na Skrzycznem i tę noc z narodzinami. Prowadziłem wtedy obóz narciarski AKN-u Lódż. Rzeczywiście
nerwy były duże ale serwis medyczny naszego AKN-u sprawdził się doskonale. Jeszcze dwa dni póżniej przyjechał dziennikarz i przeprowadził wywiad z Dzidką i Andrzejem na temat tego porodu. Z obsługi schroniska należy wspomnieć jeszcze o Januszku - wspaniałym kucharzu, który
gotował bardzo dobrze ale barszczyk wigilijny zawsze był za kwaśny. Na zdjęciu w piżamach
jestem pierwszy z lewej. Gratuluję artykułu - piątka.
Pozdrawiam
Monika Krycka-Tasel 04.08.2010 21:57
Niesamowita historia :) Przeczytałam na jednym wdechu, chłonąc każde zdanie. To dopiero Sylwester!
BARBARA Romer Kukulska 31.07.2010 14:30
Marto, to trzymam Cię za słowo, bo to będzie płodzenie na hamaku.. ;))) hihi
BARBARA Romer Kukulska 31.07.2010 14:08
- > @ Ewa, oj . mam, kilka, chyba nawet łatwo zgadniesz, bo z Twojego podwórka, tylko mnie tej pewności siebie bardzo brak..
-> @ Macieju, tak myślisz na prawdę? dodajesz mi odwagi i otuchy. W takim razie może znów coś "spłodzę".;)))
Maciej Wietrzyński 30.07.2010 22:08
Ciekawa historia. Szału nie ma, ale takie opowieści "z życia wzięte" są jak zbawienie w nawałnicy kolejnych, chyba już taśmowo produkowanych felietonów zdradzających coraz to nowsze i bardziej genialne przemyślenia ich autorów na temat otaczającego świata - polityki, mediów, naszej klasy, powszechnego moralnego upadku i czego tam jeszcze chcecie... Więcej takich tekstów na tym portalu! :-)
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)