Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Ciekawostki > Oj, boli mnie brzuch, panie kierowniku, boli i tak ciśnie

Pozycja materiału w rankingach:

37062 miejsce

Dział: Ciekawostki

Ocena: 107pkt

Oceń:

Oj, boli mnie brzuch, panie kierowniku, boli i tak ciśnie


W schronisku praca jest ciężka."Józia chyba umiera. Jęczy i stęka tak ją brzuch boli". W głowie jeszcze szampan, a oni usiłowali jakoś zbadać leżącą w boleściach na piętrowym łóżku dziewczynę. Schronisko górskie, miejsce przyjazne...

To było dawno temu, w czasach studenckich, dlatego poza Józią, nie zmieniłam imion Śnieżyca nie odstraszyła nas by towarzyszyć Józi do karetki. Ta dziewczyna z prawej w kurtce na piżamie, to ja. / Fot. Fot. Ktoś z nasbohaterom tego zdarzenia.

Na polanie przed skrzyczańskim schroniskiem. / Fot. z albumu rodzinnegoJeździliśmy na narty do Szczyrku na Skrzyczne. Mieliśmy spanie w drewnianym schronisku. Skromny personel, od lat ten sam, zajmował dwa niewielkie pokoje z piętrowymi łóżkami. My nieco większe, z ciasno ustawionymi obok siebie piętrusami. Przez wiele zim pokojami zajmowała się pani Janina, paliła w piecach, sprzątała i zmieniała pościel. W kuchni rządziła ciągle ta sama szefowa pani Hela, na zmywaku pani Antosia, a wszystkim do pomocy była Józia, najmłodsza pracownica w schronisku. Józia nosiła gary bigosu z sionki, schodziła po drabinie do piwnicznej spiżarni po różne prowianty, często przynosiła kawał pnia do pieca i szufle węgla, smażyła kotlety i obierała kocioł ziemniaków. W schronisku praca była ciężka i właściwie bez określonych godzin. Na okrągło coś jest do roboty od 6 rano do 20.

Józia lgnęła do rówieśników. Znała nas, bo zawsze przyjeżdżała ta sama grupa narciarzy. Przychodziła do nas za piec posłuchać studenckiego humoru, pokibicować karciarzom, posłuchać z nami jazzu i Beatlesów. W ostatni dzień starego roku schronisko zostało starannie wypucowane i odświeżone, wraz z Antosią wyszorowały drewniane stoły i podłogę w sali jadalnej. Józia była zawsze w swoim "służbowym" fartuchu. To była jej trzecia pracowita zima w schronisku. Teraz nie miała już dziecinnej buzi, szczuplutkiej jak poprzednio. Było widać, że to dorosła kobieta, ba! Wyładniała, wydoroślała, tylko ciągle bardzo była cicha i małomówna, ale jak zawsze chętna do pracy i pomocy.

My "katowaliśmy" się przy 20 stopniowym mrozie zjeżdżając na nartach, gdy Józia dźwigała węgiel, drzewo, kartofle, patelnie, zbierała stosy talerzy ze stołów, uwijała się przez 12 godzin dziennie cicho i bez słowa, nigdy na nic nie narzekając.

Po południu przygotowywaliśmy się do sylwestra, w zbiorowej umywalni bez ciepłej wody. Józia zrobiła sobie fryzurę już w południe i teraz kroiła sałatkę na sylwestrową kolację.

Nie będę opisywała zabawy sylwestrowej, powiem tylko, że Józia była jakoś markotna i nie chciała ani tańczyć ani wypić szampana i nie zdjęła fartucha. Gdy już ucichła muzyka z płyt i wszyscy wgramolili się do łóżek, jak zawsze, ostatni położył się spać kierownik schroniska. Nie zdążył zasnąć, gdy Antosia zapukała do drzwi jego pokoju.

- Panie kierowniku, Józia chyba umiera. Jęczy i jęczy, tak ją brzuch boli.
Kierownik schroniska, ojciec czworga chłopców i mąż pielęgniarki, z powagą sytuacji zajrzał do Józi. W pokoju dziewczyna zajmowała górne łóżko, a dolne dość korpulentna czterdziestoletnia Antosia.

- Oj boli, panie kierowniku, boli mnie brzuch, bardzo - jęcząc wydusiła z siebie - Przedtem co chwilę, a teraz cały czas. Chyba nie wytrzymam. I tak ciśnie... panie kierowniku, ciśnie strasznie.
Schroniskowy bufet w latach 90. / Fot. Fot. B.Romer Kukulska Ratrak na trasie ze Skrzycznego do Szczyrku. / Fot. Fot. Grażyna Kosma Przed schroniskiem. mimo mgły, zbieramy się do zjazdu towarzyszącego Józi. Noworoczny zjazd w fikuśnych strojach był tradycją. / Fot. Fot. Ktoś z nas
BARBARA Romer Kukulska OFFline profil autora

Autor: BARBARA Romer Kukulska

Napisz do autora

Artykuły (116) Galerie (36) Średnia ocen (4.26)

Miejscowość: tu i tam | Kraj: Polska i Szwajcaria

O mnie: Serio, lecz z humorem oraz bez tabliczki.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 30

Sortuj komentarze:

Barbara Chmura 09.08.2010 17:17

Ocena: Ocena pozytywna 82 Ocena negatywna 80

Dziękuję i również gratuluję. I ciekawa jestem co to za pomysł :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 09.08.2010 16:36

Ocena: Ocena pozytywna 80 Ocena negatywna 80

Bardzo dziękuję za komentarze. Dziekuję za nagrodę.
Mam w związku z nią pewien szaleńczy pomysł, o którym napiszę wkrótce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Barbara Kieś 06.08.2010 18:19

Ocena: Ocena pozytywna 85 Ocena negatywna 84

Ma być : Gratuluję autorce, bo prawdziwe i czyta się z przyjemnością. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Barbara Kieś 06.08.2010 18:17

Ocena: Ocena pozytywna 89 Ocena negatywna 95

Każde miejsce w naszym kraju, jak "czytać", jest przyjazne kobiecie w ciąży, potem już jakby mniej, bo matka Polka nie kojarzy się z radością bytowania.
Artykuł wspaniały, pozwala "ocalić od zapomnienia" i tyle emocji wyzwala.
Józka, przy takiej umiejętności bezstresowego bytowania, dożyje 100 lat, to pewne.
Gratuluję autorce, bo prawdzie i czyta się z przyjemnością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczepan Ratanow 06.08.2010 13:52

Ocena: Ocena pozytywna 90 Ocena negatywna 72

Witaj Basiu! Jesteś Wielka. Przypomniałaś mi tym wspaniale napisanym artykułem moje pbyty na Skrzycznem i tę noc z narodzinami. Prowadziłem wtedy obóz narciarski AKN-u Lódż. Rzeczywiście
nerwy były duże ale serwis medyczny naszego AKN-u sprawdził się doskonale. Jeszcze dwa dni póżniej przyjechał dziennikarz i przeprowadził wywiad z Dzidką i Andrzejem na temat tego porodu. Z obsługi schroniska należy wspomnieć jeszcze o Januszku - wspaniałym kucharzu, który
gotował bardzo dobrze ale barszczyk wigilijny zawsze był za kwaśny. Na zdjęciu w piżamach
jestem pierwszy z lewej. Gratuluję artykułu - piątka.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Monika Krycka-Tasel 04.08.2010 21:57

Ocena: Ocena pozytywna 79 Ocena negatywna 77

Niesamowita historia :) Przeczytałam na jednym wdechu, chłonąc każde zdanie. To dopiero Sylwester!

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 31.07.2010 14:30

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 94

Marto, to trzymam Cię za słowo, bo to będzie płodzenie na hamaku.. ;))) hihi

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Jenner 31.07.2010 14:15

Ocena: Ocena pozytywna 81 Ocena negatywna 63

A my przyjmiemy poród;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 31.07.2010 14:08

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 72

- > @ Ewa, oj . mam, kilka, chyba nawet łatwo zgadniesz, bo z Twojego podwórka, tylko mnie tej pewności siebie bardzo brak..
-> @ Macieju, tak myślisz na prawdę? dodajesz mi odwagi i otuchy. W takim razie może znów coś "spłodzę".;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maciej Wietrzyński 30.07.2010 22:08

Ocena: Ocena pozytywna 74 Ocena negatywna 89

Ciekawa historia. Szału nie ma, ale takie opowieści "z życia wzięte" są jak zbawienie w nawałnicy kolejnych, chyba już taśmowo produkowanych felietonów zdradzających coraz to nowsze i bardziej genialne przemyślenia ich autorów na temat otaczającego świata - polityki, mediów, naszej klasy, powszechnego moralnego upadku i czego tam jeszcze chcecie... Więcej takich tekstów na tym portalu! :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.