Na początek prelegent zaśpiewał melodię chorałową prefacji, która przez setki lat rozbrzmiewa w chrześcijańskich świątyniach. Dźwięki melodii następują po sobie w takim oto porządku:
la do si la la-si si
la do si la la-si si
si la si do si si
la-sol sol-la si si-la la.
Podobno Wolfgang Amadeusz Mozart miał powiedzieć, że za tę melodię oddałby cała swoja twórczość. Melodia żyje ruchem dźwięków, które wznoszą się lub opadają, oscylują lub powtarzają, następują po sobie w całych tonach lub półtonach. W ruchu dźwięków odnajdujemy nasze doznania: uskrzydlenia i "zdołowania", obsesyjność i spokój, napięcie i rozładowanie.
Melodia to najbardziej tajemnicza i wyrazista zarazem składowa muzyki. Pośród wielkich kompozytorów wybitnymi melodystami byli: Mozart, Schubert, Schumann, Brahms, Rachmaninow i melodysta nad melodystami Fryderyk Chopin, który zmusza pianistów swoimi kompozycjami do śpiewania na klawiaturze fortepianu.
Jednym z przykładów muzycznych prelekcji tynieckiego opata była
Etiuda E-dur, melodia, którą Chopin uważał za najpiękniejszą pośród utworów przez siebie napisanych.
Norwid zauważył, że o ile melodia chorału w swej nagości jest czysto i naturalnie piękna, to u Chopina uwodzi ona wyszukaną i dobraną kreacją- z kunsztownym zestawieniem garderoby, kosmetyków, biżuterii- zawsze tak dobranych, by nie przytłoczyć, lecz podkreślić naturalne piękno.
Na tle bogatego akompaniamentu rytmicznego płynie sobie melodia "Etiudy E-dur" i w pewnym momencie, dźwięki tej melodii dopraszają się jakby zmiany funkcji harmonicznej. Instrument strojny i grajek się nie myli. Zatrzymaniem funkcji harmonicznej Chopin celowo wprowadził dysonans wymagający rozładowania w dalszym przebiegu kompozycji. Na zróżnicowany rytm melodii nakłada Chopin szatę jednolitego akompaniamentu.