Facebook Google+ Twitter

"Ojciec wolnych ludzi" - opowieść o Prymasie Tysiąclecia

Prymas Stefan Wyszyński to postać bardzo ważna dla Kościoła w Polsce. Powstało już wiele opracowań poświęconych jego życiu i posłudze. Na szczególną uwagę zasługuje ostatnia książka Pawła Zuchniewicza, która ma formę powieści.

Kardynał Stefan Wyszyński to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego Kościoła XX wieku. Należy go uznać też za jednego z najważniejszych Polaków. Często na kardynała Wyszyńskiego patrzy się przez pryzmat Jana Pawła, ale również o naszym papieżu mówi się, że nie byłoby go na stolicy św. Piotra, gdyby nie wiara i postawa prymasa. Wielokrotnie podkreślał to sam papież. Ale czas upływa, a Prymas Tysiąclecia jest znany już coraz mniej pokoleniom młodzieży, która słyszała o nim tylko na lekcji historii bądź w telewizji.

Powstało już wiele publikacji naukowych i artykułów, które traktują o roli prymasa Wyszyńskiego, jaką odegrał w Kościele i narodzie. Dlatego szczególną uwagę należy poświęcić ostatniej książce Pawła Zuchniewicza "Ojciec wolnych ludzi". Dzięki niej Stefan Wyszyński staje się osobą bardziej realną, która żyła w konkretnym czasie historycznym i przy podejmowaniu decyzji o ogromnych dla wiernych i obywateli konsekwencjach, borykała się z różnymi wątpliwościami.

Paweł Zuchniewicz to znany dziennikarz. Jest autorem wielu książek o tematyce religijnej. Napisał m.in. głośną książkę "Cuda Jana Pawła II" przedstawiającą cudowne uzdrowienia ludzi za wstawiennictwem błogosławionego już papieża.

Nie sposób poznawać biografii Stefana Wyszyńskiego bez nawiązania okresu przedwojennego, II wojny światowej i komunizmu. Jego życie i działalność przypadały właśnie na lata 1901- 1981. Te osiemdziesiąt lat to kawał historii. Wyszyński jako kleryk, później ksiądz, profesor, a wreszcie kardynał i prymas Polski, był nie tylko jej obserwatorem, ale przede wszystkim kreatorem. "Był człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności". Słowa Jana Pawła II są mottem przyświecającym opowieści Zuchniewicza o prymasie.

Wydawać by się mogło, że autor będzie chciał przedstawić kardynała Wyszyńskiego jako osobę nieskalaną, najwspanialszego obok papieża Polaka. I rzeczywiście - Paweł Zuchniewicz bohatera swojej książki za takiego uznaje. Ale to, że postanowił przedstawić życie Prymasa Tysiąclecia w formie powieści, w której siłą rzeczy musiał dać możliwość wypowiedzi różnym osobom z otoczenia kardynała (i nie tylko), sprawiło, że ów bohater podręczników do historii przedstawiany jako więzień sumienia i inicjator ślubów jasnogórskich, stał się postacią bliską człowiekowi.

Prymas wyłaniający się z powieści nie jest kimś, kto wszystko wie najlepiej i staje na równi z Bogiem, lecz jest sługą, kapłanem o wielkiej pokorze, który jest silny dzięki temu, że uznaje swoją pokorę i rozwiązanie towarzyszących mu wątpliwości powierza wstawiennictwu Matki Bożej. Świadczy o tym scena z prologu: prymas August Hlond mianuje księdza profesora Wyszyńskiego biskupem lubelskim. - Eminencjo, mnie? Ale...- odpowiada Wyszyński, lecz prymas mu przerywa. - Eminencjo, czy mogę przynajmniej poprosić o jeden dzień do namysłu? - pyta ponownie zatrwożony ksiądz. Pokuszę się o stwierdzenie, że autor akurat tę scenę każe czytelnikowi traktować jako klucz do zrozumienia autorytetu Stefana Wyszyńskiego. Dzieląc powieść na rozdziały, autor wyodrębnił najważniejsze etapy życia Wyszyńskiego. Prymas jako osoba o silnym duchu, zmaga się w ostatnich latach swojego życia z cierpieniem fizycznym.

Umierał wtedy, kiedy Jan Paweł II walczył o życie po zamachu z 13 maja 1981 roku. Przytaczając ten epizod, nie można zapomnieć o jego ważnym dla narodu polskiego wymiarze. W jednym czasie nad Polską zawisło widmo utraty dwóch wspaniałych ludzi, uznawanych za duchowych przywódców narodu. Osierocenie Polaków w karnawale "Solidarności" było dla wielu nie do pomyślenia.

Jasnogórskie Śluby Narodu, przebywanie kardynała w więzieniu, oddanie mu hołdu przez Jana Pawła tuż po wyborze na stolicę św. Piotra. To tylko niektóre istotne wydarzenia, które zasługują na pamięć kolejnych pokoleń i interpretacje historyków. Nie jestem zwolennikiem bezkrytycznego podchodzenia do różnych, nawet tych uznawanych za najznamienitszych autorytetów - a takim bez wątpienia jest kardynał Wyszyński. Przedstawienie przez autora zwykłych ludzkich słabości, wątpliwości nie odbiera nic prymasowi. Wprost przeciwnie. "Ojca wolnych ludzi" należy uznawać za głos w sprawie jednego z najważniejszych Polaków. Jest to głos ważny - bo nieprzeciętny. Paweł Zuchniewicz pozostał wierny życiorysowi duchownego i uznał jego rolę w Kościele i narodzie polskim.

Dzięki autorowi Stefan Wyszyński nie będzie teraz dla wielu kandydatem na ołtarze, który spogląda z obrazu i jest dla ludzi w jakiś sposób niedostępny. Jest bohaterem narodu, ale podobnym do nas we wszystkich rozterkach i problemach. Wciąż trwa proces beatyfikacyjny Sługi Bożego Stefana Wyszyńskiego. Myślę, że decyzja o ogłoszeniu kardynała błogosławionym jest tylko kwestią czasu. Dlatego warto przed tym wydarzeniem sięgnąć po lekturę Pawła Zuchniewicza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.