Facebook Google+ Twitter

"Ojciec żołnierza" - recenzja filmu

Dlaczego w dobie współczesnego, efektownego kina, niemal magicznych efektów specjalnych, trzymających w napięciu filmów wojennych i świetnych aktorów, ciągle wracamy do starych produkcji? Po obejrzeniu "Ojca żołnierza" - klasyku kina radzieckiego z 1964 roku, łatwiej można odnaleźć odpowiedź na to pytanie.

 / Fot. Mosfilm"Ojciec żołnierza" (Otiec sołdata) w reżyserii Rezo Czcheidze to przykład dobrego, starego kina gruzińskiego. Nie bez powodu Federico Fellini stwierdził kiedyś, że jest ono "zadziwiającym fenomenem. To kino wyjątkowe, pełne filozoficznych treści ujętych z wielką lekkością, a jednocześnie dziecięco naiwne i czyste".

Identyczne wrażenie odniosłem po obejrzeniu czarno-białego dramatu "Ojciec żołnierza". Główny bohater Georgij - stary, prosty mężczyzna opuszcza wioskę i rusza w daleką podróż, aby odwiedzić syna, rannego w trakcie jednej z bitew II wojny światowej. Niestety, gdy staruszek po długich perypetiach dociera do szpitala, nie zastaje go. Po namyśle postanawia zaciągnąć się do wojska, aby zwiększyć szanse na osiągnięcie celu, chyba największego i najtrudniejszego w swoim życiu.

W rolę ojca wcielił się Sergo Zakariadze. Jego gra aktorska budzi podziw - czasem nawet zastanawiałem się, czy reżyser nie odnalazł jakiegoś chłopa w gruzińskiej wiosce i nie ściągnął specjalnie na potrzeby filmu. Bohater - dobroduszny i naiwny w swej prostocie pokazuje prawdziwy charakter wraz z biegiem wydarzeń. Jego niezaradność budzi czasem politowanie, ale sam upór nie tyle powinien, co musi budzić podziw. Wkrótce staje się jasne, że postać była przez widza niedoceniana. Wydaje się, że każde płynące słowo z ust ojca (o ile to nie jest naiwne pytanie) zawiera nutę filozofii, najprostszej w swojej postaci i dobrej. Tak dzieje się, gdy już na froncie bohater zabrania rosyjskim czołgistom zniszczyć plantacje winogrona na terenie wroga. "Taki młody a nigdy nie posadził drzewa? Czy wiesz, ile to pracy kosztowało?" - to jest właśnie cały bohater. Ciekawostką jest, że w ZSRR nie zdarzało się, aby powstał film w którym niższy rangą żołnierz tak dobitnie podważa kompetencje osoby z wyższym stopniem wojskowym. To swoistego rodzaju ewenement.

Film jest smutny, jeśli nie dramatyczny. Prosty chłop, który kocha ziemię i syna ponad wszystko, wyrusza w podróż swojego życia, w nieznane. "Ojciec żołnierza" nie pokazuje wielkich radzieckich bohaterów, którzy wsławili się w walce. Nie ma patosu, wyniosłego heroizmu ku chwale ZSRR, chociaż pewnej propagandy reżyser nie zdołał uniknąć. Z tego powodu film nie przyjął się tak dobrze jak "Lecą żurawie" (1957) czy "Ballada o żołnierzu" (1959). Jednak wysuwanie tez, że brak popularności w ZSRR przekłada się na jakość filmu, byłoby dużym nadużyciem. Dużą zaletą dzieła Rezo Czcheidze jest bowiem ukazanie zwykłego, prawdziwego świata i prostych ludzi. Nakręcenie filmu w taki sposób, aby motyw miłości ojcowskiej całkowicie zdominował działania wojenne, świadczy o dobrym warsztacie reżyserskim.

Niestety, wspomniana nutka propagandy radzieckiego kina ujawnia się poprzez zmianę poglądów głównego bohatera - Georgija. Każdy wcześniej czy później pokocha ZSRR i zapragnie mu służyć...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

1. Dla mnie nawet kilka recenzji tego samego filmu nie jest problemem, wręcz przeciwnie daje możliwość porównania różnych punktów widzenia.
2. Widząc agresywną, nieuzasadnioną krytykę, zajrzałam na profil p. Czechowskiego, stąd wiem o drugiej recenzji.
3. Oczywiście lekko sobie zakpiłam, panie Henryku, nie mam żadnych podstaw żeby myśleć iż obawia się Pan konkurencji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie również to nie jest problem, ale dla niektórych widocznie jest...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tolek
  • Tolek
  • 14.11.2011 03:53

Nie rozumiem o co ta kłótnia, czy dwie różne recenzje tego samego filmu to coś złego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna jest ta opowieść o filmie, skłania do zadumy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Andrzej Kowalewski
  • Andrzej Kowalewski
  • 13.11.2011 20:27

Świetna recenzja .Zachęcony zostałem do obejrzenia tego filmu .Moje szczere gratulacje .
Pozwolę sobie odnieść się do Henryka Czechowskiego jego słowami to napisaś :"czas prawdy nadszedł .Cwaniactwo należy tępić "a zadufanie pańskie krytykować i karcić .
Lubię oglądać westerny i filmy radzieckie , rosyjkie gdyz są autentyczne i pokazujące realia w sposob dla mnie akceptowalny , autentyczny .Pozdrawiam autora i gratuluję tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Moniko ! Pani sobie kpi - a przed kim mam obawę co do konkurencji ? Jakiej i czyjej konkurencji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Moniko, myślę, że nie jestem dla Pana Henryka żadną konkurencją:)

Aby uniknąć przyszłych nieporozumień dodam tylko, że filmy, które redakcja przesłała autorom, powtarzają się i stąd dublowanie recenzji.
W żaden sposób nie próbowałem podważyć kompetencji dziennikarskich autorów link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuje Panie Henryku, że oszczędził mnie Pan w swoim krótkim komentarzu.
W porównaniu z wiadomościami mailowymi to naprawdę duża powściągliwość.

Nadal jednak nie widzę krytyki konstruktywnej - ani tu, ani tu.

Pozdrawiam i życzę kolejnych inspiracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Henryku, nie zgadzam się, to JEST recenzja. Ale widzę, że Pan też zrecenzował ten film. Obawa przed konkurencją:)?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Janek
  • Janek
  • 13.11.2011 17:58

Mi się recenzja spodobała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.