Facebook Google+ Twitter

Okładki grzechu, czyli erotyczne przybory szkolne

  • Źródło: OhmyNews
  • Data dodania: 2006-11-15 07:50

Ognie piekielne otulające nagie ciało dziewczyny – to ilustracja na okładce bloku technicznego. Niewiele brakowało, by takie przybory szkolne otrzymali wychowankowie Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 2 w Gnieźnie. Nauczyciele są oburzeni.

Gnieźnieński ośrodek szkolno-wychowawczy kupił bloki rysunkowe na nagrody dla upośledzonych umysłowo podopiecznych, biorących udział w szkolnych konkursach. Bloki miały być rozdane trzynastoletnim ucz- niom klas szóstych. – Gdy je rozpakowaliśmy, byliśmy w szoku – mówi Piotr Posłuszny, pedagog z ośrodka.
– Zobaczyliśmy półnagą kobietę i... zajączka Playboya. Stwierdziliśmy, że mamy do czynienia z treściami pornograficznymi, nie przeznaczonymi dla dzieci w tym wieku.

Dzieci należy chronić

Jak podkreśla Piotr Posłuszny, gdyby ich podopieczni dostali te bloki, skutki byłyby trudne do przewidzenia:
– Proszę pamiętać, że pracujemy z dziećmi upośledzonymi. Gdyby otrzymali od nauczyciela, któremu ufają, taki blok, mogliby w pewnym momencie uznać, że molestowanie seksualne również nie jest czymś złym i wykorzystać swego rówieśnika. Oburzony okładką jest również psycholog Piotr Wiliński, dyrektor poznańskiej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2. – To niedopuszczalne. Młodzi ludzie nie powinny mieć dostępu do takich ilustracji. Zwłaszcza dzieci z deficytami, które szczególnie należy chronić.
I tu ważna jest zarówno rola nauczycieli, jak i rodziców. Rację psychologowi przyznaje Maria Jasińska, matka dziesięcioletniej Marty. Dodaje, że pomysłodawcą takiego bloku musiała być mało poważna osoba. – Jest to zbyt ekstrawaganckie nawet dla dorosłych. Wystarczy, że erotyka atakuje dzieci z mediów... Paweł Przywecki z poznańskiego sklepu ABC wątpi, by takie przybory szkolne znalazły nabywców. – Dzieci zazwyczaj kupują zeszyty z postaciami z kreskówek czy ze zwierzętami. Młodzież, a czasem nawet studenci szukają stonowanych rzeczy – uważa sprzedawca.

Wybór należy do ciebie?

Blok z roznegliżowaną dziewczyną wprowadził na rynek Krzysztof Biela, właściciel firmy poligraficznej Bilmar z Otwocka. – Bloki z podobnymi okładkami sprzedajemy od wielu lat i nigdy nie spotkałem się z taką reakcją – tłumaczy. – Przygotowujemy różne okładki. Nasi plastycy tworzą zarówno motywy disneyowskie dla dzieci, jak i dla młodzieży.
Piotr Posłuszny twierdzi, że takich bloków trafiło na gnieźnieński rynek sporo. – Ktoś, kto rozprowadza coś takiego, robi to z premedytacją. Przecież bloków rysunkowych nie przygotowuje się z myślą o dorosłych, lecz o dzieciach.
– To rzecz gustu – uważa Biela. – Inaczej okładkę oceni osoba o poglądach konserwatywnych, inaczej o lewicowych. Jego zdaniem, to szkoła winna wyszukać odpowiednią okładkę dla swoich uczniów, tym bardziej, że bloki z Otwocka pakowane są po 30 w przezroczyste folie, a okładkę ponoć widać.

Piotr Posłuszny, pedagog z ośrodka w Gnieźnie. Fot. K. Pomeranek/Gazeta PoznańskaMarna sztuka

– Widać, nie widać, ale to kicz – oburza się prof. Marcin Berdyszak, artysta plastyk, prorektor Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. – Nie dziwię, że nauczyciele są oburzeni, bo to jest chore. Trudno nawet w tym wypadku mówić o jakieś wizji artystycznej. Okładki przyborów szkolnych – bloków czy zeszytów – powinny być neutralne i bezdyskusyjne. Nie powinny rozpraszać uczniów. Nie kupiłbym synowi takiego bloku. Podobnie postąpiłaby Renata Skarczyk. – Pomysł jest oburzający i nie wiem, jak można było wymyślić coś takiego – mówi. – Wątpię też, by rozsądny rodzic kupował dziecku takie przybory.

Niestety, nierozsądni też się zdarzają. Mało tego, zapytani w szkole, dlaczego kupili dziecku zeszyt z roznegliżowaną dziewczyną na motorze, odpowiedzieli: – a co w tym zdrożnego? – Niby nic – mówi Remigiusz Warzecha, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 25 w Poznaniu. – Ale z drugiej strony, czy to jest dobry pomysł? Przecież rodzice wiedzą, że młodzież jest trudna, i na poważne tematy – a takim niewątpliwie jest seks i erotyka – powinno się z dziećmi rozmawiać. Obrazki to nie wszystko, zwłaszcza że mogą przynieść więcej szkód, niż pożytku.
– Dlatego takich artykułów na pewno nie wprowadziłabym do sprzedaży w swoim sklepie – dodaje Dorota Przewoźna ze sklepu Pelikan, mieszczącego się w Poznaniu przy ulicy Młyńskiej.

Katarzyna Sklepik, Karol Pomeranek

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Każdy ma wolny wybór...ja bym sobie takie zeszyciki, bloki czy notatniki mógł mieć;] Przynajmniej jak są nudne zajęcia to bym miał na co popatrzeć;P Byle tylko za droga taka atrakcja nie była.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za Gomułki na zeszytach były tabliczki mnożenia, co pewnym nauczycielom niezbyt sie podobało...
Natomiast - jeśli zeszyty bywają różne, to kupujący widzi co bierze. I chyba jego wina...
A sprzedający mógłby dodatkowo opisać w katalogu - dla dzieci i dla dorosłych i może cene trochę (o 10 gr) zróznicować (droższe oczywiście z balonami homo sapiens vaginalis)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie , a ten czujny pedagog niestety pomylił pojęcia: pornograficzny nazwał rysunek co najwyżej erotyczny...
No ale nie tu sedno sprawy.Blok rysunkowy powinien mieć okładkę neutralna - nierozpraszającą-tu zgadzam się z kolega po fachu.
Inna sprawa ,ze okładkę taka można "okrasić" własną twórczością - dlatego należy zostawić miejsce na takową . ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Zobaczyliśmy półnagą kobietę i... zajączka Playboya. Stwierdziliśmy, że mamy do czynienia z treściami pornograficznymi* -
z tego co wiem, to P nie jest pismem pornograficznym, choć nocne ich filmy mogą doprowadzić do wrzenia, jeśli małżonka jest w domu albo do "konsternacji", jeśli jej nie ma...
Ale to prawda - dla młodzieży męskiej takie zeszyty nie są wskazane...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.