Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35135 miejsce

Okno na podwórko

James Steward w filmie Hitchcock’a "Okno na podwórze" obserwuje sąsiadów, odkrywając ich mroczną tajemnicę. Okno naszej kuchni wychodzi na podwórko. Zadowalam się podglądaniem zwierząt. To zajęcie jest równie zajmujące.

Burek i Aza bawią się na śniegu. Aza jest malutka i biała, tylko łepek ma rudawy. Brat przywiózł ją w kieszeni, gdy miała kilka tygodni. To mała kokietka i jak to z kokietkami bywa, podporządkowała sobie cały dom i podwórko. Nie jest specjalnie mądra. Brak psiego rozumu rekompensuje sobie sprytem i gierkami ładnej samiczki.

Burek jest wyraźnie pod jej urokiem. Gdy Aza na kogoś szczeka, Buruś posłusznie idzie zrobić z delikwentem porządek, chociaż sam z własnej inicjatywy nawet kota by nie skrzywdził. To przez Azę, Burek ma we wsi bardzo złą reputację. Niesłusznie.
Jest czuły i wrażliwy.

Jego największą przyjaciółką jest krowa. Buruś wychował się z nią, uwielbia mleko i gdy Łaciata ryczy, psina wyje tak żałośnie, że trudno go uspokoić. I pomyśleć, że krowa wcale nie odwzajemnia tego wielkiego uczucia…

Żeby wiedzieć, co się dzieje w okolicy, wystarczy obserwować psy. Wiem też, kiedy pan wraca do domu traktorem lub samochodem, gdy jeszcze nie słychać warkotu silnika. Zapowiadają gości, tych zaproszonych i tych pozostałych.

Nie wiążemy naszych psów. Czasem, gdy Burek chce kogoś pożreć, zamykamy go na godzinkę na poddaszu chlewa. Przez okienka w dachu ma wspaniały widok na okolicę. Może wymienić poglądy z Miśkiem, białym, siedemnastoletnim kundlem naszej sąsiadki, warknąć
na Dianę, która mieszka trzy budy dalej, albo też głosić swoje psie poglądy, wyszczekując, co mu się żywnie podoba.

Buruś jest mój. Cztery lata temu dostałam go od Marcina, dziesięcioletniego sąsiada. - Chce pani pieska? Jest bardzo ładny – zapewniał kiedyś. - Nie mogę zabrać psa do Krakowa. Jeśli brat się zgodzi, żeby został tutaj, możesz go przynieść. - Jaką ma sierść? - Jak pani włosy. - No to przynieś go.

To było prawdziwe psie brzydactwo. Jeszcze tego samego dnia pojechałam do Jastrowia kupić najdroższą farbę do włosów, a potem biegiem do fryzjerki. - Pani Tereniu, proszę coś zrobić z moimi kudłami – jęknęłam od progu…
Buruś wyrósł na pięknego psa, ale ja i tak farbuję sobie włosy…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo piękny artykuł. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.