Facebook Google+ Twitter

Oko w oko z agentem bezpieki

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-03-31 07:12

Kiedyś mieli nieograniczoną władzę, dzisiaj ich fotografie wiszą na planszach ustawionych na Rynku w Katowicach. Tłum pokazuje ich sobie palcami. Wczoraj katowicki Oddział Instytutu Pamięci Narodowej otworzył uliczną wystawę "Twarze katowickiej bezpieki".

Wystawa cieszy się dużym zainteresowaniem. Fot. Mikołaj Suchan/Dziennik ZachodniMiejmy nadzieję, że nikt nie będzie nam groził śmiercią, jak to spotkało kolegów z Wrocławia, którzy zorganizowali podobną wystawę - stwierdził Marcin Niedurny z IPN w Katowicach.

Na ekspozycję składają się 84 zdjęcia. Przy każdej postaci umieszczono opis jej kariery i kilka słów o charakterze - wziętych z poufnych opinii szefów, donosów, relacji świadków. Okazuje się, że byli wśród nich fanatycy, psychopaci, ale także przeciętni urzędnicy.

O Stanisławie Michalik, naczelnik Wydziału Śledczego WUBP w latach 1947-48 świadek pisze: "Kiedyś doprowadzono grupę Akowców, którzy w klapach mieli miniaturki wysokich odznaczeń bojowych, np. Virtuti Militari. Tych ludzi pani naczelnik wybiła po twarzy i ordynarnie wyzywała". Przy Janie Kieresie, w latach 50. oficerze śledczym WUBP uwaga: "Kilkakrotnie karany za stosowanie w śledztwie niedozwolonych metod. W 1959 roku skazany za to na trzy lata pozbawienia wolności". Ale na Józefa Kowalskiego, w latach 1946-49 zastępcę kierownika WUBP, ktoś doniósł: "U podwładnych nie miał autorytetu. Za dużo czasu poświęcał na polowania, a za mało na sprawy służbowe". Przy Józefie Plucie, w latach 1945-46 zastępcy kierownika WUBP uwaga, że "nie wnika w sprawy, poziom jego pracy jest niezwykle niski".

Mieszkańcy Katowic mają mieszane uczucia. Wątpliwości targają starszym pokoleniem. – Oni byli z biedy, dali sobie wmówić, że będą równe szanse, też chcieli jakoś żyć. Szkoda, że nie napisane, co komu zrobili – mówi starsza kobieta. Syn Karola Piechana cieszy się, że na planszach wisi Salomon Morel. Jego ojciec trafił po wojnie do obozu w Świętochłowicach, gdzie komendantem był Morel. – Ojciec wyszedł stamtąd półżywy, nikt go nie mógł poznać. Morel był potworem, nocami latarką wodził po ludziach i szukał ofiary. Zabijał i kazał zabijać – opowiada katowiczanin.

Manfred Szwedkowicz z Katowic zauważył, że nikt z ubeków nie pochodził ze Śląska. Nie wie, czy to przypadek. Jest zdania, że takich oficjalnych funkcjonariuszy można pokazywać, ale tajnych - raczej nie. To by pociągnęło za sobą zbyt wiele ludzkich dramatów, Wystawę z zainteresowaniem oglądała młodzież. Morton Lazar studiuje kulturoznawstwo i uważa, że taka ekspozycja na ulicy jest potrzebna. Nie tylko edukacyjnie i nie dla zemsty, ale dlatego, żeby takie czasy nigdy więcej już się nie powtórzyły.

Grażyna Kuźnik - Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.