Pozycja materiału w rankingach:
Tadeuszowi Grzelakowi jadącemu tramwajem linii 6 kieszonkowcy ukradli telefon komórkowy. Za utracony aparat pasażer domaga się od władz Łodzi rekompensaty w wysokości 400 zł. Twierdzi, że w razie odmowy odda sprawę do sądu.
- Będąc pasażerem miejskich środków komunikacji powinienem mieć
zapewnione bezpieczeństwo, a zostałem okradziony - mówi Tadeusz
Grzelak. - Po wyjściu z tramwaju na al. Kościuszki przy ul. Struga
śledziłem kieszonkowca z nadzieją, że po drodze spotkam strażników
miejskich i przy ich pomocy odzyskam telefon. Niestety żadnego
funkcjonariusza nie było.
MPK i straż miejska są jednostkami podległymi władzom Łodzi. Ponadto wszyscy doskonale wiedzą, gdzie złodzieje grasują, i że w "pracy" są codziennie. Władze miasta niewiele robią, by wyeliminować kradzieże, które zwykle dotykają najbiedniejszych mieszkańców.
Pan Tadeusz napisał do prezydenta Jerzego Kropiwnickiego list, w którym przedstawił swe żądania. Odpowiedź nie nadeszła, ale sprawie został nadany bieg, bo do poszkodowanego przyszło pismo z... wydziału likwidacji szkód PZU (właśnie w PZU łódzkie MPK ma wykupione ubezpieczenie OC - przyp. red.).
Ubezpieczyciel domagał się udokumentowania wysokości zgłoszonych roszczeń. Pan Tadeusz miał dostarczyć dowód zakupu telefonu, kartę gwarancyjną, umowę z operatorem, potwierdzenie zgłoszenia kradzieży w policji. Miał również udowodnić, że o kradzieży poinformował motorniczego, przedstawić świadków całego zdarzenia i skasowany bilet tramwajowy.
- Nie ma możliwości, by prezydent ponosił odpowiedzialność za jakiekolwiek kradzieże w Łodzi, w tym również kradzieże kieszonkowe - mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prasowy prezydenta. - Dlatego pismo, które do nas wpłynęło od tego pana, zostało przekazane MPK.
- W każdym przypadku, jeśli ktoś domaga się odszkodowania za poniesione straty w pojazdach MPK, kierujemy jego sprawę do naszego ubezpieczyciela - komentuje Marcin Małek z MPK.
- Odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń w tej konkretnej sprawie zależy od zakresu ubezpieczenia, od zapisów w umowie ubezpieczenia pomiędzy PZU i MPK w Łodzi - mówi Michał Witkowski, rzecznik prasowy PZU. - Należy dokładnie prześledzić szczegółowe zapisy umowy i wtedy będzie wiadomo, czy okradziony mężczyzna ma szansę na odszkodowanie.
Tadeusz Grzelak twierdzi, że w całej tej sprawie nie chodzi mu głównie o pieniądze, tylko o większe zainteresowanie władz miasta sytuacją pasażerów łódzkich tramwajów i autobusów. - Jeśli moja sprawa nie zostanie pozytywnie rozpatrzona, skieruję sprawę do sądu - mówi.
sms
Zobacz także:
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +2202)