Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polska > Okradziony żąda pieniędzy od...prezydenta

Pozycja materiału w rankingach:

70675 miejsce

Dział: Polska

Ocena: 5pkt

Oceń:

Okradziony żąda pieniędzy od...prezydenta

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • 2006-09-11 18:25
  • Odsłon: 590
  • Komentarzy: 0

Tadeuszowi Grzelakowi jadącemu tramwajem linii 6 kieszonkowcy ukradli telefon komórkowy. Za utracony aparat pasażer domaga się od władz Łodzi rekompensaty w wysokości 400 zł. Twierdzi, że w razie odmowy odda sprawę do sądu.

Okradziony pasażer Tadeusz Grzelak/ fot. Express ilustrowany- Będąc pasażerem miejskich środków komunikacji powinienem mieć zapewnione bezpieczeństwo, a zostałem okradziony - mówi Tadeusz Grzelak. - Po wyjściu z tramwaju na al. Kościuszki przy ul. Struga śledziłem kieszonkowca z nadzieją, że po drodze spotkam strażników miejskich i przy ich pomocy odzyskam telefon. Niestety żadnego funkcjonariusza nie było.

MPK i straż miejska są jednostkami podległymi władzom Łodzi. Ponadto wszyscy doskonale wiedzą, gdzie złodzieje grasują, i że w "pracy" są codziennie. Władze miasta niewiele robią, by wyeliminować kradzieże, które zwykle dotykają najbiedniejszych mieszkańców.

Pan Tadeusz napisał do prezydenta Jerzego Kropiwnickiego list, w którym przedstawił swe żądania. Odpowiedź nie nadeszła, ale sprawie został nadany bieg, bo do poszkodowanego przyszło pismo z... wydziału likwidacji szkód PZU (właśnie w PZU łódzkie MPK ma wykupione ubezpieczenie OC - przyp. red.).

Ubezpieczyciel domagał się udokumentowania wysokości zgłoszonych roszczeń. Pan Tadeusz miał dostarczyć dowód zakupu telefonu, kartę gwarancyjną, umowę z operatorem, potwierdzenie zgłoszenia kradzieży w policji. Miał również udowodnić, że o kradzieży poinformował motorniczego, przedstawić świadków całego zdarzenia i skasowany bilet tramwajowy.

- Nie ma możliwości, by prezydent ponosił odpowiedzialność za jakiekolwiek kradzieże w Łodzi, w tym również kradzieże kieszonkowe - mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prasowy prezydenta. - Dlatego pismo, które do nas wpłynęło od tego pana, zostało przekazane MPK.

- W każdym przypadku, jeśli ktoś domaga się odszkodowania za poniesione straty w pojazdach MPK, kierujemy jego sprawę do naszego ubezpieczyciela - komentuje Marcin Małek z MPK.

- Odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń w tej konkretnej sprawie zależy od zakresu ubezpieczenia, od zapisów w umowie ubezpieczenia pomiędzy PZU i MPK w Łodzi - mówi Michał Witkowski, rzecznik prasowy PZU. - Należy dokładnie prześledzić szczegółowe zapisy umowy i wtedy będzie wiadomo, czy okradziony mężczyzna ma szansę na odszkodowanie.

Tadeusz Grzelak twierdzi, że w całej tej sprawie nie chodzi mu głównie o pieniądze, tylko o większe zainteresowanie władz miasta sytuacją pasażerów łódzkich tramwajów i autobusów. - Jeśli moja sprawa nie zostanie pozytywnie rozpatrzona, skieruję sprawę do sądu - mówi.



sms

SMS

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.