Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33724 miejsce

Okradziony żąda pieniędzy od...prezydenta

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-09-11 18:25

Tadeuszowi Grzelakowi jadącemu tramwajem linii 6 kieszonkowcy ukradli telefon komórkowy. Za utracony aparat pasażer domaga się od władz Łodzi rekompensaty w wysokości 400 zł. Twierdzi, że w razie odmowy odda sprawę do sądu.

Okradziony pasażer Tadeusz Grzelak/ fot. Express ilustrowany- Będąc pasażerem miejskich środków komunikacji powinienem mieć zapewnione bezpieczeństwo, a zostałem okradziony - mówi Tadeusz Grzelak. - Po wyjściu z tramwaju na al. Kościuszki przy ul. Struga śledziłem kieszonkowca z nadzieją, że po drodze spotkam strażników miejskich i przy ich pomocy odzyskam telefon. Niestety żadnego funkcjonariusza nie było.

MPK i straż miejska są jednostkami podległymi władzom Łodzi. Ponadto wszyscy doskonale wiedzą, gdzie złodzieje grasują, i że w "pracy" są codziennie. Władze miasta niewiele robią, by wyeliminować kradzieże, które zwykle dotykają najbiedniejszych mieszkańców.

Pan Tadeusz napisał do prezydenta Jerzego Kropiwnickiego list, w którym przedstawił swe żądania. Odpowiedź nie nadeszła, ale sprawie został nadany bieg, bo do poszkodowanego przyszło pismo z... wydziału likwidacji szkód PZU (właśnie w PZU łódzkie MPK ma wykupione ubezpieczenie OC - przyp. red.).

Ubezpieczyciel domagał się udokumentowania wysokości zgłoszonych roszczeń. Pan Tadeusz miał dostarczyć dowód zakupu telefonu, kartę gwarancyjną, umowę z operatorem, potwierdzenie zgłoszenia kradzieży w policji. Miał również udowodnić, że o kradzieży poinformował motorniczego, przedstawić świadków całego zdarzenia i skasowany bilet tramwajowy.

- Nie ma możliwości, by prezydent ponosił odpowiedzialność za jakiekolwiek kradzieże w Łodzi, w tym również kradzieże kieszonkowe - mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prasowy prezydenta. - Dlatego pismo, które do nas wpłynęło od tego pana, zostało przekazane MPK.

- W każdym przypadku, jeśli ktoś domaga się odszkodowania za poniesione straty w pojazdach MPK, kierujemy jego sprawę do naszego ubezpieczyciela - komentuje Marcin Małek z MPK.

- Odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń w tej konkretnej sprawie zależy od zakresu ubezpieczenia, od zapisów w umowie ubezpieczenia pomiędzy PZU i MPK w Łodzi - mówi Michał Witkowski, rzecznik prasowy PZU. - Należy dokładnie prześledzić szczegółowe zapisy umowy i wtedy będzie wiadomo, czy okradziony mężczyzna ma szansę na odszkodowanie.

Tadeusz Grzelak twierdzi, że w całej tej sprawie nie chodzi mu głównie o pieniądze, tylko o większe zainteresowanie władz miasta sytuacją pasażerów łódzkich tramwajów i autobusów. - Jeśli moja sprawa nie zostanie pozytywnie rozpatrzona, skieruję sprawę do sądu - mówi.



sms

SMS

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.