Pozycja materiału w rankingach:
Wiele osób twierdzi, że lekarstwem na choroby polskiej demokracji byłyby jednomandatowe okręgi wyborcze (w skrócie JOW). Czy słusznie? Program wyborczy Platformy Obywatelskiej proponuję wprowadzenie tej ordynacji w wyborach samorządowych, a także częściowo w wyborach parlamentarnych. Warto się więc przyjrzeć bliżej temu pomysłowi.
Francuski socjolog, Maurice Duverger zauważył, że najpopularniejsza odmiana ordynacji z okręgami jednomandatowymi prowadzi do systemu dwupartyjnego. Doświadczenia z wielu krajów takich jak USA czy Wielka Brytania potwierdzają tę obserwację, zwaną prawem Duvergera. Z pewnością umożliwia to zwycięskiej partii realizację programu bez konieczności zawierania koalicji, a przez to kompromisów. Z drugiej strony, dużo więcej osób nie ma w parlamencie nikogo, kto by reprezentował ich poglądy.
Prostota systemu większościowego (wygrywa ten, kto dostanie najwięcej głosów) w porównaniu z systemem proporcjonalnym (gdzie procedura wyznaczania liczby mandatów dla partii jest dość skomplikowana) powoduje przekonanie, że ten pierwszy nie jest podatny na manipulacje. Niestety jest, i to w większym stopniu. Zmieniając granice obwodów można całkowicie odwrócić wynik wyborów. Na pierwszym obrazku mamy remis w każdym z czterech kwadratów, na środkowym w trzech kwadratach wygrywają fioletowi, a na ostatnim - trzy mandaty dostają zieloni, mimo że poparcie dla obu opcji pozostaje bez zmian.Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.56)
Wiek: 31 | Miejscowość: Oslo | Kraj: Norwegia
O mnie: umiarkowanie radykalny liberał socjalistyczno-konserwatywny
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Krzysztof Kowalczyk 12.02.2010 20:58
Cześć Maruti (nick z Salonu 24) - teraz już wiem kim jesteś. Mam nadzieję, że nie usuniesz tego komentarza zamiast ustosunkować się do niego.
Glowne wady Single Transferable Vote (Pojedynczego głosu przechodniego):
1. System ten jest niemonotoniczny w takim sensie, ze wieksza ilosc glosow z numerem 1 moze zmniejszyc szanse kandydata. I odwrotnie, danie kandydatowi najnizszego numeru, zamiast numeru 1, moze uczynic go zwyciezca. Jest to tzw. "no-show paradox".
2. System ten umozliwia wystapienie tzw. "thwarted majority paradox", czyli sytuacji, w ktorej dany kandydat wygralby w bezposrednich wyborach z kazdym z pozostalych kandydatow z osobna, a w STV nie otrzymuje mandatu.
3. W systemie tym partie czesto instruuja wyborcow, aby stawiali tylko tyle numerow, ile jest mandatow w okregu, np. tylko 1, 2 w okregu dwumandatowym. Jest to zaprzecznie idei STV i proba zamiany go w system zwyklej wiekszosci. Zjawisko to wystepuje dlatego, ze partie obawiaja sie chaotycznosci i przypadkowosci, ktore sa tak charakterystyczne dla systemu STV.
4. Zasady przydzialu mandatow sa bardzo skomplikowane i zrozumiale jedynie dla nielicznych wyborcow. Na jednym z blogow poswieconych niedawnemu referendum w Brytyjskiej Kolumbii, gdzie odrzucono STV stosunkiem 61-39, mozna bylo przeczytac m.in. nastepujace opinie: "stalem sie przeciwnikiem STV w momencie, kiedy zrozumialem, jak sie w nim przydziela mandaty" oraz " moj glos przechodzi na KOGO?". Nie bez powodu niektorzy autorzy nazywaja ten system "drugim z kolei najgorszym systemem wyborczym". Winston Churchill, autor slynnego dictum o demokracji, tak sie wyrazil o STV: "jest to system, w ktorym najgorsi kandydaci otrzymuja mandaty najgorszymi glosami". Tomasz J Kazmierski źródło: http://romank.salon24.pl/113995,systemy-wyborcze#comment_1540319
Dawid Kuroczko 26.10.2007 23:48
To co, piszemy projekt ustawy wprowadzającej Single Transferable Vote w Polsce? :)
Urszula Agata Marczewska 21.10.2007 01:06
Hm, mnie podobała się idea JOW, ale faktycznie dużo bardziej podatne są na manipulacje (lub jak kto woli, strategiczne podejście do wyborów). Plus za zwrócenie uwagi na ten tema!
Zbigniew Michał Twerd 18.10.2007 20:54
Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo JOW w niedojrzałych demokracjach, z nieukształtowanym ostatecznie systemem dwupartyjnym. Kilkudziesięciu Stokłosów w parlamencie.
Mimo wszystko jestem za JOW. Okres przejściowy będzie trudny , ale chyba warto sie nieco pomęczyć , żeby porzucić system proporcjonalny.Warty rozwagi jest system większościowy z paroma mandatami w okręgu, w tym zgadzam sie z Anną.
W sumie wolę mieć u nas Wielka Brytanię niż znajome polskie bagienko, tak bardzo przypominające bagno włoskie :)
Anna Skiba 18.10.2007 20:06
(+) Brawo! W Polsce nie było nigdy poważnej debaty na temat ordynacji, bo każda partia rozwiązanie najbardziej korzystne dla siebie lansuje jako ordynację idealną. Tymczasem każda ordynacja ma wady i zalety.
Jestem przeciwniczką JOW - ale wprowadzenie systemu większościowego z okręgami wielomandatowymi albo system mieszany bym poparła.
Rafał Andrzej Smentek 18.10.2007 18:34
Gwoli uzupełnienia ciekawostek: w Panamie jest system tzw. głosu karzącego, który pozwala wyborcy zaznaczyć najmniej lubianego kandydata, a w Szwajcarii istnieje tzw. głos skumulowany, w którym wyborca dysponuje więcej niż jednym głosem.
Jeśli chodzi o niedoskonałość systemu większościowego, to np. w Wielkiej Brytanii zdarzają się sytuacje, gdy w okręgu kandydat przegrywa tylko kilkoma głosami i nie wchodzi do Parlamentu. Jest też tak, że partia, która uzyskała np. 12% poparcia w skali kraju ma mniej mandatów niż ta, która uzyskała tylko 7%.-
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +2202)