Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1124 miejsce

Okupacyjne gadzinówki propagowały pornografię

Polacy jednego dnia kupowali nawet ponad milion gadzinówek, taniej prasy w języku polskim, wydawanej przez hitlerowców podczas wojny. Okupant przekonywał, że Niemcy są niezwyciężone. Propagował pornografię i prostackie dowcipy.

Okładki pism wydawanych przez okupanta hitlerowskiego podczas wojny / Fot. Zweinenhalb Jahre Pressearbert im Generalgouvernement, [Krakau] 1942 (fot. pochodzi z tej książki)Podczas wojny Niemcy nie tylko mordowali Polaków, ale i zatruwali im dusze. Już październiku 1939 roku w drugim numerze "Nowego Kuriera Warszawskiego" ośmieszali generała Władysława Sikorskiego. Przedrukowano z przedwojennego "Kuriera Warszawskiego" tekst z 1 czerwca 1939 roku autorstwa generała. Zapewniał on, że armii niemieckiej brakuje sprzętu, by zwyciężyć Polskę. Trafiały te poczynania okupanta na podatny grunt po klęsce wrześniowej. Nie wszyscy dali się oszukać. NKW nazywali Polacy kurwar.

Inna gadzinówka, „Goniec krakowski”, nieświadomie wzięła w obronę generała. Cenzura nie zauważyła takiego oto ogłoszenia drobnego. „Specjalista Władysław Sikorski garbuje skóry dzikich zwierząt”. Mało czujni byli też cenzorzy "Ilustrowanego Kuriera Polskiego". Nie wpadł im w oko wierszyk, którego pierwsze litery kolejnych wersów tworzyły hasło „Polacy Sikorski działa”.
Jak łatwo się domyśleć, takie gazety cieszyły się powodzeniem. Normalnie kosztowały około 30 groszy. Paskarze amatorom pokrzepienia serc sprzedawali nawet za sto złotych.

Ogłoszenia i reklamy


Takie historie zdarzały się rzadko. Gazety były kupowane często nie ze względu na wiadomości frontowe, ale na zamieszczane ogłoszenia i reklamy. Żyć przecież było trzeba. Złote rączki oferowały swoje usługi: powstawiam szyby, wyremontuję najbardziej zniszczone mieszkanie.
Nauczyciele ogłaszali, że dzięki korepetycjom szybko nauczą niemieckiego. Ktoś poszukiwał zaginionego rasowego psa.

Były też ogłoszenia towarzyskie: „Młody Aryjczyk, kawaler z wyższym wykształceniem, nawiąże kontakt towarzyski z niezależną inteligentną panią za ofiarowanie odpowiedniej pracy”. Szukały się też rodziny rozdzielone przez wojnę. Jesienią 1941 roku w "Gazecie Lwowskiej" ukazały się ogłoszenia żon polskich oficerów z obozu w Kozielsku.

W "Gońcu Krakowskim" w kwietniu 1943 roku ukazały się teksty o odkryciu grobów w Katyniu. Publikowano listy pomordowanych.

Skrajne emocje


Władze Polski podziemnej początkowo zakazały kupowania gadzinówek, ale nieco zmieniły zdanie z powodów praktycznych. Ostro oceniały zawsze pisma rozrywkowe. Szczególnie
źle widziano miesięcznik "Fala" z roznegliżowanymi panienkami, prostackimi dowcipami i niskiego lotu opowiadaniami i wierszami.

W „Fali” pisał Alfred Szklarski (znany z powieści o przygodach Tomka, m.in. wśród kangurów). Oczywiście, nie pod własnym nazwiskiem, ale pod pseudonimem Alfred Murawski. Oto próbka tej prozy: „Larson szeptał miłe słówka, a ona odpłacała mu pieszczotą”. „Fala” budziła skrajne emocje. Byli wielbiciele i krytycy tego pisemka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

mk ultra
  • mk ultra
  • 28.04.2011 16:22

@Krzysztof 26.04.2011 21:52 skat sie bierze takie g jak ty? komuch? zyd?????

Komentarz został ukrytyrozwiń

Okazuje się, że przemycano w tychże gadzinówkach rzeczy poważniejsze. Udało się nabierać cenzurę. Tak jak wiele lat później (już w PRL-u) prasę należało czytać "między wierszami". A teraz? Czy nie mamy do czynienia z "gadzinówkami"? Czy dziennikarzom udaje się przemycić coś poza redakcyjna cenzurą, czy raczej nie? Nie ryzykują wszak życiem. Bo mamy demokrację, :).
Bardzo ciekawy temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysztof
  • Krzysztof
  • 27.04.2011 14:53

Obawiam się, że nie będę się rejestrował w miejscu, w którym kasuje się wpisy nikogo nie obrażające. Odwagi mi nie brakuje, ale nie widzę sensu w podawaniu swoich danych miejscu, które cenzuruje wypowiedzi.
Napiszę jeszcze raz. - Zabranianie ludziom czegoś odgórnie przez władze (niezależnie podziemne czy nie) to śmieszny pomysł, tak samo jak pisanie, że pornografia "zatruwa dusze". Skoro Szklarskiego posadzili za współpracę z władzami okupacyjnymi, to na logikę powinno się posadzić teraz wszystkich autorów piszących do gazet wydawanych w PRL'u. Przecież to była prasa wydawana przez marionetkowy rząd wyznaczony do tej roli przez radzieckiego okupanta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

o fonetyczny zapis chodziło oczywiście :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy tekst.

Odnośnie przytoczonego przez Panią ogłoszenia z Gońca Krakowskiego: "Specjalista Władysław Sikorski garbuje skóry dzikich zwierząt"... Pozwolę sobie je uzupełnić, bo nie jest ono kompletne, a całość brzmi następująco: "Specjalista Władysław Sikorski garbuje skóry dzikich zwierząt. Specjalność: iberalesy. Kraków, Veit Stross Str. 34".

Niemcy nie zorientowali się, że tajemnicze słowo "iberalesy", to nic innego jak fonetyczna wymowa niemieckiego "uber alles" (ponad wszystko). Autorem ogłoszenia był Witold Skrzyniarz, emerytowany urzędnik krakowskiego magistratu. Niemcy myśleli, że ogłoszenie wysłał nielegalny grabaż i gdy zorientowali się, że pod podanym adresem nie ma w Krakowie żadnego domu, sprawę przejęło Gestapo.

Co się natomiast hasła "Polacy Sikorski działa" (Ilustrowany Kurier Polski - nr z 24 stycznia 1943 roku), autorem tegoż akrostychu był Eugeniusz Kolanko (Bard) - młody poeta i satyryk, współpracujący z Szarymi Szeregami, ale pisujący również do prasy gadzinowej (podobne akrostychy publikował m.in. w Dzienniku Radomskim). Po opublikowaniu ww. wiersza Niemcy skonfiskowali niemal natychmiast cały nakład Kuriera i aresztowali kilka osób. Kolanko stał się podejrzanym i zaczał się ukrywać, ale zsłapano go 4 maja 1944 roku w Krakowie. 27 maja został rozstrzelany w masowej egzekucji przy ul. Botanicznej. Opuszczając celę, podobno pożegnał swych współwięźniów okrzykiem: "Jeszcze Polska nie zginęła!".

Ot, takie dwie ciekawostki dla zainteresowanych:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Więcej odwagi. Pokaż swoją twarz i przedstaw się Krzysztofie. Przeczytaj też kilka książek zanim coś napiszesz. Wyraz sowiet znajdziesz w słowniku języka polskiego.
Oglądania zdjęć pornograficznych nie nazywaj pracą i czytaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysztof
  • Krzysztof
  • 26.04.2011 21:52

Tiaaa... Bidni Polacy ogłupiani pornografią i kiepskimi dowcipami. Czasami mam wrażenie, że dla niektórych ludzi, to Polacy powinni przez wszystkie lata zaborów, okupacji i PRL'u nie żyć, nie pracować, nie czytać, nie jeść, itd tylko cały czas protestować, walczyć i strajkować...
A poza tym to nie pisze się "sowieckich" tylko "radzieckich". Wyraz "sowiet" w polskim języku nie istnieje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.