Facebook Google+ Twitter

Olejniczak: Miller wychodził sobie zwycięstwo

"Leszek Miller wychodził sobie zwycięstwo. Wielu z tych, którzy na niego zagłosowali, wcześniej obiecywało poparcie Kaliszowi" - tak Wojciech Olejniczak w Kontrwywiadzie RMF FM podsumował wybór nowego lidera klubu parlamentarnego SLD.

Sonda

Olejniczak nie zaakceptuje Millera.

 / Fot. Wojciech Barczyński, PolskapresseWedług Wojciecha Olejniczaka, na Millera głosowali też ci posłowie, którzy wcześniej deklarowali poparcie dla Ryszarda Kalisza, łamiąc tym samym dane słowo. "Miller po prostu chciał zostać przewodniczącym i sobie to wychodził wśród posłów" - podsumowuje Olejniczak w RMF FM.

Jak mówi, wybór jednak szanuje, i jeśli Miller będzie gotowy na szerszą współpracę, to on także się do niej włączy. Jak twierdzi, Polska potrzebuje lewicy, choć w tej chwili wyniki SLD są bardzo złe. "Dziś jesteśmy na samym dnie".

Leszek Miller pokonał Kalisza i wraca do gry

Europoseł zapowiedział, że po wyborze Millera nie zamierza odchodzić z SLD.
"Wymiana zdań i tak zwanych uprzejmości już była, a teraz czas na współpracę" (Miller mówił o Olejniczaku, że dobrze byłoby, gdyby przestał wysiadywać u fryzjera i włóczyć się po telewizjach a wziął się do roboty, a Olejniczak, że źle zaczął swoją przygodę z Sejmem).


Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Adam Niewyborny
  • Adam Niewyborny
  • 10.05.2012 23:41

Gdyby nie Leszek Miller to SLD podzieliłoby już dawno los niegdysiejszych wielce Solidarnościowych formacji których nazwy uleciały gdzieś w niebyt. Swój upadek zawdzięcza byłemu gospodarzowi PP, autorowi ,,szorstkiej przyjaźni", wywołanej podobnie jak afera z panem R. po to aby utrącić ówczesnego premiera. Nie wiem dlaczego tak zwalczał partyjnego kolegę, ale tak było już w przeddzień wyborów parlamentarnych, bo jak inaczej wytłumaczyć podesłanie tuż przed wyborami swojego człowieka który wprowadzając słynny podatek (tymczasowy - a trwający ciągle), zmieniający ulgi komunikacyjne różnym grupom społecznym - co oczywiście musiało się odbić na wyniku wyborczym; SLD wybory wygrało ale wynik nie przekroczył 50% (a przed tym nieodpowiedzialnym wystąpieniem wynik ponad 50% był praktycznie przesądzony). Co do samego Olejniczaka to wydaje się potwierdzać przysłowie o głośno ryczącej krowie ... ot, niewypał.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek Friedrich
  • Marek Friedrich
  • 20.10.2011 20:34

Właśnie takimi wypowiedziami pan Olejniczak pogłębia istniejący kryzys w SLD.Miał okazję wykazać się gdy był szefem SLD.Nikogo wtedy na kolana nie powalił.Swoim komentarzem potwierdza tylko że nie można na niego liczyć.KALIBER CZŁOWIEKA SIĘ LICZY.MILLEROWI MOŻE PAN BUTY CZYŚCIĆ.

Komentarz został ukrytyrozwiń
pinokio
  • pinokio
  • 20.10.2011 17:34

olejniczak jak czlowiek nie wie jak sie zachowac ,zachowuje sie przyzwoicie.wiec zamilcz.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mirek K
  • Mirek K
  • 20.10.2011 11:17

>>>>>Ci ludzie tzn. reszta betonu SLD powinni zasilic Platforme, ideologia podobna i sposoby działania również:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń
ada
  • ada
  • 20.10.2011 10:56

Bardzo dobra opinia Millera o Olejniczaku.
Ten mydłek wszystko Millerowi zawdzięcza.
To on go zrobił ministrem rolnictwa w wieku 28 lat.
Patronował jego karierze.
Ten mu się tak odwdzięczył że po rozłamie SLD i wyjściu Borowskiego, wyrzucił Millera z partii.
Typowy karierowicz i człowiek bez honoru.

Komentarz został ukrytyrozwiń
jansta
  • jansta
  • 20.10.2011 10:15

Co zrobić z tym "workiem ciężkich kamieni"jak to określił nowy przewodnczacy SLD.Trzeba chyba posortować te kamienie:odrzucić stare kruszące się,inne lepsze dać np.na utwardzenie dróg,a tymi zdrowymi ozdobić np.elewację budynku.To uważam za najlepsze rozwiązanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.