Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

75531 miejsce

Olga Bończyk: „Cisza jest dla mnie wspomnieniem z dzieciństwa“

Na kilka godzin przed koncertem „Gwiazdo świeć, kolędo leć“ w Cieszynie, udało mi się porozmawiać z Panią Olgą Bończyk. O magii ciszy i Świąt, najważniejszych aspektach tego czasu i najbliższych planach. To moja druga rozmowa z Artystką.

Kiedy pierwszy raz rozmawiałyśmy, było to na kilka miesięcy przed premierą Pani płyty „Piąta rano“. Czy tytuł sugeruje czas w którym powstawały piosenki, czy jednak dotyczy czegoś innego?
Przed niezwykle klimatycznym koncertem w Cieszynie, miałam okazję 4 grudnia rozmawiać z Panią Olgą Bończyk. To moja druga rozmowa z Artystką. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Olgę Bończyk
-Tytuł dotyczy życia artystycznego. Bardzo często zaczyna się ono o piątej rano, trzeba wstać, pojechać w trasę. Czasem piąta rano jest porą dnia, kiedy dzień jeszcze się nie zaczął i jest wielką niewiadomą tego, co może się w ciągu dnia wydarzyć.

Najczęściej teksty pisze Pani o poranku, czy czas nie ma dla Pani większego znaczenia?

-Nie. Nie ma to znaczenia. Piszę wtedy, kiedy mam wenę. Kiedy słowa układają się w ważną treść, wtedy je notuję i powstają z nich słowa do piosenki.

Poranek najczęściej kojarzy mi się z ciszą. Kiedyś, w jednej z rozmów powiedziała Pani, że: „W ciszy można paradoksalnie więcej usłyszeć“. Czym jest dla Pani cisza?

-Luksusem. W dzisiejszych czasach bardzo ciężko o ciszę. Oprócz luksusu, jest też dla mnie wspomnieniem z dzieciństwa. Jest czasem, w którym łatwiej jest usłyszeć własne myśli.

Nie tylko o ciszy, ale również o życiu bardzo ładnie umie Pani opowiadać. Co daje Pani najwięcej siły w codzienności?

-Praca, koncerty, spotkania z cudownymi artystami, ludźmi, których szanuję i mogę się od nich czegoś nauczyć. Jest to motorem do tego, żeby żyć i mieć chęć pokonywać kolejne trudy i starać się być lepszą.

Jakie są Pani metody na gorszy dzień?

-Nie mam. (Śmiech.) Nie wymyśliłam tego, ale staram się myśleć wyłącznie pozytywnie i na razie mój optymizm życiowy jest sposobem na to, by wychodzić szybciej z chwil, które nie są miłe.

Ma Pani jakieś motto życiowe, od którego zazwyczaj rozpoczyna Pani dzień?

-„Jestem naprawdę wartościowym człowiekiem, a wszystko, co mi się dzisiaj przytrafi, jest ważne, nawet, jeśli pozornie będzie złe, muszę się nad tym pochylić i zastanowić, czy nie jest początkiem czegoś dobrego“.

Przejdźmy jednak do powodu Pani przyjazdu do Cieszyna w dniu dzisiejszym. O godz. 18 wystąpi Pani w wyjątkowym koncercie „Gwiazdo świeć“, kolędo leć“. Trasa odbywała się również w roku ubiegłym. Jak wyglądały przygotowania do całego przedsięwzięcia tym razem?
Mariola Morcinková i Pani Olga Bończyk. 4 grudnia 2015. / Fot. Fot. Z albumu autorki Marioli Morcinkové
-Były krótsze, materiał jest już znany, trzeba było tylko go powtórzyć. Jednak trema jest dokładnie taka sama, są nadzieje na to, że publiczność będzie tak wyjątkowa jak w roku ubiegłym. Dzisiaj jest to pierwszy koncert z tego cyklu, więc stres na ten moment jest bardzo wysoki.

Oprócz Pani na scenie pojawiają się – Pan Zbigniew Wodecki, Pani Alicja Majewska, a przy fortepianie zasiądzie Pan Włodzimierz Korcz. Jak można przeczytać w zapowiedzi koncertu: „Emocje i klimat koncertu na długo zostają ze słuchaczami“.
Co według Pani jest największym sukcesem koncertów tego cyklu?


-Poziom artystyczny, wysmakowanie muzyczne oraz to, co na koncertach dzisiaj rzadko się zdarza – rodzaj zadumy i fantastycznej zabawy, ale również wzruszeń. Jest w nim bardzo wiele emocji, co moim zdaniem wyróżnia go od wielu innych koncertów.

Która prezentowana kolęda według Pani uznania jest najbardziej lubiana przez widownię?

-Taka, która mnie jest szczególnie bliska, to „Nie było miejsca dla Ciebie“. Jest bardzo ważna, tematycznie zbliżona do tego, co aktualnie dzieje się w Polsce.

Nagrała Pani też jakiś czas temu swoją – „Swingującą zimę“… Czy w tym roku na czas Świąt też przygotowała specjalny utwór, czy zostaje jednak Pani przy tej piosence?

-„Swingująca zima“ jest moją prywatną zimową piosenką. W tym roku nie powstała żadna nowa.

Takie koncerty są również doskonałą okazją do spotkań z sympatykami. Lubi Pani możliwość spotkań z „żywym widzem“?

-Zawsze po koncertach spotykamy się z publicznością, sprzedajemy płyty, dajemy autografy, robimy zdjęcia, więc zawsze ta chwila na spotkanie jest zagwarantowana.

Jakie są trzy rzeczy z którymi każdego roku kojarzą się Pani Święta?

-Karp. Choinka. Spotkania z bliskimi. To są chyba trzy najważniejsze rzeczy. Karpia nie jem w ciągu roku, czekam zawsze na niego w Wigilię i wtedy smakuje mi najbardziej…

O czym Olga Bończyk marzy w tym roku?

-O tym, aby spotkać się z najważniejszymi i najbliższymi dla mnie osobami… Żeby były to spokojne i serdeczne Święta.

Czy na koniec naszej rozmowy może Pani zdradzić, jakie ma najbliższe plany zawodowe?

-W roku 2016 będą dwa zupełnie nowe spektakle, eksploatowane zaczną być Wiosną. Będą też koncerty, chciałabym zrobić program z piosenkami Marii Koterbskiej, ale są to plany, które są kosztowne, ale mam nadzieję, że dojdą do skutku.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wywiadzik cacy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.