Facebook Google+ Twitter

Olga Tokarczuk mniej znana, czyli "Ostatnie historie"

Po tegorocznej nagrodzie literackiej "Nike" nie mówi się już o innych książkach Tokarczuk, tylko o "Biegunach". A "Ostatnie historie" są moim zdaniem najlepszą jej książką. Zapomniane przez wszystkich, niedoceniane... a jednak najlepsze!

Matka, Babka i Córka - trzy różne postacie, trzy różne historie, trzy rożne opowieści. Każda inna, a jednak coś je łączy i nie jest to tylko przynależność do tego samego rodu oraz do tej samej płci.
"Wszystkie trzy postaci są wędrującymi wiecznie monadami, każda na swój sposób. Są to ludzie-latawce. Mapy, po których się poruszają, są inne, ale łączy je jakaś mityczna nostalgia za tym jednym właściwym miejscem, którego nie da się osiągnąć" - pisze sama Olga Tokarczuk.
Nasuwają się zatem pytania: Dlaczego w tej książce tyle kobiet? Kolejna powieść feministyczna? Z odpowiedzią śpieszy sama Autorka. W wywiadzie dla "[a]http://wyborcza.pl/1,76842,4589503.html
" powiedziała tak: "Zależało mi, żeby moje opowieści nie były czytane jako opowieści o kobietach, ale o ludziach, którzy są kobietami. Żeby istota ludzka zwana kobietą nie była wrzucona w tygiel rodziny, dzieci i miłości.
To ważne sprawy, także dla mężczyzn, ale nie są jedyną specjalnością kobiet. Kobiety zastanawiają się nad śmiercią, nad wartością i sensem swego życia. Czytają filozofów, dyskutują, mają dylematy moralne. Buntują się, walczą, uciekają. Boją się śmierci."
Co do samych historii - absolutnie fenomenalna jest cześć pierwsza, czyli opowieść matki. Każdy, kto ją przeczyta, poczuje dreszcz na kręgosłupie i przyzna mi rację.
A o czym w ogóle są "Ostatnie historie"? Paradoksalnie nie o śmierci, ale właśnie o życiu...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.