Facebook Google+ Twitter

"Ołowiany wyrok" - recenzja

"Ołowiany wyrok" Michaela Connelly'ego to kolejna książka składająca się na bogaty dorobek powieści kryminalnych, tego nominowanego do nagrody Pulitzera, amerykańskiego autora.

 / Fot. Prószyński i S-kaConelly po studiach pracował jako dziennikarz specjalizujący się w sprawach kryminalnych, co dostrzec można w powieści. Akcja, tak jak w większości jego książek, toczy się w Mieście Aniołów, czyli Los Angeles, a autor znakomicie się tutaj „porusza” i wiarygodnie obrazuje specyfikę środowiska policjantów, prywatnych detektywów oraz całego amerykańskiego systemu wymiaru sprawiedliwości.

Głównym bohaterem jest tutaj Mickey Haller, adwokat, którego powrót do praktyki zawodowej, po przerwie wynikającej z pewnych osobistych problemów, owocuje całą serią emocjonujących wydarzeń, dotyczących zarówno jego samego jak i jego najbliższych. Haller prowadząc sprawę bogatego producenta filmowego współpracuje z postacią, która często pojawia się w książkach Conelly'ego - Hieronimem Boschem - detektywem z poczuciem zawodowej misji i ufającym własnej intuicji, którego oryginalność nie ogranicza się do faktu posiadania nietypowego imienia.

Jako absolutny fan kryminalnych powieści Agathy Christie przyzwyczajony jestem do innego sposobu budowania atmosfery tajemnicy wynikającej z nawarstwiających się zdarzeń oraz odmalowywania szczegółów rysów charakterologicznych pojawiających się postaci. U Conelly'ego nie znajdziemy unikalnej, posępnej i złowieszczej atmosfery deszczowej Anglii, jest za to bogactwo, drogie samochody, grube ryby biznesu i rządzące wszystkim zza kulis wielkie pieniądze. Mickey Haller po słonecznym mieście porusza się jednym ze swoich dwóch Lincolnów, biuro prowadzi na tylnym siedzeniu pojazdu, korzystając z łączności satelitarnej. To mężczyzna z bagażem doświadczeń, jednak kompetentny i pewny siebie - typowy profesjonalista. Cechuje go jednak dystans do własnej osoby, oraz typowy dla stereotypu Amerykanina luz obyczajowy, pomagający mu nie wpadać w pułapkę schematycznego myślenia i działania. Wraz z przeczytanymi kartkami jego obraz staje się pełniejszy i czytelnik nie widzi w nim jedynie amerykańskiego adwokata, ale również zmagającego się z własnym losem człowieka.

Akcja jest dynamiczna, nie ma miejsca na rozległe analizy czy opisy, a co za tym idzie - nie ma miejsca na nudę. Wraz z głównym bohaterem wplątujemy się w dużą aferę z podwójnym morderstwem w tle. Miotamy się wśród przyjaciół, wrogów i tych, których zamiarów niemal do samego końca nie jesteśmy pewni. Choć książka liczy ponad 400 stron, można przeczytać ją w parę godzin, gdyż po prostu nie sposób się oderwać. To jedna z tych pozycji, gdzie kończąc jeden rozdział, korci nas, aby zerknąć, co będzie w następnym. Tytuł ten polecam wszystkim fanom kryminalnych klimatów rodem z amerykańskiej metropolii, nie powinni poczuć się zawiedzeni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.