Facebook Google+ Twitter

On, one i kwiaty

Mam kolegę, który zawsze wręczał koleżankom kwiaty. Robił to pasjami.

Mam kolegę, który zawsze wręczał koleżankom kwiaty. Robił to pasjami. Mam wrażenie, że nieustannie. Już w liceum, kiedy jeszcze sam byłem na etapie, że dziewczyny są fajne, ale ja popatrzę, postoję i nic więcej, on zjawił się z różą. Zaimponował tą różą i wprowadził pewną nową jakość. No bo jak to tak, z kwiatem, tak po prostu. Tak po linii prostej zawiłością płatków. Obdarowana nie pojęła wtedy przełomu, jakoś ślamazarnie wzięła za łodyżkę i podziękowała półgębkiem. Jakby ten jego gest naruszył cienką materię ówczesnych licealnych struktur towarzyskich. Jakby naderwał teraz coś i ona nie wiedziała, czy się cieszyć, czy mu przyłożyć. A on był zawsze do rany przyłóż, taki już chłopak z sercem na dłoni. I z różą w ręku. Nie doceniła go wtedy koleżanka. Teraz widzę, mądrzejszy o parę lat, że głupio zrobiła.

Nie doceniło go też potem parę innych koleżanek. Też im coś naruszył, czy może nie były gotowe. Ja patrzałem z boku nie bez podziwu, on kupował kolejne bukiety. Niestrudzenie wręczał, słał pocztą, znał ich nazwy. I mówił obdarowywanym, że ten bukiet i tak nie dorównuje ich urodzie. I dopinał kartki z wierszem. I z nadzieją patrzał w ekran komórki, że może jakaś reakcja, że może jakiś telefon. Z nadzieją patrzał w twarze, że może się wzruszą tak samo jak on, gdy wizualizował sobie ten moment w głowie. Z tysiąc razy przynajmniej. Ale nic z tego. Surowe i zimne oczy na niego patrzyły, w najlepszym przypadku zaskoczone i zmieszane. Wstrząśnięte, nie zmieszane czasem też się zdarzały. I opór stawiały te oczy niewieście, a on nie wiedział czemu, no bo przecież te kwiaty. Tak wyrażał, co niewyrażone. I kwiatami komponował słowa, których się wstydził, choć nie powinien.

Potem się zdenerwował, sam nie wiem czy powinien. Na dziewczyny i na kwiaty. Na dziewczyny mocniej, ale to kwiaty oberwały. Bo już się z nimi przestał widywać, wybierać je w kwiaciarniach, przebierać, wybierać i komponować. Po co, skoro nie spełniały roli. Wdzięczyły się w próżnię. Nie było po nich zamglenia oczu, w kącikach nie gościły iskierki. Nic nie było, więc zerwał z kwiatami raz na zawsze. Definitywnie. Akurat wtedy, kiedy ja zacząłem się do nich przekonywać. Odważać, nastawiać, przymierzać. A tu to ich zerwanie. Jego i kwiatów. Joanna Chmielewska napisała kiedyś: „Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich nie zdążymy popełnić”. Ale zastanawiam się, czy to się tyczy także kwiatów?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.02.2009 18:42

Jakubie, interesujący, wciągający felieton. Moim zdaniem zabrakło w nim mocnego zakończenia typu: a dziś sam jestem dziadkiem i nienawidzę kwiatów.
Może uzupełnisz go o jakąś mocną kończącą myśl?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.02.2009 15:38

....chciałem dać drugi PLUS, ale mi już "łapkę z plusem" zabrali.... Poproszę sąsiada, który również trafiał, niczym "kulą w płot".... Nie tylko z kwiatami, ale i z sercem na dłoni.... :-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.02.2009 15:34

+))) Kolega miał kindersztubę, jakby to powiedzieć? Był XIX-wieczny i pewnie nie miał "fury skóry i komóry".... Piękna impresja - metafora o naturze kobiecej.... Gratuluję! Któryś z klasyków - wyznał szczerze, że "do celu najszybciej idzie się samotnie..." Szkoda, że natura płci pięknej zmienna jest niczym marcowa pogoda... :))) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

W kwestii formalnej -

pojawiaja sie czesto ostatnio takie ” lub inne - CO TO JEST ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyjemne i refleksyjne :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja zwykle miły lekki w odbiorze tekst . PLUS!

Komentarz został ukrytyrozwiń

te dziwne kody to - "

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo tak naprawdę ważniejsze jest kto te kwiaty wręcza „nieodpowiednia” osoba raczej nawet nie zostanie zauważona „odpowiednia” może jej nawet dać tymi kwiatami po twarzy ..czym wzbudzi jej zachwyt.. bo to od niego...tego „właściwego”

Komentarz został ukrytyrozwiń

Te dziewczyny jakieś dziwne...

Był czas kiedy nie przyjmowałam kwiatów od pewnego chłopaka, bo uważałam, że mój przyjaciel podsunął mu ten pomysł. Dziś żałuję... To była jednak inicjatywa własna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

To bardzo ładna refleksja.
Ale żeby nie trafić kwiatami w żadne serce!?
To nie te dziewczyny były :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.