2009-07-01 19:33, aktualizacja: 2009-07-01 19:33:33
Zastanawialiście się kiedyś co tak naprawdę sprawia, że kobiety i mężczyźni od tysięcy lat współpracują ze sobą, zakładają rodzinę i płodzą dzieci? Jakie cechy trzeba posiadać, aby stworzyć szczęśliwy związek?
Mężczyzna. Istota jakże podobna, a tak naprawdę zupełnie inna. Uważająca się za utrzymywacza rodziny - brzmi jak pomywacza. Pomywacza, przemywacza codziennych rodzinnych brudów.. Tylko, że nie tych prawdziwych, nie tych z kurzu, codziennych resztek pokarmowych i nie daj Boże kup niemowląt.
Dziwnym jest fakt, jak te istoty o bardzo zbliżonej budowie wewnętrznej, bo o zewnętrznej nie warto wspominać, mogą , potrafią a nawet robią wszystko, żeby w tak znaczny sposób różnić się od nas, aby tylko posiadać odmienne cechy świadczące o ich innym pochodzeniu. W końcu są z Marsa...
Nie chodzi tu o wywyższanie się. Chodzi raczej o podkreślenie czy też zauważenie cech, które powodują jak te dwa światy, męski i kobiecy, różnią się od siebie, a dzięki tym różnicom, potrafią funkcjonować, poznawać się, zakładać rodzinę, z lepszym lub gorszym skutkiem.
Najśmieszniejszym chyba faktem jest to, że mężczyźni, nigdy nie potrafią przyznać się do pewnych rzeczy w swoim zachowaniu, mimo że są one widoczne. Na początku znajomości raczej nie, po kilku randkach też nie, po rocznym byciu ze sobą też nie... Wszystko zmienia się czy też wychodzi na wierzch gdy następuje moment zamieszkania ze sobą. Oj początku są bardzo trudne.. Dalsze natomiast ukształtowanie wspólnego pożycia zależy tylko i wyłącznie od wzajemnego zrozumienia.
Kobiety wcale lepsze nie są. Mają swoje humory, jak coś sobie wmówią to nigdy w życiu nie da się im tego wyperswadować. Posiadają określony porządek w głowie, swój indywidualny plan i każde chociażby najmniejsze zmiany, które miały by być w nim wprowadzone, powodują, że wpadają w swojego rodzaju furię, której głównymi objawami jest podniesiony głos, niesłuchanie nikogo oprócz swojego głosu wewnętrznego, czasami rzut przedmiotem o ścianę.
Zatem co zrobić, aby dwie tak odmienne dusze potrafiły współpracować ze sobą w jak najbardziej korzystnych warunkach?
Zrozumienie się jest chyba jednym z najważniejszych warunków bycia ze sobą, takiego całkowitego pogrążenia się w związek. Powiedziałabym nawet, że ważniejsze jest od kompromisów. Zastanówcie się.. Czy nie ważnym jest fakt dla niej, żeby ON akceptował jej codzienną potrzebę nałożenia sobie makijażu? Codziennego umycia włosów? Żeby akceptował jej humory, jej dziwne myśli, jej "nie" gdy nie ma ochoty.. A dla niego zaś, żeby ONA potrafiła zrozumieć jego wyjścia z kolegami, jego skarpetki na środku kanapy, jego brak umiejętności obierania jakichkolwiek warzyw i owoców, jego hobby, choćby było jednym z najdziwniejszych na świecie...