Facebook Google+ Twitter

Ona i on w mieście smoka, czyli "Onegdaj w Krakowie"

  • Ewa Żak
  • Data dodania: 2010-12-03 16:11

O Krakowie nietuzinkowo i niesztampowo, z nutką sentymentu i wzruszenia oraz łagodną ironią, przeczytać można w pamiętnikowym dwugłosie Bereniki Kluczykowskiej-Sienkiewicz i Bartłomieja Sienkiewicza zatytułowanym "Onegdaj w Krakowie".

Okładka książki / Fot. www.wydawnictwomg.plNa księgarskich półkach gości od niedawna dość wdzięczna publikacja Bereniki Kluczykowskiej-Sienkiewicz i Bartłomieja Sienkiewicza zatytułowana Onegdaj w Krakowie. Wdzięczna, bo wspominająca piękny czas młodości. A przecież bodaj wszyscy, mając wspomnienia bardziej bądź mniej uśmiechnięte, lubimy powroty do tamtych dni. Autorzy sięgają zatem do własnej pamięci, wspomnień, przypomnień odnalezionych w obrazach, które w ich języku znaczą to lub tamto, i otwierają okno na Kraków widziany z ich perspektywy, by potem z tych odległych strzępów stworzyć pomnik pamiętania - choćby dla własnego potomstwa, którym zadedykowali tę publikację. Narratorzy opowieści za cel postawili sobie wszakże powiedzieć o Krakowie w sposób odległy od sztampy, którą się go zubaża (czytaj Wawel, Kościół Mariacki, Rynek itp.), zachęcając czytelnika do wejrzenia głębiej niż sięga przeciętne oko turysty. Swoją opowieść snują z dystansu i z dala od miasta własnej młodości, z tej perspektywy widząc wyraźniej, jaką rolę odegrało w ich życiu, co wniosło, a z czego okradło.

Tytułowe "onegdaj" przypada na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte ubiegłego stulecia, a tym samym na szaro-bury okres PRL-u. Ona i on zaplątani więc w tamten chmurny Kraków będący świadkiem zdarzeń z ich życia, wymieniają się opowiastkami: wesołymi i smutnymi, banalnymi i niebanalnymi, ważnymi i mniej ważnymi. Obok wielce wzniosłych myśli znaczące miejsce znalazły tu również swoiste obrazki z życia codziennego; postrzeganie rzeczywistości poprzez pryzmat uczestniczenia w życiu kawiarnianym, stołówkowym, teatralnym, kościelnym, czy też szkolnym i studenckim. Wyłania się z tego wszystkiego portret dobrze Polakom znany. Każdy zatem, kto żył w epoce PRL-u będzie mógł przejrzeć się w książce - kto wie, być może tak jak w lustrze - i zweryfikować w niej własne doświadczenia, bo wydaje się, że są one dość powszechne. Tyle że Kraków to Kraków (!) - miasto całkiem niezwyczajne i niepowtarzalne - dla Krakusów rzecz jasna. Niemniej, szaro-bury świat tamtejszej rzeczywistości w istocie zachował coś zgoła odrębnego. A było nim choćby swoiste zaklinanie czasu poprzez kultywowanie tradycji spotykania się w kawiarniach, czy inaczej i poprawniej, lokalach gastronomicznych, by w zadymionej przestrzeni przy kawy filiżance oddawać się lekturze gazet i przewidywalnym dyskusjom ze starszymi panami, udając że "nic się nie zmieniło od chwil, gdy ojcowie i dziadkowie robili to samo". W istocie, bo jeśli nawet "kawa była paskudna, papierosy wyjątkowo śmierdzące, ciastka wstrętne", a gazety do obrzydzenia siały tę samą nudną propagandę, to wciąż zachowywano wierność swojemu pochodzeniu. Miasto Kraka wyróżnia również mgła, która - jak czytamy - jest jej naturalnym stanem i prawdziwą naturą, która wisi jak płyta nagrobna i "pozbawia woli działania".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Kraków polubiłem od czasu, gdy zobaczyłem Kazimierz i pooddychałem jego atmosferą. Myślę, że "Onegdaj w Krakowie" warto przeczytać. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Interesujące. Musze ją przeczytać .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.