Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Książki > "Onegdaj w Krakowie": książka Bereniki i Bartłomieja

Pozycja materiału w rankingach:

75231 miejsce

Dział: Książki

Ocena: 0pkt

Oceń:

"Onegdaj w Krakowie": książka Bereniki i Bartłomieja


Jest to opowieść o miejscach i ludziach pisana w rytm myśli i uczuć, jakiej życzyłbym sobie i w jaką z przyjemnością się wsłuchiwałem.

Onegdaj w Krakowie - Berenika Kluczykowska-Sienkiewicz, Bartłomiej Sienkiewicz / Fot. mat. wydawnictwo mg"Onegdaj" czyli kiedy? W książce ów czas dotyczy zarówno Jego, jak i Jej, razem bądź osobno. Stąd w książce występują jako "ona", "on" lub "ona i on".

Oni wyraźnie dzielą też miejsca na te tu - Kraków - i tamte "Poza Krakowem". Nie znaczy to wcale, że bywają miejsca lepsze lub gorsze. Raczej bywają te, do których nam bliżej.

Wspominając "rześkość topniejącego śniegu", ona wspomina zapachy wsi, wakacyjne wypady. W jego pamięci znalazły miejsce posiadłość i neogotycka brama. On też doświadcza nostalgii za utraconą wsią, po której zostaje "parę książek, modlitwa za zmarłych i przekonanie, że życie jest przed nami".

Książkę, którą dane mi było czytać, upiększają nie "jakieś tam zdjęcia", lecz fotografie rodzinne. Takie małe cudeńka bliskie sercu zainteresowanych, pochodzące może z kategorii cudów do których on zalicza historię Jana Kantego o scalonym dzbanie z mlekiem, opowiedzianą przez księdza Tishnera.

Czytając, powoli zatapiam się w książce jak we mgle. Mgle, w której można i rozpłynąć się i z niej wychynąć, choć niektórzy myślą, że to smog: połączenie mgły i wyziewów. Bo mgła w tym mieście, jak mówi on, "jest naturalnym stanem, jego prawdziwą naturą" i jest odpowiedzialna za "letnie zachody słońca w Krakowie" łagodne, "pełne różów i pomarańczy". Dla niej jest pogodą i niepogodą - "wiecznym kożuchem szarej pleśni".

Zauważam, że przyjazne tej książce stają się i podróż tramwajem do pracy, ławka w warszawskich Łazienkach czy wygodny fotel w domu. Można swobodnie do czytania wykorzystać drogę do szkoły, szkoły którą ona nierozerwalnie wiąże z płatkami śniegu i tym, że chłopcy mogą grać w hokeja, podczas gdy dziewczynki muszą w tym czasie gotować. On z jego napiętnowaną leworęcznością, wciśnięty do szeregu z zezowatymi, ryżymi i kuternogami, szkołę kojarzyć będzie z budynkiem monarchii habsburskiej, gdzie mógł być lazaret i gdzie mogły być koszary. Przypominając sobie szkołę, przy okazji opowie nam o życiu "na granicy czasów, gdy dorożka była zwykłym środkiem transportu".
Sebastian Maroszek OFFline profil autora

Autor: Sebastian Maroszek

Napisz do autora

Artykuły (163) Galerie (36) Średnia ocen (4.18)

Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: nie wystarczająco kulturalny za jakiego chciałby uchodzić

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.