Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

130483 miejsce

Oni już przypomnieli, pojednanie jest w naszych rękach...

Sobotni poranek dnia 10 kwietnia 2010 roku nie tylko zapisze się na kartach historii jako jeden z największych dramatów narodu polskiego, ale także - a może przede wszystkim- na długo pozostanie w naszej pamięci, jako wydarzenie tragiczne.

Wiadomość o tragicznym w skutkach wypadku rządowego samolotu zastała nas w różnych miejscach. Szok, niedowierzanie, konsternacja, a następnie smutek i niezrozumienie - reakcje na tę niewyobrażalną tragedię narodową przezwyciężyły wszelkie podziały polityczne, sympatie i antypatie zostały odłożone na bok.

Zarówno Polacy, jak i ludzie z całej Europy, z całego świata widzieli przede wszystkim dramat - dramat 96 osób znajdujących się na pokładzie, które nie zdążyły oddać hołdu oficerom poległym na ziemi katyńskiej 70 lat temu. Oczy świata skierowały się na ziemię katyńską, o której przedtem milczano: zbrodnia katyńska miała pozostać zapomniana.

Nie zgodzili się na to rodacy tych, co polegli: walka o pamięć i cześć polskich ofiar zbrodni katyńskiej trwała nieustannie od 5 marca roku 1940. Toczyli ją politycy, toczyliśmy ją my- obywatele Rzeczypospolitej.

Dziś przeżywamy tragedię, której skala jest wręcz niewyobrażalna: w jednej chwili straciliśmy wielkich ludzi, których trudno będzie zastąpić. Straciliśmy ludzi lewicy i prawicy- przede wszystkim straciliśmy jednak naszych rodaków.

Miejmy nadzieję, iż to tak bolesne i dramatyczne przypomnienie o historii Katynia pozwoli na zawsze zakończyć odwieczną walkę na linii polsko-rosyjskiej. Miejmy nadzieję, że nie zmarnujemy tragicznej śmierci, tych którzy jechali tam po nie tylko przypomnienie i uczczenie pamięci ofiar Katynia, ale także po pojednanie i wzajemne podanie sobie rąk.

Oni historię Katynia przypomnieli już całemu światu.

Pojednanie jest w naszych rękach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zajrzałam tu dopiero dziś, ale może i dobrze, bo kwestia pojednania zdążyła się już trochę przetrawić - też miałam na nie nadzieję, jak chyba wszyscy rozsądni Polacy, a teraz patrzę, jak szansa ta jest po kawałeczku marnowana, i powolutku wracamy do stanu "sprzed", czyli naszej zwykłej wojny polsko-ruskiej. Tyle jest krzyku, że zachowanie strony rosyjskiej to "tylko gesty". Nas nawet na gesty nie stać. Przecież to nas wszscy powinni głaskać po główce, bo jakiekolwiek wyjście z pozytywną inicjatywą z naszej strony to byłaby zaraz "polityka na kolanach", lizusostwo itp. Ech..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.