Facebook Google+ Twitter

"Oniegin" w Teatrze Wielkim, czyli o człowieku skłóconym z życiem

Podekscytowana i pełna oczekiwania szłam na przedstawienie „Oniegina”. Zimowo- świąteczna sceneria Krakowskiego Przedmieścia przenosiła w inną epokę, tworząc niemal bajkową atmosferę.

 / Fot. plakatO samym poemacie pisze się, iż jest najbardziej znanym utworem Puszkina, uważanym jednocześnie za zwieńczenie jego twórczości (autor tworzył go 7 lat). Eugeniusz Oniegin, tytułowy bohater "powieści w wierszach" jest "bohaterem swych czasów" (dzieckiem pierwszej poł. XIX w.), człowiekiem skłóconym z życiem, ze swym środowiskiem i czasem; człowiekiem, który niezdolny jest do miłości i przyjaźni.

I trzeba przyznać, iż Mariusz Treliński (reżyser przedstawienia), w znakomity sposób oddał
przemianę wewnętrzną głównego bohatera.

Spektakl podzielony był na trzy części. Pierwszy akt, koncentrował się na nieodwzajemnionej miłości Tatiany do Eugeniusza. Rozterki sercowe Tatiany oraz porady, jakich udzielała jej niania Filippiewna (Krystyna Szostek- Radkowa), przedstawione w scenerii wsi rosyjskiej, pozwalały "przenieść się w czasie" i wczuć w sytuację Tatiany.

Druga część, przedstawiająca konflikt Eugeniusza z Leńskim, zakończona pojedynkiem i śmiercią poety oraz opisująca jego podróże po Rosji i po świecie, zadziwiła mnie swoim rozmachem i rozwiązaniami technicznymi. Bal, którego uczestnicy mają twarze zasłonięte maskami wilków, popisy Monsieur Triquet’a, imponują choreografią i scenografią oraz intrygują widza i skłaniają go do refleksji.

Trzecia, ostatnia część, skupia się na Eugeniuszu, człowieku o pewnym bagażu doświadczeń, przeżywającym swój gorzki „wiek męski- wiek klęski”. Po rozczarowaniu życiem salonowym i tzw. wielkim światem ("Pusty, marny blichtr tego świata" – jak sam śpiewa), Oniegin próbuje odzyskać miłość Tatiany. Niestety bezskutecznie. Część trzecia rozpoczyna się polonezem, którego aranżacja zaskakuje. Znudzeni, odurzeni alkoholem i tytoniem dżentelmeni obserwują modelki, prezentujące wyrafinowane stroje. Wyzywający pokaz mody, animowany przez niewyczerpanego, demonicznego O***, który wywołuje na scenę bohaterów dramatu (w tej roli Jan Peszek – dodatkowe brawa po spektaklu), wywiera niesamowite wrażenie na widzu. Dalsze, pełne dramatyzmu sceny dialogu pomiędzy Tatianą i Eugeniuszem, dwoma niedoszłymi kochankami, trzymają w napięciu. Czy Tatiana ulegnie namowom Eugeniusza i pójdzie za głosem serca („Namiętność, którą tak długo próbowałam stłumić, wróciła do mnie” – śpiewa Tatiana) czy też rozsądku? Tatiana dochowuje wierności ślubom i swojemu mężowi. Widz opuszcza przedstawienie z pytaniem co tak naprawdę jest ważne w życiu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Na pewno spektakl wart obejrzenia; chociaż do"masek wilków" które uczestnicy balu mieli na twarzach, miałbym swoje uwagi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.