Facebook Google+ Twitter

Oniryczna czy sentymentalna - o powieści Mai Margasińskiej

Według sennika, sen o białym kocie zapowiada nadejście trudnych czasów. Dla bohaterów książki Mai Margasińskiej takie właśnie czasy nadchodzą. Czysty przypadek sprawia, że splatają się losy czterech kobiet i jednej białej kotki.

"Alek, młody chłopak z Warszawy, wychodzi po papierosy i znika w niewyjaśnionych okładka książki / Fot. ze strony wydawnictwaokolicznościach. Jego tajemnicze zaginięcie bezpowrotnie zmieni życie kilku kobiet: kochającej go nad życie Oli, czekającej na pierwsze dziecko Mileny, samotnej Julii, Leny, o której najwięcej wie jej kot. Niektóre z nich znał, o innych nie wiedział, że istnieją, jeszcze inne - znały jego: spotykały go w swoich snach." Tak książkę reklamuje Dom Wydawniczy Rebis, zupełnie niepotrzebnie nastawiając mnie na jej odbiór przez dodanie informacji o wątkach kryminalnych, poetyckich obrazach i "celnych obserwacjach obyczajowych". Można mieć wrażenie, że debiut pani Margasińskiej jest o "wszystkim po trochu". A jak coś jest o wszystkim to jest o niczym, jak uczy nas ludowe przysłowie. Dla mnie to powieść oczywiście w konwencji onirycznej, ale pod dużym wpływem postmodernizmu. A raczej dyskursu z postmodernizmem. Zabrakło mi poczucia humoru a egzaltacja niektórych zachowań bohaterek wprost "szroniła" mi skroń. Po fragmencie o rozmyślaniach na temat "powodów zabijania dzieci w Auschwitz przy herbacie cynamonowej" musiałam szpetnie zakląć i otworzyć butelkę z winem.

Nie mogę również zgodzić się z opinią, że powieść ukazuje "polską współczesności", bo świat przedstawiony w "Skąd wieje wiatr" jest światem realnym w zglobalizowanym świecie emocji i zdarzeń. Zgadzam się, że powieść ma w sobie dużo z realizmu magicznego to jednak nie jest to wydanie jakie najbardziej lubię. Osobiście uważam, że najlepiej zaadaptował się w hiszpańskim obszarze językowym, zwłaszcza w literaturze Ameryki Łacińskiej. Wszystkie inne próby zastosowania tego stylu wychodzą zbyt sentymentalnie i nie przekonująco.

Smutny obraz współczesnych mężczyzn ukazany jest w perspektywie tego, jak ich odbierają współczesne kobiety. Nie wiemy czy Alek, Jerzy i Miron są tak koszmarnymi reprezentantami swojej płci rzeczywiście. Skłaniam się do opinii, że to bohaterki tak ich w sobie "wykształciły". Niestety żadna z nich nie prezentuje bardziej "feministycznego" nastawiania bowiem Ola, Milena, Julia i Lena praktycznie nie funkcjonują bez mężczyzn. A narzucone ramy współczesnego pojmowania kobiecości są dla nich nie tyle sztywne co nie przystające.

Ogromnym atutem książki jest staranność z jaką autorka zaciera obraz rzeczywistości, balansując na pograniczu jawy i snu. Teatralność, bo Maja Margasińska jest absolwentką Akademii Teatralnej, doskonale sprawdza się w szkicowaniu scen, specyfice postaci. Chapeau bas! dla istnego "melanżu" poetyckiego, o ile melanżem można nazwać plastyczną zabawę słowami. Każda z bohaterek jest jak wiatr: huraganowy cordonazo z południa, suchy i gorący ze wschodu, z zachodu ciepły choć rozchwiany, przeszywający do bólu z północy. Każda inaczej odbiera zniknięcie Alka. Jako pustkę, samotność, zagubienie, niepewność, niemiłe wspomnienia. Miłość rozgrywa się nie między dwojgiem ludzi lecz w kobiecych głowach. Wyhodowana, wymyślona, odrealniona, sentymentalna. W zależności skąd wieje wiatr.

Wiem, że w onirycznej opowieści zacierają się związki przyczynowo-skutkowe ale mnie brak logicznego jakże następstwa zdarzeń drażnił. Z jednej strony można te niedopowiedzenia This file is licensed under the Creative Commons Attribution 2.0 Generic license. / Fot. cloudzillatraktować jako konwencję literacką ale z drugiem zarzucić autorce jako brak spójności. Mój Ukochany widząc rozterki duchowe jakie wzbudzała we mnie ta książka powiedział, że muszę do niej podejść jak do wina. A wiecie jak jest z winem? Albo Wam smakuje albo nie. Cóż, mężczyźni są prości i dzięki za to. Mnie zabrakło odrobiny prostoty dzięki której odebrałabym książkę bardziej organicznie. Bo nie jestem jedynie osobą duchową ale i fizyczną. Zdanie z materiału prasowego, że "to bolesna, piękna książka o dojrzewaniu do życia, do którego mimo wszystko dojrzewać warto" dla mnie nie jest prawdziwe. Po przeczytaniu "Skąd wieje wiatr" mam pewne wątpliwości, czy dojrzewanie do życia jest wartością bezwzględną. Jednak debiut Mai Margasińskiej uważam za udany, bo jeśli wzbudza emocje i wątpliwości to właśnie chyba o to chodzi w literaturze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Chętnie Ci wyślę książkę:) Ciekawa jestem Twojej opinii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to mamy trzecią, równie dobrą recenzję. A wszystkie są tak różne, że aż chciało się czytać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.