Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16234 miejsce

ONZ. Elektrownie atomowe nie są bezpieczne

Sekretarz Generalny ONZ stwierdził: "Tragedia w elektrowni jądrowej Fukushima I stawia pytanie o przyszłość energetyki jądrowej i podsyca obawy ludności".

W Genewie odbywała się trzecia, międzynarodowa konferencja na temat redukcji zagrożeń katastrofami. Ban Ki Mun - sekretarz generalny ONZ, podczas obrad okrągłego stołu poświęconego sprawom nuklearnym, wyraził zastrzeżenia do dzisiejszego stanu bezpieczeństwa energetyki atomowej.

W Genewie podano datę konferencji ONZ w sprawie bezpieczeństwa nuklearnego. Ma się odbyć 22 września 2011 roku. Jej celem będzie analiza i wnioski z wypadku do jakiego doszło w Fukushimie w Japonii. Mają być tam zaprezentowane badania ONZ na temat skutków awarii. Ponadto Konferencja ma przeanalizować rezultaty spotkania organizowanego przez MAEA (Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej), jakie ma się odbyć w czerwcu w Wiedniu.

Premier Japonii stwierdził, że jego kraj rezygnuje z projektu zwiększania udziału energetyki jądrowej do poziomu 50 procent ogólnej mocy (z aktualnego poziomu 30 procent). Filarem polityki energetycznej kraju ma stać się energia odnawialna, w tym słoneczna.

Chiny ogłosiły, że w najbliższym czasie zweryfikują założenia swojego programu atomowego. Aktualnie w tym kraju budowanych jest prawie połowa wszystkich elektrowni atomowych powstających na ziemi. Wcześniej z programu atomowego zrezygnowały Włochy.



źródła:
- ONZ: wypadek w Fukushimie ujawnił niedostatek bezpieczeństwa
- Premier Kan: Japonia zmieni swą politykę jądrową

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

i jeszcze link: http://www.cire.pl/item,54504,1.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szwajcaria zdecydowała, ze po upływie eksploatacji pięciu szwajcarskich reaktorów nie zostaną one zastąpione nowymi - czy zrezygnowali z elektrowni atomowych w przyszłości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta tak zwana zaawansowana technologia, za którą uważa się elektrownię jądrową czym się różni od 19-wiecznej maszyny parowej?
Różni się tym, że:
- zamiast tłoków ma turbinę,
- zamiast kotła z parą podgrzewaną paleniskiem węglowym ma "kocioł" podgrzewany odpadowym ciepłem po rozpadzie jądrowym, podkreślam - o d p a d o w y m - ciepłem.
To tak jakby kołki do pomidorów wbijać mikroskopem.
Ja wolę poczekać na technologię wykorzystującą "ogniwa" o sprawności do 100%, które całe promieniowanie i całą energię cieplną, z rozpadu jądrowego, zamienią na energię elektryczną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mariuszu, przecież nie żyje Pan w oparach teorii. Ludziska już dawno są pozbawieni odpowiedzialności. A co ciekawe, również gremia polityczne się jej wyzbyły. Powołano bowiem ogromne ilości rad, które zdjęły odpowiedzialność z polityków, prezesów, dyrektorów, ale tej odpowiedzialności nie przejęły. Takie jest życie praktyczne. Nie dostrzega Pan tego znad kart teoretycznych rozważań?
Nie dyskutuję o życiu teoretycznym, Panie Mariuszu. Bo ono nas nie dotyczy.
Ludzie, Panie Mariuszu, nikogo nie wybierają. Ludzie maja wrzucać kartki do urn. Sama treść tych kartek została wcześniej ustalona przez kilku prezesów czy przewodniczących. Rola ludzi : to wypełnianie woli kilku politycznych malwersantów i ich klik.
Teoretycy komunizmu, też się mieli dobrze. A wszystko się rozjechało.
Też nie można było nosić "niesłusznych" transparentów. Nigdzie. Bo to zakłócało porządek publiczny. Dziś mamy z tym również do czynienia, na razie na stadionach. Ale wciąż podejmowane są i inne próby, np.: kanalizacji internetu. Czy Pan to dostrzega? Czy Pan to wiąże jedynie z utrzymaniem porządku czy też utrzymaniem władzy i obecnego systemu? A daleko mu do demokracji. Do republiki jeszcze dalej.
Panie Mariuszu, przypowiastkę o kale pozwoliłem sobie tylko rozwinąć.
Bo rozumiem jej aspekt energetyczny, choć zastosowany przykład nie wydaje mi się stosowny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Grzeszczyk - a mnie nie dziwi że bezzasadnie miesza Pan partię do technologii produkcji energii elektrycznej, bo przeciętni Polacy zwykli stale do wszystkiego mieszać politykę i polityków, zrzucając z siebie odpowiedzialność za wszystko na jakiś panów w garniturach których sami sobie wybrali. Ale jest oczywistym fałszem to co Pan pisze, bowiem: rząd nie stanowi prawa tylko parlament (rząd jest władzą wykonawczą a parlament ustawodawczą, rząd co najwyżej może zrobić projekt, który potem musi poprawić i zaakceptować dwuizbowy parlament oraz prezydent), rząd musi dostosowywać się do Konstytucji, prawa UE i międzynarodowego, nie rząd stanowi zasady i normy co do energii atomowej ale międzynarodowa MAEA, ONZ, ISO, UE, itd., nie rząd mianuje kogoś profesorem, doktorem, inżynierem czy biegłym lub sędzią, nie rząd zatwierdza projekty techniczne, technologiczne, plany budowy, badania geologiczne, itd., itp. Więc zwalanie przez Pana wszystkiego na PO jest bezzasadne. (PS. Nie zrozumiał Pan przykładu o kale - wykazywał on bowiem że przy produkcji energii, nawet najczystszej, biologicznej, powstającej na drodze fizjologicznej przemiany materii, powstają niepożądane odpady, i istnienie kału ma się nijak to tego do czego kał Pan potem wmieszał.)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mariuszu prawo mamy takie jakie mamy rządy. Podobnej jakości kluje się właśnie prawo atomowe. Jednak nawet słabe prawo mogłoby być prawem przy własciwym doborze kadr. Jaki dobór funkcjonuje w III Rzeczpospolitej? Stąd te trudne do zrozumienia POLIKLIKI.
Dziwi mnie Panie Mariuszu, ze nie dostrzega Pan związków w tym wszystkim na co wskazuję a widzi je między jedzeniem a kałem. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Grzeszczyk - powtarzam po raz ostatni: więcej ofiar jest od użytkowania innych środków produkcji energii elektrycznej (choćby tysiące ofiar katastrof związanych z wydobywaniem węgla). Jedzenie też w efekcie powoduje powstawanie kału czy prowadzenie gospodarstwa domowego w efekcie powoduje powstawanie śmieci - ale to nie są powody dla których ludzie przestają jeść czy zostają z wyboru bezdomni. Każdy sposób produkcji energii elektrycznej powoduje powstawanie śmieci, odpadów i zanieczyszczanie środowiska - z tym że produkcja energii w elektrowni atomowej powoduje powstawanie najmniejszych zanieczyszczeń. W Rosji nie ma i nie było żadnego istotnego skażenia środowiska z powodu energii atomowej, np. naukowcy dziś twierdzą że wysiedlenie ludności z okolic Czarnobyla było zbędne, a większe skażenie środowiska spowodował upadek tzw. meteorytu tunguskiego niż składowanie odpadów radioaktywnych (a i w Czarnobylu, i przy składowiskach, i w miejscu spadku meteorytu, tak samo jak i w Hiroshimie czy Nagasaki, rośliny i zwierzęta rozwijają się prawidłowo). Co do MAEA problem jest taki że organizacja ta publikuje wiarygodne raporty (które można obejrzeć na jej portalu), ale są one wybiórczo przytaczane przez media, co powoduje wrażenie na opinii publicznej że energia atomowa nie jest pod kontrolą (np. dziesiątki raportów o braku zagrożenia ze strony Iranu zostało przemilczanych przez media). Nie rozumiem o co Panu chodzi - znowu - tym razem, gdy pisze Pan że nie mamy w Polsce kataklizmów ale mamy kliki przy władzy, którym nie należy ufać. A nie rozumiem, bo to nie politycy projektują elektrownie, nie politycy wybierają na nie miejsca, nie politycy nadzorują ich pracę, i wątpliwe jest też aby PiS czy PO zaatakowało elektrownię aby doszło w niej do katastrofy. Władzy, sądom, itd. nie ufam, wbrew temu co Pan insynuuje (znowu insynuuje, bo wcześniej Pan konfabulował że pisałem o 100 % bezpieczeństwie elektrowni), ale to nie ma znaczenia, bo nie sąd ani nie prezydent czy minister projektuje elektrownię. Stąd wydaje mi się że brak Panu argumentów i dlatego zaczyna Pan wygłaszać irracjonalne tezy, o korelacjach pomiędzy faktami ze sobą niepowiązanymi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Eugeniusz Zamłyński - ja nie kwestionuję tego że zagrożenie istnieje ani tego że ludzie (inżynierowie) popełniają błędy. Ale mając zasób doświadczeń, specjalistyczną wiedzę i nowoczesną technologię można zminimalizować ryzyko do poziomu zaniedbywalnego, czyli tak niskiego, że byłoby nieracjonalnym branie go pod uwagę. Potencjalnie np. we wszystko może uderzyć meteoryt, ale z tego powody ludzie nie przenoszą swoich domów kilkadziesiąt metrów pod ziemię, bo prawdopodobieństwo że akurat wystarczająco duży meteoryt uderzy w dany dom jest zbyt małe. Zaś co do budowy elektrowni atomowej, obecnie wybiera się miejsce po dokładnych badaniach geologicznych, nie buduje się jej na błocie czy nad korytarzami kopalni lub metra, bierze się pod uwagę uskoki, wody gruntowe, itd. z dużą dozą wyolbrzymienia zagrożeń. Hale, szkoły czy supermarkety mają pod tym względem o wiele mniej restrykcyjne przepisy, wymogi i normy, biegli inżynierowie nie sprawdzają dokładnie planów wykonanych przez innych biegłych, przez co istnieje o wiele większe prawdopodobieństwo że w nich nastąpi katastrofa niż w elektrowni atomowej. Co do tego tematu - nie będę już polemizował, gdyż wydaje mi się że przedstawiłem swoje stanowisko. Co do "zielonych" - zgadzam się z Panem w całej rozciągłości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mariuszu, odnoszę wrażenie, że prawda Kalego jest Panu bliższa, niestety. Bo nie interesują Pana ofiary w Afryce skąd Francja czerpie rudę, czy skażenie w Rosji, gdzie chowamy nasze odpady atomowe,
Tekst mój zawierał nie moje treści lecz przytaczał informacje z serwisów.
Może Pan sobie wyobrazić, co myśli teraz obywatel Japonii, którego przez pół wieku władze utwierdzały w przekonaniu o bezpieczeństwie atomowej technologi. I dziś słyszymy, że system przecież zadziałał. A jednocześnie oglądamy zdjęcia efektów tego zadziałania.
W takich to okolicznościach ONZ zastanawia się, co w takim razie nie zadziałało.
Panie Mariuszu. Nie łudzę się jaka będzie opinia MAEA. Będzie kojąca dla nerwów atomowych potęg. Podobnie już się stało, gdy nie przyjęto radzieckich prognoz zagrożenia po awarii w Czarnobylu.
Słyszymy uspakajające głosy, że u nas nie ma trzęsień ziemi i tsunami. Ale mamy nieodpowiedzialne polikliki. To wydaje mi sie zdecydowanie gorsze. Czy Pan ma zaufanie do naszych władz? Ile Pan ma tego zaufania? Czy jest Pan przekonany, że mamy do czynienia z fachowcami w rządzie, we przedsiębiorstwach państwowych i własności skarbu? Czy nie ma Pan świadomości związków politycznych z prywatnym biznesem? Czy ma Pan zaufanie do Prokuratury i Sadów? Nie dostrzega Pan wszechobecnej pomroczności?
Gratuluję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jestem przeciwnikiem budowy el. atom. w Polsce ale po przeprowadzeniu rzetelnego rachunku zysków i strat, tym bardziej że jesteśmy i tak otoczeni elektrowniami innych sąsiednich państw. Czyli tu przy założeniu bezpiecznej technologii powinien się liczyć rachunek ekonomiczny. Co do składowania poeksploatacyjnych materiałów promieniotwórczych to ten problem jest, myślę bezpiecznie opracowany przez fochowców. Tu nie spodziewam się żadnej ignorancji. (W latach 70-tych po katastrofie w Wapnie rozważano możliwość wykorzystania kawern lub wyrobisk w wysadach solnych jako składowiska mat. promieniotwórczych). Nawiasem mówiąc denerwujące są protesty tzw. zielonych (cwaniaków) np. przy przewozie poprodukcyjnych mat. promieniotwórczych. Oni interes robią przy dziurze ozonowej, ociepleniu klimatu, CO2 itp., ale nie przeciwstawią się np. przemysłowi chemicznemu przy produkcji bzdur z PCV.
Reasumując. Można wszystko robić ale z sensem odpowiedzialnie. Kiedy buta, brak pokory połączy się z zachłannością na tzw. kasę (po trupach) mamy wynik. I tu zgadzam się w pełni z panem Robertem.

PS. geotechnik przyjmuje jakiś tam współczynnik bezpieczeństwa, konstruktor do obliczeń przyjmuje współczynnik bezpieczeństwa, projektant - to samo, budowlaniec również, a hala się wali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.