Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10398 miejsce

Opalanie na golasa? Niekoniecznie. Nie służy to zdrowiu

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2006-06-24 13:52

Wysportowane ciało i opalona skóra są dziś synonimem wdzięku, urody i seksu. Jednak jeszcze do niedawna prawdziwe damy unikały słońca jak ognia. I miały trochę racji

Kiedyś tylko alabastrowa, nieskazitelnie gładka twarz dawała szansę na zainteresowanie płci przeciwnej. Dziś bez słońca czy kwarcówki, nie ma na to szans.
Ale co tak naprawdę dzieje się w naszym organizmie, kiedy letnią porą wystawiamy się na działanie słońca?

Witamina D(obra)

Niektórzy twierdzą, że witamina D, która pod wpływem działania promieni słonecznych wytwarzana jest w skórze, to jedyna dobra rzecz, którą mamy z wylegiwania się na plaży. Ale lekarze mówią wprost: piegi, pieprzyki, przebarwienia skóry, a nawet nowotwory – tak wygląda ciemna strona słońca. Niektórzy specjaliści uważają z kolei, że odpowiednia dawka promieniowania może zastąpić seks. Dr Piotr Pluciński, dermatolog ze Szpitala Wojskowego we Wrocławiu, stanowczo zaprzecza tym rewelacjom. Żartuje, że tego nie da się niczym zastąpić.

Dlaczego jedni opalają się na brąz, inni „na raka”?

– Za opaleniznę odpowiada promieniowanie ultrafioletowe UVA i UVB – mówi dr Pluciński. – Różnica między nimi tak naprawdę sprowadza się do długości fali, a co za tym idzie ilości energii, którą ze sobą niosą. Promieniowanie UVA wywołuje mniejsze efekty i działa płytko, pod powierzchnią naskórka. Powoduje utlenienie melaniny. Jest to brązowy barwnik, wytwarzany w melanocytach, po którym naskórek bardzo szybko ciemnieje.

Promieniowanie UVB podrażnia niższe warstwy skóry, co wywołuje wytwarzanie barwnika znacznie głębiej. – Powoduje to pojawienie się opalenizny z pewnym, nawet kilkudniowym opóźnieniem – wyjaśnia lekarz. – Tak czy inaczej, w obu przypadkach jest to próba obrony organizmu przed agresywnym działaniem promieniowania. Inną reakcją obronną jest pogrubienie skóry.

– Kiedyś przeprowadzono eksperyment. Latem, w samo południe wystawiono grupę ludzi na działanie promieni słonecznych przez pół godziny – opowiada Piotr Pluciński. – Na podstawie reakcji organizmów poszczególnych osób podzielono ludzką skórę na sześć typów.

W Polsce najczęściej spotykane są cztery: ludzie rudzi z bardzo jasną karnacją, blondyni o niebieskich oczach, szatyni i bruneci o brązowych oczach. Dwa pozostałe typy skóry, czyli ciemne karnacje spotykane w krajach arabskich i na Wschodzie (żółte odcienie azjatyckie) oraz zupełnie ciemne karnacje Murzynów.

„Na raka” opalają się najczęściej ludzie, którzy mają dwa pierwsze typy skóry. Jest w nich najmniej melaniny, a więc u osób z taką karnacją najłatwiej pojawiają się uciążliwe i przykre oparzenia słoneczne. Największe predyspozycje do spędzania upojnych chwil na plaży mają szatynki i brunetki o brązowych oczach.
– Są to cechy genetyczne, nie da się ich zmienić – stwierdza dermatolog. – Jedyne wyjście to kremy z filtrem.

Czarnoskórzy na plaży

Skóra wszystkich ludzi zbudowana jest w taki sam sposób. Jak wyjaśnia dr Pluciński, różnice dotyczą jedynie zawartości melanocytów, a więc również melaniny, chroniącej nas przed słońcem. Murzyni nie wykazują praktycznie żadnych reakcji na krótkotrwałe działanie promieniowania ultrafioletowego. Oczywiście można spotkać ich na plażach, ale raczej się nie opalają, tylko relaksują w kąpieli słonecznej. Ich naskórek może odrobinę pociemnieć, ale organizmy czarnoskórych w sposób genetyczny są już wystarczająco chronione.

– Ostatnio furorę robi naturyzm, czyli wystawianie na działanie słońca wszystkiego, czym obdarzyła nas natura – śmieje się dr Pluciński. – Zwłaszcza panie coraz częściej wychodzą na plażę w toplesie. Mężczyznom to się podoba, ale zdrowiu nie służy najlepiej. Najbardziej narażone na działanie słońca są te części ciała, których na co dzień nie pokazujemy. Najłatwiej poparzyć piersi, dekolt i miejsca intymne. Trzeba bardzo uważać. I do wszystkiego, nawet na plażach nudystów, podchodzić z umiarem.

Jak się opalać, żeby tego nie odchorowywać? Najlepiej w ruchu. Wtedy całe ciało otrzymuje równomierną dawkę promieniowania. Trzeba jednak pamiętać, że światło odbite, zwłaszcza w górach, od śniegu, także opala. Odbite promienie słoneczne mają 80 procent swojej energii, jeśli ktoś spaceruje niechroniony, łapie w sumie 180 proc. światła. Czasem można zdrowo przedobrzyć. Opalanie się w wodzie może przynieść podobne efekty.
Przemysław Żyła/Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

hehe, kilka razy tak sie opalalem... ludzie sie troszke krepowali, ale bylo fajnie :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.