Facebook Google+ Twitter

Opcja polityczna nie ma wpływu na zdrowie posła

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-10-11 07:43

Polityka zdrowiu nie służy, co wiadomo od dawna. Teraz lekarze z Akademii Medycznej w Gdańsku przedstawili na to naukowe dowody w postaci wyników badań przeprowadzonych w ramach programu Polkard.

 

Widzę kolegę z ławy, jak czerwieni się z wściekłości i emocji, innego jak pali papierosy – mówi Krystyna Bochenek. Fot DZJego celem było zdiagnozowanie kardiologicznych problemów Polaków.

Lekarze pytali o wagę i wzrost parlamentarzystów, mierzyli im ciśnienie oraz poziom cholesterolu.

- Badanie było dobrowolne. W sejmie rozstawiliśmy punkty pomiarowe i ponad 55 procent parlamentarzystów, w tym zaledwie 20 proc. pań, skorzystało z możliwości przebadania się - wyjaśnia dr Marcin Rutkowski z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii AM w Gdańsku.

Okazuje się, że opcja polityczna nie ma żadnego wpływu na stan zdrowia, choć po obecnym kryzysie rządowo-parlamentarnym nie jest wykluczone, że w ławach PiS może pojawić się sporo np. wrzodów żołądka i nerwic. Póki co, nadciśnienie i wysoki cholesterol, bez względu na sytuację, są ponadpartyjne.

Ogólnie stan zdrowia parlamentarzystów nie odbiega od polskiej normy. Co chwalebne, zdecydowanie mniej palą, bo do papierosów przyznało się jedynie 16 proc. badanych. A właśnie niepalenie ma największy wpływ na kondycję - przyznaje dr Rutkowski. - Problemem rzeczywistym jest nadwaga.

Aż 80 procent parlamentarzystów ma "nadliczbowe kilogramy" i to właśnie konsekwencją pokaźnych brzuszków są późniejsze problemy z sercem.

- Bo się obżerają - ocenia bez ogródek poseł PO Edward Maniura. - Sam ostatnio musiałem zgubić pięć kilogramów, a więc wiem, co mówię.

Zdaniem posła, wykańczające dla zdrowia parlamentarzystów są... przerwy w obradach. - Jeszcze nigdy ich tak wiele nie było. Jak tylko przerwę marszałek ogłosi to zaraz tłumnie się robi w sejmowej restauracji. Obżarstwo jest ponadpartyjne.

Dla zdrowia lepiej więcej jeść niż palić - wtrąca dr Rutkowski.

- Jak się stresuję, to niestety jem - przyznaje poseł PiS Grzegorz Tobiszowski. - Od początku kadencji z 81 kilogramów zrobiło mi się o pięć więcej. Cóż, stresujących wydarzeń nie brakuje. Poza tym wszystko w normie, nawet cholesterol. Najbardziej zabójczy dla organizmu jest niestety siedzący tryb życia. No i emocje.

Często mówię moim kolegom: trzeba wyluzować, odpuścić. Niestety nie wszystkich przekonuję - mówi z żalem senator PO Krystyna Bochenek, animatorka prozdrowotnych akcji.

- Widzę kolegę z ławy, jak czerwieni się z wściekłości i emocji, jak inny pali papierosy jednego za drugim, i przekonuję ich do maksymy mojej mamy, która, gdy ja sama miałam nerwy, pytała, czy są one warte mojego zdrowia. Los posła Gruszki, który pracę w komisji orlenowskiej przypłacił ciężką chorobą, czy świętej pamięci ministra Bączkowskiego, który zmarł na serce, niestety nie przekonuje do tych racji.

Niestety z naszych obserwacji wynika też, że parlamentarzyści tracą też poczucie humoru. Wielu z nich nie chciało się na temat wyników badań w ogóle wypowiadać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.