Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21457 miejsce

Operacja przegrody nosowej a talent muzyczny

Skrzywienie przegrody nosowej to dość częsta przypadłość. Jeśli jest znaczne, a brak wyraźnych przeciwwskazań medycznych - warto się poddać operacji. Co możemy zyskać, przedstawię na swoim przykładzie.

Wszyscy (z wyjątkiem lekarzy) próbowali mnie zniechęcić. Dłuto w głowie, z narkozy można się nie obudzić. Skoro tyle już z tym przeżyłeś to warto teraz ryzykować? Rzeczywiście stwarza to poważne problemy na co dzień? Jakoś nie widać.

Przypuszczalnie nie bez związku z wizjami tego typu, kilka dni przed planowanym zabiegiem miałem sen, że osobiście obcinam sobie głowę, testując ręczną piłkę do drewna (jak na złość głowa, mimo całkowitego odpiłowania, nie chciała odpaść...). Oczywiście, nie chwaliłem się tym snem - częstotliwość osaczających „Ty się jeszcze dobrze zastanów!” za bardzo by wzrosła.

Pewnie w perspektywie dnia da się wytrzymać z kłopotami zatokowymi. Coś tam się zażyje, czymś psiknie i trochę przechodzi. Nie jest to ból, z którym można tylko chodzić po ścianach. Ale jak długo da się jechać na pseudoefedrynach plus, noc w noc, się nie wysypiać? Zwłaszcza, że z wiekiem problem się nasila i - jak mówią trzeźwi laryngolodzy - oddziałuje na całą fizjologię, degraduje narząd po narządzie.

Operację (ok. 40 min) zniosłem świetnie - zero komplikacji, zero bólu później. I już godzinę po zabiegu poczułem, że coś się zdecydowanie zmieniło, jeśli chodzi o moje wrażenia z wnętrza głowy. Najpierw zauważyłem, że nic mnie już nie uciska w związku z zatokami - a więc: kości policzkowe, czoło, okolice szczęk nie są już zatkane - nie pamiętałem, kiedy tak miałem ostatni raz. Bardzo miłe wrażenie. Drugie odkrycie - uszy są połączone i z gardłem i z nosem. Fajnie wiedzieć, że tak jest z własnego doświadczenia!

A teraz - największa dla mnie bomba: Zorientowałem się, że dużo lepiej słyszę - nie głośniej, tylko intensywniej. Nagle zrobiło się Dolby Sorround... a wcześniej była jakość telefoniczna. Ale nie tylko słyszało mi się ładniej - czytałem właśnie dziecku bajkę i doszedłem do piosenki. Zaśpiewałem ją czyściutko. Tak mnie to zaskoczyło, że spróbowałem jeszcze raz, a potem inne piosenki. Trafiam w dźwięki! Super!

Często i z zaangażowaniem muzykuję amatorsko. Tylko klawiszowo jednak, bo wokalnie (jeśli nie stosowałem jakichś specjalnych, bardziej gimnastycznych niż muzycznych, technik) nic nie wychodziło - wszystko obok! A to po prostu, tak myślę, niemożliwość wytworzenia w głowie odpowiednich wibracji mieszała mi w wykonaniu.

Wcześniej, głowa była dla mnie kulą armatnią (pełną w środku) - teraz czuję kości czaszki od wewnątrz. Czaszka stała się puszką. I to z jakimi możliwościami! Pół nocy bębniłem sobie w różnych miejscach, żeby (chyba po raz pierwszy w życiu) poczuć, że jest pudłem rezonansowym! Świetna zabawa: pukam w ciemię po prawej stronie - delikatnie drga lewa kość żuchwy; pukam po drugiej, na górze - odzywa się lewa, na dole; pukam w skroń - rezonują okolice przeciwległego ucha. To jest instrument, który działa i który da się obsługiwać!

Czy brak słuchu muzycznego albo głosu to nie ukryta wada genetyczna, za mało pochodzących z wczesnego dzieciństwa, odpowiednich połączeń w mózgu, tylko po prostu kłopoty laryngologiczne? W moim przypadku - tak. Biegnę na lekcje emisji głosu. Warto było zadbać o fizjologię... ma dla nas fascynujące prezenty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Trębacz
  • Trębacz
  • 16.04.2011 07:27

Ja zauważyłem przemianę muzyczną: pan doktor przy okazji zrobił mi dziurę w przegrodzie i teraz nieźle brzmi pociąganie kinolem, właśnie trenuję "system nerwowy" Republiki

Komentarz został ukrytyrozwiń
Doświadczony
  • Doświadczony
  • 15.04.2011 14:54

Zgadzam się z Basią i Ewą. A ze swojego doświadczenia muszę przyznać jeszcze jedno. Kto cały zabieg przeprowadza, jeśli taki konował jak u mnie to lepiej było nie chodzić na ten zabieg.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wojtek Kucharski
  • Wojtek Kucharski
  • 15.04.2011 12:28

Oczywiście - różnie może być. Dobrze jednak, żeby, w razie czego, podpowiadał nam, co zrobić, dobry lekarz (+ trochę intuicja), a nie rodzina i znajomi, którzy nie orientują się, jak wygląda zabieg i nie wiedzą, co to znaczy mieć stałe kłopoty z dotlenieniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst, przyjemnie się czyta. Brzmi jak reklama:) same plusy...

Ja powiem jak Basia " Żadnych korzyści nie zauważam", nie przestałam chorować, bóle głowy, zatok nie zniknęły, ani nagle po zabiegu talentu muzycznego nie odkryłam.

Na zabieg czekałam przeszło 2 lata, a ten ból nosa już po, był nie do zniesienia, zanim to wszystko się pogoiło.

Gdybym wiedziała ,że tak będzie nie zdecydowałabym się.

Wiem to wszystko z własnego doświadczenia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, moje doświadczenia są odwrotne. Nic mi nie dało a tylko s wycierpiałam. oraz 3 noce bez zmrużenia oka. Żadnych korzyści nie zauważam.
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.